Legia szpiegowała Śląsk? Papszun: Robimy wszystko, co dozwolone

Jan Broda

Autor:Jan Broda

29 sierpnia 2026, 10:07 • 3 min czytania 16

Reklama
Legia szpiegowała Śląsk? Papszun: Robimy wszystko, co dozwolone

Marek Papszun zabrał głos po meczu ze Śląskiem Wrocław (1:1). Trener Legii skomentował pożegnanie Artura Jędrzejczyka oraz spotkanie z beniaminkiem, które jego zdaniem „mentalnie przerosło” legionistów. Odniósł się również do zarzutów o szpiegostwo. – Robimy wszystko, co dozwolone – uciął krótko. 

Reklama

Zanim jeszcze przy Łazienkowskiej zaczęło się granie, show skradł Artur Jędrzejczyk, który wprawdzie już wcześniej zakończył karierę, ale dopiero teraz został oficjalnie pożegnany. Tuż po pierwszym gwizdku 38-latek podbił piłkę i ją wykopał, a sędzia przerwał mecz, aby uhonorować najbardziej utytułowanego zawodnika w historii Legii.

– Było dużo zastrzeżeń do nas jako klubu, że nie umiemy się zachować w takich sytuacjach. Wszystko było naprawdę przemyślane. Przyznam szczerze, że byłem też przeciwnikiem żegnania Artura, jeżeli miałoby do tego dojść w ostatnim spotkaniu z Motorem. Oczywiście ta historia później potoczyła się trochę inaczej, bo żadna decyzja wówczas jeszcze nie zapadła. Gdyby nawet zapadła decyzja, że Artur ma kończyć, uważałem, że nie powinno się to stać w takim meczu, w którym odchodzi jednocześnie ośmiu innych zawodników. To musiał być mecz dedykowany tylko Arturowi. I taki właśnie był. Uważam, że wszystko wyszło tak, jak powinno – skomentował Papszun.

Reklama

Papszun o aferze szpiegowskiej: Robimy wszystko, co dozwolone

Jeśli chodzi o sam mecz, Legia nie miała łatwej przeprawy. Śląsk prowadził aż do 90. minuty po golu Samca-Talara z rzutu karnego. W międzyczasie beniaminek kilkukrotnie postraszył Wojskowych, ale na wysokości zadania stawał Otto Hindrich. Dopiero w doliczonym czasie gry rzutem na taśmę remis uratował Rafał Adamski.

Chyba ten mecz trochę nas przerósł mentalnie. To był mój błąd, bo chyba za bardzo poszedłem w kierunku tego, że to jest wielki mecz, i zawodnicy jeszcze tego nie dźwignęli. Z drugiej strony uważam, że to dobrze, bo taki mecz jest już za nami. Tak jak powiedziałem chłopakom w szatni po meczu: „Gracie w Legii Warszawa. Tutaj każdy mecz jest duży, tutaj jest petarda atmosfera”. Co do Śląska, trzeba przyznać, że zagrali bardzo dobre spotkanie. Pokazali jakość, o której wiedzieliśmy, że ją mają. Wiedzieliśmy, że jeżeli damy im się rozpędzić w trzeciej tercji i nie będziemy dobrze bronić nisko, możemy mieć problemy – zauważył.

Papszun nie szczędził ciepłych słów pod adresem Hindricha, któremu wieszczy zagraniczną karierę. – Otto nas dzisiaj uratował, bo te dwie interwencje były naprawdę duże. Interwencje wysokiej klasy. Kapitalny bramkarz. Oby nie miał aż tylu sytuacji do bronienia, ale jeśli już ma bronić, to dobrze dla jego mentalu. To jest szalenie ambitny chłopak i świetny zawodnik. Ma przed sobą dużą karierę. Mam nadzieję, że nie za szybko, będzie to duży transfer – przyznał.

Na koniec odniósł się do afery szpiegowskiej. Przypomnijmy, jak ujawnił Piotr Potępa, jeden z analityków Legii – Dominik Ciarkowski – podglądał i nagrywał trening Wrocławian przed meczem z Legią. Więcej o tej sprawie pisaliśmy TUTAJ.

Reklama

Robimy wszystko, żeby oczywiście jak najlepiej rozpoznać przeciwnika. Wszystko, co jest dozwolone. Jeżeli ktoś ma jakieś zastrzeżenia do nas, są odpowiednie komisje i tam należy je kierować, jeżeli ktoś uważa, że działamy poza przepisami. Ja zawsze mam takie podejście, żeby zrobić wszystko, co się da, żeby pomóc zespołowi i dobrze przygotować się do spotkania – uciął krótko.

Legia po sześciu kolejkach Ekstraklasy jest liderem tabeli z 12 punktami na koncie. Teraz przed Papszunem i spółką dwumecz z Motorem Lublin – najpierw Pucharze Polski, a następnie w lidze.

Fot. Newspix

Reklama
16 komentarzy
Jan Broda

Pasją do futbolu zaraził go tata, za co jest mu dozgonnie wdzięczny - głównie dlatego, że pierwszym meczem, jaki zaliczył z trybun, był bezbramkowy paździerz Wisły ze Śląskiem jesienią 2010 roku. Skoro przetrwał tamto 0:0, przetrwa już wszystko. Dumny wychowanek Bronowianki Kraków, którego nieuchronny marsz po Złotą Piłkę brutalnie zweryfikował chroniczny brak talentu i drewniane nogi. Zamiast więc w piłkę grać, zaczął o niej pisać. Z wykształcenia politolog, którego bardziej niż cyrk odbywający się w Sejmie interesuje wpływ rządów Nicolae Ceaușescu na sukcesy Steauy Bukareszt w latach 80. XX wieku. Kręci go piłkarski plankton, outsiderskie historie spoza mainstreamu i wersy Kaza Bałagane. Baczny obserwator zjawisk na styku świata sportu i brudnej dyplomacji. Z ciekawości nauczył się kilku języków, w tym rumuńskiego, ale najwięcej do powiedzenia ma chyba po polsku. W przeszłości związany m.in. z Tygodnikiem „Piłka Nożna".

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Ekstraklasa

Mały jubileusz Jacka Zielińskiego. „Zasiedziałem się w Kielcach”

Braian Wilma
0
Mały jubileusz Jacka Zielińskiego. „Zasiedziałem się w Kielcach”
Ekstraklasa

Oficjalnie: jeszcze jeden transfer Wisły. Nowy Hiszpan w Krakowie

Jan Broda
0
Oficjalnie: jeszcze jeden transfer Wisły. Nowy Hiszpan w Krakowie
Polecane

Piesiewicz trafił do aresztu. „Może zachodzić obawa matactwa”

Marcin Długosz
9
Piesiewicz trafił do aresztu. „Może zachodzić obawa matactwa”
La Liga

Nowa szczęka, stary Vinicius. Atak to największy problem Realu [WIDEO]

Marcin Długosz
0
Nowa szczęka, stary Vinicius. Atak to największy problem Realu [WIDEO]

Ekstraklasa

Reklama
Ekstraklasa

Mały jubileusz Jacka Zielińskiego. „Zasiedziałem się w Kielcach”

Braian Wilma
0
Mały jubileusz Jacka Zielińskiego. „Zasiedziałem się w Kielcach”
Ekstraklasa

Oficjalnie: jeszcze jeden transfer Wisły. Nowy Hiszpan w Krakowie

Jan Broda
0
Oficjalnie: jeszcze jeden transfer Wisły. Nowy Hiszpan w Krakowie
Ekstraklasa

„Na razie nie mamy szczęścia”. Majewski wskazał przyczyny porażki

Mikołaj Duda
6
„Na razie nie mamy szczęścia”. Majewski wskazał przyczyny porażki