Piłkarze Radomiaka najwyraźniej zapomnieli, że mecz z Legią w 4. kolejce Ekstraklasy zaplanowano na godz. 20:30. Powiedzieć, że Radomianie nie dojechali na czas na Łazienkowską, to tak naprawdę nic nie powiedzieć. Ledwie kwadrans wystarczył Wojskowym, by wyjść na trzybramkowe prowadzenie. A to był dopiero początek.
– Hej, Radomiak! Zaplanujcie jutrzejszą podróż z wyprzedzeniem. Od godz. 16:00 w okolicy stadionu wystąpią duże utrudnienia w ruchu związane z planowaną defiladą Wojska Polskiego – żartowała przed meczem Legia, nawiązując tym samym do głośnych problemów transportowo-logistycznych Lecha przy okazji wyprawy na rewanż z Klaksvikiem.
Hej, @Radomiak_Radom
Zaplanujcie jutrzejszą podróż z wyprzedzeniem. Od godz. 16:00 w okolicy stadionu wystąpią duże utrudnienia w ruchu związane z planowaną defiladą Wojska Polskiego.
Kibice, pamiętajcie, aby z wyprzedzeniem zaplanować dojazd na mecz i wybierać komunikację… pic.twitter.com/JRLR8n7gxa
— Legia Warszawa (@LegiaWarszawa) August 13, 2026
I choć droga z Radomia do Warszawy jest bez porównania krótsza niż z Poznania na Wyspy Owcze, to życie bywa przewrotne. Kolejorz na swój mecz koniec końców dotarł, podczas gdy Zieloni nie zdążyli na pierwszy gwizdek przy Łazienkowskiej.
Podopieczni Tomasza Kaczmarka nie mogli wyobrazić sobie gorszego początku. Dość powiedzieć, że już ledwie kwadrans wystarczył Wojskowym, by wyjść na trzybramkowe prowadzenie. Strzelanie rozpoczął debiutujący w Legii Michał Sevcik. Czech wykorzystał błąd przy wyprowadzeniu piłki spod własnej bramki Bartłomieja Gradeckiego, który zastąpił między słupkami Filipa Majchrowicza.
Kapitalne otwarcie Legii! Trafienia Sevcika oraz Augustyniaka dają gospodarzom dwubramkowe prowadzenie ⚽⚽
📺 Oglądaj w CANAL+: https://t.co/Khg2yEVJUo pic.twitter.com/JZXwiTlx0J
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) August 14, 2026
Ekstraklasa. Koszmar Radomiaka i Gradeckiego z Legią. Demolka w Warszawie!
O ile Marek Papszun zasłynął ze szczególnego upodobania do minimalnych zwycięstw, o tyle tym razem jego podopieczni bynajmniej nie zamierzali poprzestawać na skromnej przewadze. Zresztą, inna sprawa, że niezbyt przeszkadzał im w tym Gradecki, który maczał palce we WSZYSTKICH kolejnych bramkach dla Legii. Potem wypluł piłkę przed siebie po interwencji, co umożliwiło Augustyniakowi skuteczną dobitkę, a następnie nie sięgnął futbolówki po uderzeniu Adamskiego.
Nie zwalniają! Adamski podwyższa na 3:0 dla Legii! 🔥
📺 Oglądaj w CANAL+: https://t.co/Khg2yEVJUo pic.twitter.com/Hyiu23Cc0l
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) August 14, 2026
Legia jak zaczęła, tak skończyła pierwszą połowę. W 44. minucie Kapustka oddał strzał z dystansu gorszą nogą, piłka znów była spokojnie w zasięgu Gradeckiego, który ponownie nie był w stanie jej sparować.
KAPUSTKA! DEMOLKA W WARSZAWIE! 🔥
4:0 do przerwy 👀
📺 Oglądaj w CANAL+: https://t.co/Khg2yEVJUo pic.twitter.com/J3B86kTGMc
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) August 14, 2026
– Szczerze powiedziawszy, nie mam pojęcia, z czego to wynika… Gram po prostu słaby mecz. Muszę to wziąć na klatę i jedyne co mi pozostaje to przeprosić kibiców, bo to nie powinno tak wyglądać. Nie zasługują na taki występ – tłumaczył załamany Gradecki w przerwie przed kamerami CANAL+ Sport.
I gdy wydawało się, że gorzej już być nie może, wtem nadeszła druga połowa. Kapustka uderzył w światło bramki, a Gradecki po raz piąty tego wieczora minął się z piłką w sytuacji do wybronienia.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix