Lech Poznań jest faworytem dwumeczu z KI Klaksvik, ale wywiezienie korzystnego wyniku z Wysp Owczych nie będzie dla niego zadaniem łatwym. Farerzy w meczach domowych niejednokrotnie stawiali się już teoretycznie mocniejszym drużynom, a ich bilans u siebie w europejskich pucharach robi wrażenie. Trener Niels Frederiksen i pomocnik Lecha Antoni Kozubal spodziewają się w czwartek trudnego spotkania.
Frederiksen nie ma wątpliwości, że przewaga umiejętności jest po stronie jego drużyny. Pozostaje kwestia pokazania jej w meczu. Trener spodziewa się przy tym, że rywal zagra odważniej niż przy Bułgarskiej, gdzie bronił się przez niemal całe 90 minut.
Lech spodziewa się trudnego meczu na Wyspach Owczych. „Zdecydowaliśmy, że poćwiczymy karne”
– Oczywiście jakość, którą możemy pokazać, to pierwsza rzecz. A poza tym koncentracja i zaangażowanie w pracę bez piłki, ponieważ przeciwnik prawdopodobnie będzie nastawiony bardziej ofensywnie niż w ostatnim meczu. Musimy więc być gotowi, by również się bronić. Wciąż spodziewam się, że będziemy mieli piłkę przez większość czasu, a przeciwnicy będą zepchnięci na swoją połowę, jak w pierwszym meczu. Będą jednak momenty, w których to oni będą mieli piłkę, a wtedy musimy być twardzi, zwarci i ciężko pracować w defensywie – ocenił Duńczyk.
Podobie widzi to Antoni Kozubal. Piłkarz przewiduje też, że będzie to mecz, w którym przeciwnik będzie chciał wykorzystać swoje warunki fizyczne.
– Spodziewam się innego spotkania. Myślę, że wyjdą na nas wyżej. W poprzednim meczu oddali nam piłkę i to my musieliśmy sobie z nią radzić. Myślę, że tym razem to oni będą próbować. Mają bardzo dobre stałe fragmenty, na co jesteśmy gotowi. Byliśmy już w pierwszym meczu, więc pod tym kątem będzie podobnie. Myślę, że z ich strony będzie jeszcze więcej walki, bo to jest sztuczne boisko. Są do tego bardziej przyzwyczajeni niż my. Myślę, że to będzie taki fizyczny mecz – uważa pomocnik.
Klaksvik to rywal, którego trudno lekceważyć. Na 19 ostatnich domowych meczów, Farerzy przegrali tylko jeden.
– Wiemy, że będzie to trudny mecz. Widzieliśmy pierwsze spotkanie, który wygraliśmy tylko 1:0. To nie jest duża przewaga, więc oczywiście wszystko może się zdarzyć. Wciąż uważam, że powinniśmy wygrać wyżej u siebie, stworzyliśmy sobie okazje na więcej niż jedną bramkę. Ale łatwo nie będzie. To zespół, przeciwko któremu trudno się gra. Z drugiej strony trzeba powiedzieć, że jeśli uda nam się pokazać jakość, którą dysponujemy, to oczywiście jest ona wyższa niż u rywala – stwierdził Frederiksen.
Niewykluczone, że rywalizację w dwumeczu znów rozstrzygną rzuty karne. W meczu z Aarhus lechici w ten sposób odpadli z gry o Ligę Mistrzów. W ubiegłym sezonie – przed meczem z Górnikiem Zabrze w Pucharze Polski – trener Lecha mówił, że nie widzi większego sensu w trenowaniu jedenastek, ponieważ na treningach nie da odtworzyć presji panującej podczas meczu o wysoką stawkę. Teraz najwyraźniej zmienił zdanie.
– Ujmę to tak: uznaliśmy, że podczas dzisiejszego treningu trochę poćwiczymy karne – przyznał z uśmiechem Duńczyk.
Antoni Kozubal był jednym z tych, którzy nie wykorzystali jedenastki przeciwko Aarhus. On również nie miał wątpliwości, że to element, na który warto poświęcić czas.
– Dzisiaj na pewno jest na to dzień. Dla zawodników, którzy mieli w nogach więcej minut, nie było czasu we wtorek na takie uderzenia. Teraz jest na to okazja – stwierdził piłkarz.
Do rewanżu z Aarhus Lech przystępował z przewagą aż trzech goli. Tym razem zaliczka jest skromna, bo jednobramkowa. Kozubal nie uważa jednak, by miało to działać na zawodników Lecha motywująco.
– Wtedy też nie podchodziliśmy do tego tak, że dwumecz jest już rozstrzygnięty. Myślę więc, że w niczym to nie pomoże – ocenił wychowanek Kolejorza.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix