Lech przyklepał Ligę Europy. Walemark uratował Polsce punkty

Maciej Bartkowiak

Opracowanie:Maciej Bartkowiak

27 sierpnia 2026, 22:05 • 4 min czytania 6

Reklama
Lech przyklepał Ligę Europy. Walemark uratował Polsce punkty

Cóż za zaskoczenie – Thun nie odrobiło siedmiobramkowej straty z pierwszego meczu. Szkoda jedynie, że Ekstraklasa nie może po wizycie Lecha w Szwajcarii dopisać sobie do rankingu UEFA 0,2 punktu. Przynajmniej mistrzowie Polski nie wracają do domu z pustymi rękami. Patrik Walemark w znakomity sposób uratował remis. Kolejorz po raz czwarty w historii zagra w fazie zasadniczej Ligi Europy.

Reklama

Lech porotował, Thun jeszcze bardziej

Mimo ogromnej zaliczki Niels Frederiksen zapowiadał, że rewanżu w Szwajcarii Lech wcale nie odpuści. Kilka zmian względem pierwszego meczu trener mistrza Polski jednak przeprowadził. Robert Gumny, który przy Bułgarskiej zakończył strzelanie, zastąpił Joela Pereirę. Po raz pierwszy w wyjściowej jedenastce Lecha znalazł się Gustav Berggren. Do składu po aferze wizowej wrócił Yannick Agnero, a Daniel Hakans zastępował Patrika Walemarka, który tuż po ustrzeleniu tydzień temu dubletu zszedł – jak mówił na konferencji Frederiksen – profilaktycznie.

Znacznie bardziej porotował szkoleniowiec Thun. Z podstawowego składu sprzed tygodnia pokryły się tylko dwa nazwiska – Nassima Zoukita, który w Poznaniu zszedł już po pierwszej połowie oraz kapitana Marco Burkiego. Na druga połowę przy Bułgarskiej nie wyszedł też Michael Huele, a teraz nie było go nawet w kadrze.

Reklama

Podobnie sprawa się miała w przypadku Valmira Matoshiego – obaj w międzyczasie zdążyli zmienić klub. Niewykluczone, że Matoshi wkrótce raz jeszcze przyjedzie do Poznania. Dołączył bowiem do innego uczestnika Ligi Europy – Sturmu.

Szybka odpowiedź na gola Gumnego

Przez pierwszy kwadrans częściej gościliśmy na połowie Lecha, jednak jedyne, co z tego wyniknęło, to niegroźny dla Mateusza Lisa strzał debiutującego w seniorskim futbolu Louisa Passavanta. 20-letni stoper ładnie podłączył się wbiegnięciem w szesnastkę z prawego sektora.

Zapisanego po jego stronie plusa trener Thun szybko mógł jednak wymazać. Najpierw zostawił Robertowi Gumnemu tyle miejsca, że ten bez ciśnienia mógł przyjąć piłkę. Potem tylko się przyglądał, jak wychowanek Lecha składa się do strzału i drugi raz w dwumeczu trafia do siatki.

Reklama

Przy okazji w tamtym momencie Lechowi stuknęło już 400 minut bez straty bramki. Szybko po dobiciu do tej liczby niezła seria dobiegła jednak końca. Dursun urwał się Skrzypczakowi i wstrzelił piłkę w środek szesnastki, a 19-letni Simon Lengen strzelił debiutanckiego gola w seniorskiej karierze. Sprawdzaliśmy jeszcze, czy Dursun nie był na spalonym, lecz zdaniem VAR-u tym razem był ustawiony prawidłowo. Już w Poznaniu mógł zmniejszyć rozmiar klęski Szwajcarów. Jego gola na 1:6 jednak anulowano, bo był minimalnie wychylony przed Gurgula.

Powinno być 2:1 dla Lecha, było dla Thun

Nie udało się przed tygodniem, no to udało się teraz. Mońka zapomniał o Dursunie, co dostrzegł Nico Maier. Adresat podania błyskawicznie obrócił się z piłką i wygrał pojedynek z Lisem. 21-latek strzelił pierwszego w karierze gola w Europie. Parę minut wcześniej to Lech powinien prowadzić 2:1, lecz Sayyadmanesh kilkanaście metrów od bramki, mając przed sobą tylko golkipera, posłał piłkę… nad poprzeczką.

Reklama

Agnero zasługuje chyba na jakąś rekompensatę, bo na nic zdały się wygrany niełatwy pojedynek fizyczny, a potem kapitalne podanie na wolne pole…

Walemark uratował punkty

Między pierwszym a drugim golem Thun odwróciły się też role Hakansa i Walemarka. Tym razem to Fin szybko musiał zjechać do bazy z powodu urazu. Po golu Lengena pokazywał, że ma problem z lewą nogą.

Reklama

Problem po przerwie pojawił się też u Walemarka, ponieważ złapał żółtą kartkę. Sędzia bez wahania uznał, że Szwed wcale nie był faulowany w szesnastce i napomniał go za symulkę. Walemark zrehabilitował się jednak podobnym golem, którego tydzień wcześniej strzelił na 1:0. Z tą jednak różnicą, że z dalszej odległości, a i rywali na drodze strzału było więcej.

W ostatnim kwadransie zdarzyła się rzecz szokująca – po raz pierwszy w tym sezonie poza boiskiem znalazł się Wojciech Mońka. Niewiele zabrakło, a 19-latek zanotowałby 39. z rzędu występ dla Lecha w pełnym wymiarze czasowym.

Reklama

Pierwszy raz od czasu zamieszania z wizą na murawie pojawił się Terry Yegbe, a wraz z nim Filip Jagiełło. Pomocnik pauzował nieco dłużej, bo od 1 sierpnia. Na początku spotkania z Wieczystą doznał kontuzji mięśniowej uda. Szybko mógł się popisać asystą, jednak rywal przeciął adresowaną do Gumnego patelnię.

Patrząc na to, że równolegle Górnik i Raków polegli, a Częstochowianie jednak nie podtrzymali klątwy Hajduka, można żałować, że Lech nie wróci do domu z pełnym dorobkiem. Pozostaje nam więc dopisać do krajowego rankingu tylko 0,1 punktu. Po raz czwarty w historii Kolejorz zagra w fazie zasadniczej Ligi Europy. Ostatni raz w tych rozgrywkach uczestniczył jesienią 2020 roku pod wodzą Dariusza Żurawia.

Podobnie jak Jagiellonia, mistrz Polski losowany będzie z trzeciego koszyka. Ceremonia odbędzie się 28 sierpnia o godzinie 13:00 w Nyonie.

Reklama

FC Thun – Lech Poznań 2:2 (2:1) w dwumeczu 2:9

  • 0:1 – Robert Gumny ’17
  • 1:1 – Simon Lengen ’22
  • 2:1 – Furkan Dursun ’43
  • 2:2 – Patrik Walemark ’68

fot. Newspix

6 komentarzy
Maciej Bartkowiak

Przede wszystkim fan uniwersum polskiej piłki i rodowity poznaniak, więc zainteresowanie Ekstraklasą było mu pisane. Kiedy pada zdanie, że "po takich historiach młodzi chłopcy zakochują się w piłce", to czuje się wywołany do tablicy w związku z mistrzostwem Leicester City. W wolnych chwilach lubi zmęczyć się bieganiem, a po nim zasiąść do czytania kryminału.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Liga Europy

Reklama
Liga Europy

Jagiellonia stanęła na wysokości zadania. Obeszło się bez strachu

Mikołaj Duda
14
Jagiellonia stanęła na wysokości zadania. Obeszło się bez strachu