Raków Częstochowa rzutem na taśmę wyrwał remis 2:2 z Hajdukiem Split w pierwszym meczu IV rundy el. Ligi Konferencji. Trener Dawid Kroczek zabrał głos po spotkaniu. – Sprawa awansu jest nadal otwarta – przyznał wprost opiekun zespołu spod Jasnej Góry.
Raków w Splicie dwukrotnie musiał gonić wynik i dwukrotnie zdołał wyrównać. Mimo wszystko Częstochowianie mogą czuć niedosyt, bo straconych bramek można było spokojnie uniknąć, a dodatkowo od 55. minuty grali w przewadze jednego zawodnika po czerwonej kartce Adriona Pajazitiego. Trudno oprzeć się wrażeniu, że dało się wycisnąć z tego spotkania więcej.
Podobnie na sprawę patrzy Dawid Kroczek. Trener Rakowa miał w szczególności pretensje do swoich podopiecznych o łatwość w dopuszczaniu Chorwatów pod bramkę Trelowskiego, zwłaszcza po przerwie, z czego padła druga bramka dla Hajduka.
– Jeżeli chodzi o początek spotkania, zgodnie z naszym planem, dobrze weszliśmy w mecz, przejęliśmy inicjatywę. Potem niestety, w szczególności w sytuacjach dynamicznych, brakowało nam trochę utrzymania się przy piłce i mocniejszej kontroli na połowie przeciwnika. Stąd też sytuacje i – przede wszystkim – stracona bramka. Powinniśmy zachować się lepiej, natomiast bardzo dobrze zareagowaliśmy i wyrównaliśmy. Na pewno do zastanowienia wejście w drugą połowę, kiedy to zmieniliśmy ustawienie w obronie. W przerwie Stratos zgłosił kontuzję. Musieliśmy zareagować i ściągnąć go z boiska. Na lewą stronę przesunęliśmy Frana [Tudora – przyp. red.], a Didi wszedł na swoją nominalną pozycję pół-prawego. Niestety, pozwoliliśmy wtedy drużynie gospodarzy stworzyć dużo okazji i w efekcie stracić kolejną bramkę. Wiadomo, obraz meczu zmienił się po czerwonej kartce, siłą rzeczy mieliśmy więcej piłki, próbowaliśmy ataku pozycyjnego i finalnie strzeliliśmy drugą bramkę – skomentował.
Kroczek po remisie z Hajdukiem: Trudno jest wskazać lepszy zespół
Bohaterem Rakowa został Lamine Diaby-Fadiga. Gwinejczyk już wcześniej mógł wpisać się na listę strzelców, ale zatrzymała go poprzeczka. Szczęście odwróciło się do niego w ostatniej akcji meczu, gdy wcisnął bramkę na 2:2. Kroczek pochwalił go za udany powrót po kontuzji.
GOOOL! Raków wyrównał w końcówce
LAMINE FADIGA ⚽️ pic.twitter.com/TBdd1MRVnc
— Kanał Sportowy (@Sportowy_Kanal) August 20, 2026
– Wcześniejsza nieobecność Lamine’a, spowodowana urazami, mocno odbiła się na drużynie. To bardzo ważny piłkarz dla nas i jeden z najlepszych ofensywnych zawodników w całej Ekstraklasie. Dzisiaj to udowodnił. To jego pierwszy mecz po przerwie. Mocno trzymamy wszyscy kciuki i będziemy pracowali nad tym, by Lamine był w pełnej dyspozycji – dodał.
W pierwszym meczu z Hajdukiem Raków musiał sobie radzić bez Patryka Makucha. Napastnik poleciał z drużyną do Chorwacji, lecz w dniu meczowym powrócił do kraju, by towarzyszyć małżonce przy narodzinach córki.
– Patryk ma najważniejszy dzień w swoim życiu, czyli narodziny dziecka. Nie wyobrażałem sobie sytuacji, w której kazałbym mu tutaj grać. Są sprawy ważne i ważniejsze, stąd Patryk pojechał po prostu do domu. Byliśmy jednak na to gotowi. W drużynie jest wielu zawodników i musimy reagować na bieżąco – zaznaczył opiekun Częstochowian.
Rewanż za tydzień w Częstochowie. Remis jeszcze niczego nie przesądza. – Sprawa awansu jest dalej otwarta. Myślę, że po meczu w Splicie trudno wskazać wyraźnie lepszą drużynę. Cieszymy się, że w rewanżu będziemy grali w domu – zakończył Kroczek.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix