Po niesamowitym French Open, w którym Maja Chwalińska zachwyciła świat jej bilans wyglądał następująco: baty, baty i baty. Jedna porażka była szczególnie dotkliwa – ta na Wimbledonie, kiedy to prowadziła 6:2 i 5:2 z Mananchayą Sawangkaew, poślizgnęła się przy piłce meczowej i nie dała rady tego domknąć. Wreszcie rewelacja Roland Garros wygrała mecz i zrobiła to bardzo przekonująco.
Trochę czasu już minęło od rewelacyjnego dla Mai Chwalińskiej turnieju Roland Garros, który sprawił, że awansowała na 21. miejsce w rankingu WTA (+93 pozycje) i jednocześnie zarobiła na korcie więcej niż w całej dotychczasowej karierze. Polka w finale nie dała rady i dość gładko poradziła sobie z nią Mirra Andriejewa. Swoje zrobiły trudy turnieju, bo przecież Maja musiała grać jeszcze kwalifikacje!
ZROBIŁA TO ‼️
🎾 Maja Chwalińska z kwalifikacji dotarła aż do finału Roland Garros. W czwartek wygrała 7:6, 6:4 z Dianą Sznajder, dzięki czemu w sobotę stanie przed ogromną szansą. Ale to już jest jej ogromny życiowy sukces!
🇵🇱 Jesteś wielka, Maja! 👏 pic.twitter.com/kGueJ1TnLs
— Weszło! (@WeszloCom) June 4, 2026
Ale później był ten traumatyczny mecz na Wimbledonie z kontuzją stawu skokowego przy graniu piłki meczowej…
Chwalińska wreszcie się przełamała
Dlatego dobrze, że Maja Chwalińska ma tę kiepską serię za sobą. Licząc przegraną w finale Roland Garros, trwała ona cztery spotkania. Uległa bowiem jeszcze na korcie twardym Australijce Talii Gibson (5:7, 1:6).
Teraz w Cincinnati było szybko, łatwo i przyjemnie. Przynajmniej na korcie, bo mecz został nagle przerwany z powodu ulewy. Stało się to przy stanie 1:1 w drugim secie. Przerwa trwała prawie 1,5h. No więc całość złożyła się na ponad trzy godziny. Niby wynik to pewne 6:2, 6:2, ale trzeba pamiętać, że Chwalińska prowadzi dłuższe akcje, stara się rozprowadzać rywalkę po korcie, żeby w kluczowym momencie zaskoczyć sprytem i techniką.
Po przerwie pogodowej Polka wygrała cztery kolejne gemy. Przegrała swój jeden serwis, ale nie miało to już większego znaczenia, bo za chwilę sprawę naprawiła. Cieszyć mogła skuteczność wygranych piłek po pierwszym serwisie, bo ta wyniosła 71%. Chwalińska wykorzystała także większość momentów na przełamanie (6/11). Tę statystykę mocno popsuły jej próby domknięcia pierwszego seta, bo sporo się naodbijała i namęczyła, gdy rywalka obroniła trzy break pointy.
Chwalinska d. Cristina Bucsa 6-2 6-2 in Cincinnati
Maja gets her first win since Roland Garros, where she reaches the final as a qualifier.
She got injured at Wimbledon & took a month off after the grass swing to recover.
Nice to see her getting back in the groove.
🇵🇱❤️ pic.twitter.com/qqEvHuzAeZ
— The Tennis Letter (@TheTennisLetter) August 15, 2026
Cincinnati to prestiżowy turniej WTA, bo ten najwyższy rangą – 1000. Rywalka Polki… też miała za sobą niezbyt dobry czas, bo przegrała osiem meczów z rzędu i dopiero w 1/64 finału na tym właśnie turnieju ograła Węgierkę Pannę (tak, to imię) Udvardy. Chwalińska – jako rozstawiona z 19 – zaczynała od drugiej rundy. Podobnie Iga Świątek, która zmierzy się z Emilianą Arango. W USA gra też Magdalena Fręch i ona również ma za sobą już jedną przeszkodę.
Fot. Newspix