Transfer Otto Hindricha okazał się strzałem w dziesiątkę dla obydwu stron. Dosłownie. Z jednej Legia zyskała solidnego bramkarza, a z drugiej CFR Cluj za pieniądze ze sprzedaży golkipera spłaciło zadłużenie wobec swoich zawodników.
Tak naprawdę to tylko część zadłużenia, ale zawsze coś. Jak poinformował portal gsp.ro, sytuacja finansowa Cluj jest, delikatnie mówiąc, nie do pozazdroszczenia. Klub od trzech miesięcy bowiem zalega piłkarzom z wypłatą wynagrodzenia oraz premii za poprzedni sezon.
Jedną z zaległych pensji udało się już uregulować przy pomocy Legii. Wszystko za sprawą zawodnika, który łączy oba kluby, a mianowicie Otto Hidricha. Jak to możliwe? Przypomnijmy, Wojskowi zimą wykupili Hidricha z Cluj w zamian za kwotę 500 tys. euro. Choć transfer doszedł do skutku w styczniu, to – jak ujawnili rumuńscy dziennikarze – płatność odroczono w czasie.
Legia spłaciła długi klubu z Rumunii. Pomógł w tym Hindrich
Gdy nadszedł termin zapłaty, Legia wywiązała się ze swojego zobowiązania. Tym samym na konto klubu z Kluż-Napoki wpłynął przelew w wysokości 350 tys. euro. Pozostałe 150 tys. trafiło z kolei do Kisvárda FC, poprzedniej drużyny Hindricha, która zagwarantowała sobie 30 proc. od jego następnego transferu.
Dzięki temu Cluj na chwilę zyskało oddech finansowy i mogło wreszcie wypłacić jedną z zaległych pensji. To jednak nie poprawiło niskich morale w szatni. Piłkarze po otrzymaniu długo wyczekiwanych pieniędzy najpierw przegrali 1:3 z Rapidem Bukareszt w lidze, a następnie ponieśli sromotną klęskę 0:5 z Tromso w eliminacjach Ligi Konferencji.
Prawdopodobny brak kwalifikacji do europejskich pucharów sprawia, że perspektywa finansowa klubu jest jeszcze gorsza.
– Kilkaset tysięcy euro miało wpłynąć także od UEFA. Sytuacja w drużynie jest dramatyczna, ale trwają prace nad zdobyciem pieniędzy. W tej chwili wszyscy zawodnicy są na sprzedaż… Potrzebujemy pieniędzy, ale mamy nadzieję, że pan Varga [właściciel – przyp. red.] znajdzie zasoby, aby postawić klub na nogi – przekonuje anonimowe źródło, cytowane przez gsp.ro.
Z kolei wspomniany Ioan Varga nie wydaje się być z kolei przesadnie przejętym pustką w klubowej kasie i zachowuje optymizm.
– Piłkarze nie muszą się martwić, bo my zawsze płacimy. Już wcześniej mieliśmy problemy i zawsze sobie radziliśmy. Do tego osiągaliśmy wyniki. Klub nie zostanie zamknięty, nie ogłosimy upadłości ani niewypłacalności. Krok po kroku rozwiążemy wszystkie nasze problemy. I nie tylko nam jest ciężko – tak jest w wielu klubach. Ci, którzy śpiewają nam już marsz pogrzebowy, niech przestaną się nami martwić. Wszystko będzie dobrze – przyznał.
Cóż, polskim klubom radzimy uważnie śledzić wydarzenia w Cluj. Niewykluczone, że uda się za relatywnie niewielkie pieniądze wykupić jakościowego piłkarza, a przy okazji zrobić dobry uczynek i wspomóc potrzebujących.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix