24 sekundy wystarczyły. Arsenal otworzył sezon z trofeum!

Wojciech Piela

16 sierpnia 2026, 18:00 • 6 min czytania 6

Reklama
24 sekundy wystarczyły. Arsenal otworzył sezon z trofeum!

Arsenal nie mógł wymarzyć sobie lepszego początku nowego sezonu. W meczu o Tarczę Wspólnoty rozbił Manchester City 3:0, a przy okazji wysłał kilka bardzo wyraźnych sygnałów rywalom. Christos Tzolis zaliczył dwie asysty, Martin Odegaard błyszczał w środku pola, Kai Havertz wykorzystał swoją szansę, a defensywa Kanonierów skutecznie wyłączyła z gry Erlinga Haalanda. Jeśli spotkanie w Cardiff miało być przedsmakiem walki o mistrzostwo Anglii, Mikel Arteta może mieć powody do optymizmu. Enzo Maresca – wręcz przeciwnie.

Reklama

Tradycyjne starcie o Tarczę Wspólnoty miało w tym roku wyjątkowo sporo smaczków. W Arsenalu od pierwszej minuty obserwowaliśmy choćby pozyskanego latem lewoskrzydłowego Christosa Tzolisa. Grek po tym, jak w poprzednim sezonie strzelił 22 gole w barwach Club Brugge, rozbudził spore oczekiwania. Po odejściu Leandro Trossarda do Besiktasu ma dla Mikela Artety być kimś, kto sprawi, że brak Belga będzie jak najmniej odczuwalny. Szkoleniowiec mistrzów Anglii postawił również na innego nowego zawodnika, a więc Bruno Guimaraesa z Newcastle.

Arsenal otworzył sezon z trofeum. 24 sekundy wystarczyły!

Jeszcze więcej interesujących wątków przywiozła ze sobą do Cardiff ekipa zdobywców Pucharu Anglii. Manchester City po 10 latach pożegnał bowiem Pepa Guardiolę, który z tym zespołem sięgnął aż po 20 trofeów. Zastąpił go Enzo Maresca mający już w gablocie choćby Klubowe Mistrzostwo Świata oraz Ligę Konferencji wywalczoną z Chelsea. Włoski szkoleniowiec postawił w środkowej linii na pozyskanego za 116 milionów funtów Elliotta Andersona z Nottingham Forest. Zabrakło natomiast Rodriego, który ma drobny uraz pleców, ale jest też bardzo blisko transferu do Barcelony.

Mecze o Tarczę Wspólnoty były do tej pory różnie traktowane przez szkoleniowców. Łatwo wskazać przykłady z przeszłości, kiedy wyglądało to jak nieco bardziej prestiżowy sparing. W składach renomowanych zespołów często można było dostrzec zawodników rezerwowych oraz młodzież próbującą się dopiero przebić do serc kibiców. W tym przypadku było jednak inaczej. Zarówno Arteta, jak i Maresca desygnowali do gry Gabriela, Odegaarda, Semenyo, Doku czy Haalanda, co zapowiadało zaciętą rywalizację.

Zawodnicy nie kazali nam długo czekać na emocje – a dokładnie tylko 24 sekundy! Po takim czasie Manchester City stracił pierwszego gola pod wodzą nowego szkoleniowca w oficjalnym spotkaniu. Arsenal rozpoczął piorunująco, a znakomitym prostopadłym podaniem w tłoku pod bramką rywali popisał się Myles Lewis-Skelly. Anglik wypatrzył Riccardo Calafioriego i Włoch płaskim strzałem pokonał rodaka – Gianluigiego Donnarummę.

Reklama

Po takim ciosie wicemistrzowie kraju nadal byli zamroczeni przez dobrych kilka kolejnych minut. Co prawda utrzymywali się dłużej przy piłce, ale zbytnio nie mieli pomysłu, w jaki sposób wymanewrować defensywę Arsenalu. Dopiero w 20. minucie ekipie Mareski udało się mocniej dojść do głosu, kiedy uderzenie z dystansu Phila Fodena odbił David Raya.

Jeszcze przed upływem pół godziny Kanonierzy zadali jednak kolejny cios. Gola na 2:0 po zgraniu głową Tzolisa strzelił Kai Havertz. Donnarumma próbował jeszcze odbić piłkę, ale nie dał rady, a grecki skrzydłowy z dobrej strony przedstawił się fanom ekipy z północnego Londynu. Wcześniej nowego kolegę z zespołu znakomicie dostrzegł Odegaard, kompletnie pogubił się z kolei w tej sytuacji Khusanov, który dwukrotnie zgubił krycie.

Reklama

Havertz, strzelając gola, dał mocny sygnał Artecie w walce o miejsce w wyjściowym składzie, także na piątkowe starcie rozpoczynające sezon Premier League z Coventry. Z ławki wszystko obserwował przecież Viktor Gyokeres, który w poprzednim sezonie był najlepszym strzelcem Arsenalu.

W końcówce pierwszej odsłony The Citizens zabrali się do roboty nieco poważniej. Znakomite okazje miał choćby Erling Haaland, ale Norweg nie był tego dnia w najwyższej formie i brakowało mu wykończenia. Świetnej sytuacji nie wykorzystał również Jeremy Doku. W odpowiedzi strzał Odegaarda z linii bramkowej tuż przed przerwą wybił Josko Gvardiol. To wszystko zapowiadało niezłą wymianę ciosów po przerwie, tym bardziej że trenerzy zdecydowali się dokonać zmian.

Reklama

Ciekawa była zwłaszcza roszada w drużynie zdobywców Pucharu Anglii. W Manchesterze City drobnego urazu doznał Doku i zmienił go Jack Grealish, dla którego był to pierwszy występ w tej ekipie od ponad roku. W poprzednim sezonie 30-latek był wypożyczony do Evertonu, gdzie wejście miał dobre, ale przez ostatnie pół roku leczył kontuzję. W Arsenalu za Guimaraesa wszedł z kolei Declan Rice. Środkowy pomocnik dopiero kilka dni temu wznowił treningi po wyczerpującym mundialu, z którego przywiózł wraz z angielską kadrą brązowy medal.

Druga połowa ruszyła, a Arsenal postanowił na zapędy rywali z końcówki pierwszej odsłony odpowiedzieć w najlepszy dla siebie sposób. Kolejną asystę zaliczył Tzolis i po trzech minutach gry było już 3:0! Wielkim spokojem wykazał się Odegaard, który opanował piłkę i w drugie tempo posłał ją do siatki obok zdezorientowanych Gvardiola oraz Donnarummy.

Maresca próbował wpłynąć na przebieg meczu zmianami, a na boisku pojawili się choćby Rayan Cherki czy dobrze wyglądający w okresie przygotowawczym Rico Lewis. To on jednak został ograny przy jednej z kolejnych sytuacji, kiedy znakomicie balansem ciała minął go Odegaard. Kapitan Arsenalu momentami dosłownie fruwał po murawie i cały czas był szalenie niebezpieczny dla rywali.

Mocniej swoją obecność potrafili pokazać również rezerwowi Kanonierów. Aktywny był choćby Bukayo Saka, który w 80. minucie po podaniu Piero Hincapie z bliskiej odległości strzelił ponad bramką. Chwilę później nieco przypudrować wynik z perspektywy Manchesteru City mógł natomiast Antoine Semenyo, lecz jego strzał znakomicie odbił Raya. To i tak był jeden z niewielu konkretów zaprezentowanych przez podopiecznych Enzo Mareski w drugiej połowie.

Reklama

Włoski trener przez większość gry pozostawał niepocieszony i z pewnością jeszcze mocniej utwierdził się w przekonaniu, że zastąpienie Guardioli nie będzie prostym zadaniem. Mikel Arteta dostał z kolei od swoich zawodników mnóstwo pozytywnych odpowiedzi u progu nowych rozgrywek. Arsenal zdobył kolejne trofeum i pokazał nieco bardziej ofensywną twarz niż pod koniec poprzedniego sezonu.

Okienko transferowe nadal jest otwarte i w przypadku obydwu ekip możemy się spodziewać ruchów, które mogą zmienić ich postrzeganie w trakcie najbliższych miesięcy. Na dzień 16 sierpnia Kanonierzy wydają się być jednak o co najmniej kilka długości przed najgroźniejszym rywalem w walce o obronę tytułu mistrza Anglii. Po takim występie trudno oprzeć się wrażeniu, że ludzi w Manchesterze czeka znacznie więcej pracy niż w północnym Londynie.

Reklama

fot. Newspix

6 komentarzy
Wojciech Piela

Uwielbia sport, czasem nawet próbuje go uprawiać. W przeszłości współtworzył legendarne radio Weszło FM, by potem oddawać się pasji do Premier League na antenie Viaplay. Formaty wideo to jego żywioł, podobnie jak komentowanie meczów, ale korzystanie z języka pisanego również jest mu niestraszne. Wytężone zmysły, wzmożona czujność i mocne zdrowie – te atrybuty przydają mu się zarówno w pracy, jak i życiu codziennym. Żyje nadzieją na lepsze jutro słuchając z zamiłowaniem utworów Andrzeja Zauchy czy Krzysztofa Krawczyka – bo przecież bez przeszłości nie ma przyszłości.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Piłka nożna

Reklama