Górnik Zabrze już po raz trzeci przegrał pierwszą „połowę dwumeczu” w europejskich pucharach w sezonie 2026/27. Po porażce na wyjeździe z Fenerbahce i Ferencvarosem, przyszedł czas na rozczarowanie przed własnymi kibicami w rywalizacji z AS Monaco – i znów była to przegrana jednym golem. Zabrzanie mają pewien niedosyt, bowiem jak przyznał Erik Janża, rywal był do ugryzienia. Jak zasugerował między słowami, zabrakło koncentracji.
Erik Janża pełen niedosytu. Trzeci gol Monaco podciął skrzydła
Janża nie ukrywał żalu. Górnik ponownie zagrał spotkanie na niezłym poziomie, ale finalnie nie przełożyło się to na wygraną przed własnymi kibicami. Przyznał, że bardzo niepotrzebna była utrata gola na 1:3.
– Zgadza się, kolejny dobry mecz z naszej strony, ale kolejny przegrany. To boli na pewno. Myślę, że pokazaliśmy więcej jako drużyna, ale te detale i indywidualna jakość była po ich stronie. To zdecydowało o meczu, a szkoda straconej bramki na 1:3, bo byliśmy w gazie. Publiczność nas niosła. Gdyby nie tak szybko stracona bramka, bylibyśmy dłużej w grze. Dobrze, że strzeliliśmy jeszcze jedną, ale szkoda.
Górnik Zabrze z kolejnym dobrym meczem w Europie i… kolejną porażką.
Fenerbahce, Ferencvaros, AS Monaco… Naprawdę szkoda tego losowania Zabrzan.
Szczegóły⤵️ pic.twitter.com/28lxIAXdPe
— Weszło! (@WeszloCom) August 20, 2026
Jeden z najlepszych zawodników wicemistrza Polski przyznał wprost, że Zabrzanie spodziewali się, że renomowany rywal zagra w trochę inny sposób od tego, co finalnie przedstawił przy Roosevelta. Dodał, że z czasem trwania meczu, jego koledzy poczuli większą pewność siebie, bo „diabeł nie był taki straszny jak go malowano”.
– Szczerze szykowaliśmy się bardziej w obronę w średnim bloku i kontrataki, a po 10 minutach widzieliśmy, że nie są tacy straszni. To był ich pierwszy oficjalny mecz, nie są w rytmie jak my i chcieliśmy to wykorzystać. Szczerze nie byliśmy gotowi, że będziemy prowadzić grę.
Wszyscy daliśmy z siebie maksimum. Dzięki za dziś! 👏#JesteśmyGórnikZabrze pic.twitter.com/FzGwWDOjmA
— Górnik Zabrze (@GornikZabrzeSSA) August 20, 2026
Choć w domowym meczu nie udało się wygrać to Górnik Zabrze nie składa broni. Plan się nie zmienia, wicemistrzowie kraju będą atakować w miarę możliwości swojego rywala i zespół Gasparika będzie celował w to, aby po rewanżu cieszyć się z gry jesienią w europejskich pucharach. Bo jak pokazał przy Roosevelta, renomy przeciwnika nie boi się ani trochę.
– Byliśmy otwarci, ja byłem otwarty, Maksiu był otwarty. Zostawiliśmy stoperów i Maxa Dietza, a takie mocne drużyny jak Monaco to wykorzystują. Chcieliśmy grać mecz, pokazać się w Europie, że nie ma takiej różnicy między nami. Może transfermarkt pokazuje liczby i miliony, ale tego nie było widać i możemy być dumni z siebie. Jesteśmy jedną bramkę do tyłu, wiec czemu nie?
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix