„Na razie nie mamy szczęścia”. Majewski wskazał przyczyny porażki

Mikołaj Duda

28 sierpnia 2026, 23:35 • 3 min czytania 2

Reklama
„Na razie nie mamy szczęścia”. Majewski wskazał przyczyny porażki

Wisła Płock przegrała wszystkie trzy ostatnie ligowe spotkania i jej sytuacja zdecydowanie nie jest godna pozazdroszczenia. Strzeliła w nich zaledwie jednego gola, a straciła osiem. Tym razem przed własną publicznością nie była w stanie sprostać Koronie Kielce. Adam Majewski po tym meczu ma żal, że jego drużynie znów nie sprzyjało szczęście. 

Reklama

Trener Nafciarzy na pomeczowej konferencji prasowej zwracał uwagę, że jego zespół ponownie lepiej wszedł w mecz, jednak nie przełożyło się to na konkrety. Gdyby Patryk Kun w dobrej okazji lepiej uderzył piłkę głową, to zdaniem trenera spotkanie mogłoby potoczyć się całkowicie inaczej.

U nas jest bardzo cienka linia między tym, że możemy prowadzić w danym spotkaniu, a tym, że tak naprawdę je przegrywamy. Analogia się powtarza: praktycznie pierwsze zagrożenie i jeden z pierwszych celnych strzałów przeciwnika zostaje zamieniony na gola. W naszym przypadku Patryk Kun uderza głową w piątej czy szóstej minucie i być może gdybyśmy prowadzili, losy pojedynku potoczyłyby się inaczej. Na razie nie mamy tego szczęścia – mówił Adam Majewski na konferencji prasowej, cytowany przez portal cksport.pl

Na marginesie trzeba przyznać, że uzależnienie wyniku całego spotkania od uderzenia głową Patryka Kuna (165 centymetrów wzrostu) to dość odważne podejście. Trener Wisły natomiast nie wspomniał o sytuacji, gdy dobrą okazję mógł mieć Said Hamulić, jednak ten nie poradził sobie z przyjęciem piłki…

Adam Majewski cieszy się ze zwycięstwa w liczbie rożnych. „Dziesięć do zera”

Może nie udało się wygrać kolejnego meczu w tym sezonie, ale Adam Majewski ma swoje małe sukcesy. Jednym z nich jest liczba rzutów rożnych. Trener Nafciarzy docenia, że jego podopieczni aż 10 razy grali z narożnika, a Korona nie miała ani jednej takiej okazji. Problem w tym, że za to punktów do tabeli się nie dostaje…

Reklama

Odnosząc się po raz kolejny do statystyk – one nie grają, ale fakty są takie, że znowu mieliśmy 10 rzutów rożnych przy zerze przeciwnika, do tego kilkanaście strzałów. Przeciwnik oddał dwa celne strzały w światło bramki i zdobył dwa gole, my – zero. Jeżeli tego nie zmienimy, problemy będą się pojawiać. Musimy nad tym pracować i być cierpliwi. Rozmawialiśmy o tym w szatni. Sytuacja nie jest komfortowa, nikt nie mówił, że będzie łatwo, lekko i przyjemnie, ale mamy świadomość, w jakim miejscu się znajdujemy i pracujemy dalej. W środę gramy mecz pucharowy, potem mecz z Pogonią Szczecin – to będzie bardzo ważne spotkanie pod kątem mentalnym i zobaczymy, jak na to zareagujemy.

Teraz Adam Majewski będzie miał do rozwiązania zagadkę, skąd bierze się taka nieskuteczność. Dla bezpieczeństwa jego posady dobrze byłoby, jakby dość szybko znalazł rozwiązanie. Po trzech porażkach z rzędu Wisła Płock przy niekorzystnych wynikach w innych meczach może po tej kolejce wylądować w strefie spadkowej.

Fot. Newspix

Reklama
2 komentarze
Mikołaj Duda

Legenda w rodzinie głosi, że piłka podobno towarzyszyła mu już podczas narodzin. Jego pierwsze wspomnienia sięgają do MŚ w Brazylii w 2014 roku, kiedy jako siedmiolatek z zafascynowaniem oglądał jak przyszły piłkarz Górnika Zabrze sięga po trofeum. 100% na 100% jego uwagi zajmuje polska piłka. Przy trzeciej godzinie monologu o rezerwowym Radomiaka jego słuchacze często tracą cierpliwość. We wtorek i środę zbiera siły przed czwartkowym wieczorem, spędzanym wspólnie z jego ulubioną Ligą Konferencji. Gdy ktoś się go zapyta o piłkarza o imieniu Lamine, to bez zawahania odpowie Diaby-Fadiga

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Ligue 1

Niesamowity powrót PSG! Z 0:2 na 2:2 w doliczonym czasie

Mikołaj Duda
0
Niesamowity powrót PSG! Z 0:2 na 2:2 w doliczonym czasie

Ekstraklasa

Reklama