Nie ma łatwego życia Enzo Fernandez na Stamford Bridge. Najpierw Argentyńczyk był wygwizdywany przez kibiców The Blues, a teraz nie znalazł się w kadrze na mecz z Luton w Pucharze Anglii. Trener Xabi Alonso przyznał wprost, że była to jego suwerenna decyzja. Hiszpan dodał również między słowami, że ten stracił chęć do gry w Chelsea. Tymczasem na Etihad w Manchesterze wciąż liczą na sfinalizowanie jego transferu przez zamknięciem okienka.
A czas leci nieubłaganie. We wtorek 1 września dokładnie o północy w Anglii letnie okienko transferowe dobiegnie końca. Enzo Fernandez już na początku lipca, słowami swojego agenta Javiera Pastore, dał jasno do zrozumienia, że nie wiąże swojej przyszłości z Chelsea. Argentyńczyk wzbudził zainteresowanie Manchesteru City, gdzie z powrotem wróciłby pod skrzydła Enzo Mareski. Problem w tym, że The Blues bynajmniej nie zamierzali pozbywać się 25-letniego pomocnika, a tym bardziej za przysłowiowe frytki.
Negocjacje więc się przeciągały w nieskończoność i w pewnym momencie znalazły się w martwym punkcie. Londyńczycy postawili nawet ultimatom The Citizens na sfinalizowanie transakcji, jednak nawet to nie pomogło w dopięciu transferu. W efekcie Fernandez kontynuował przygotowania do nowego sezonu pod wodzą Xabiego Alonso.
Szybko jednak okazało się, że na Stamford Bridge czeka go podobny los, jak Juliana Alvareza na Metropolitano. Gwizdy, niechęć i infamia. Nic zatem dziwnego, że Argentyńczyk już do reszty stracił chęci do kontynuowania kariery w barwach Chelsea. Przyznał to między słowami sam Alonso, który wykluczył go z kadry meczowej na spotkanie z Luton w Pucharze Anglii (2:0).
– Rozmawialiśmy i uznaliśmy, że na mecz z Luton lepiej będzie, jeśli zostanie poza kadrą. To była moja decyzja. Powiedziałem już, że potrzebujemy graczy, którzy są w najlepszej dyspozycji do gry. Musimy brać pod uwagę wszystko: zawodników w dobrej formie oraz takich, którzy nie czują odpowiedniej energii. Dla mnie kluczowe jest, aby piłkarze czuli głód gry i byli dobrze przygotowani – wyjaśnił.
Enzo Fernandez dopnie swego? City liczy na transfer last minute
Jak wiadomo, z niewolnika nie ma pracownika. A skoro tak, to Chelsea pogodziła się z faktem, że nie uda się zatrzymać Fernandeza pomimo kontraktu ważnego do końca sezonu 2031/32. Jak poinformowało Sky Sport, Londyńczycy są gotowi zasiąść do stołu. Manchester City tymczasem ma zamiar sfinalizować temat jeszcze przed zakończeniem okienka transferowego.
Sprawy szybko nabrały tempa, bo niedługo potem Fabrizio Romano przekazał, że Fernandez osiągnął ustne porozumienie z Manchesterem City w kwestii warunków indywidualnych kontraktu. Ostateczny transfer zależy jednak od ustaleń między klubami. Obywatele w dalszym ciągu nie wysłał oficjalnej oferty, jednak – jak zapewnia – bezpośrednie kontakty mają nastąpić w najbliższym czasie. Ostateczna decyzja co do kwoty odstępnego leży po stronie Chelsea. Według nieoficjalnych wieści, mowa o około 120 mln euro.
🚨🇦🇷 Enzo Fernández has a verbal agreement with Manchester City on personal terms.
Deal depends on club to club decision as #MCFC have not sent official bid yet but contacts will take place soon; decision on price up to Chelsea.
Enzo could be out again this weekend. pic.twitter.com/NW85VXOfRj
— Fabrizio Romano (@FabrizioRomano) August 29, 2026
– Zobaczymy, co będzie w niedzielę – zakończył Xabi Alonso. Niewykluczone więc, że Fernandez w oczekiwaniu na finał negocjacji nie znajdzie się również w kadrze na spotkanie z Brighton. Jak dotąd, 25-latek rozegrał 170 meczów w barwach The Blues, zdobył 31 bramek i zanotował 30 asyst. Z Chelsea wygrał Ligę Konferencji oraz Klubowe Mistrzostwa Świata. I wszystko wskazuje na to, że to by było na tyle.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix