Szwedzi przyjechali do Częstochowy z jasnym planem, w drugiej połowie, długimi fragmentami, przeważali, ale nie wracają do domu z zaliczką. Trener Hammarby przyznaje jednak, że bezbramkowy remis może satysfakcjonować jego zespół przed przyszłotygodniowym rewanżem. Rewanżem, do którego Raków raczej nie przystąpi z pozycji faworyta.
Henrik Rydstroem nie krył podczas pomeczowej konferencji ogólnego zadowolenia i z gry swojego zespołu i wyniku, który zdaje się premiować w rewanżu jego zespół. Jasne, odnotował dogodne okazje Medalików, ale też nie był do końca zaskoczony przebiegiem rywalizacji.
– Może to nie był najładniejszy mecz w historii piłki nożnej. Mieliśmy oczywiście chęć osiągnąć inny rezultat, znamy swoją siłę. Zależało nam na tym, żeby gra pozostała żywa, ale też nie chcieliśmy się za bardzo otworzyć. Czasem, szczególnie na początku meczu, pozbywaliśmy się piłki w trochę za łatwy sposób, ale mieliśmy w planach oddawanie jej Rakowowi – przyznaje Rydstroem.
Rydstroem nie był zaskoczony. „Raków grał tak, jak oczekiwaliśmy”
Remis stawia drużynę Hammarby w niezłym położeniu przed rewanżem, co powoduje, że Rydstroem wyglądał podczas konferencji na całkiem zadowolonego. – Były momenty, w których byliśmy blisko bramki. To dwumecz, rewanż gramy w naszym domu i trudno nie cieszyć się z korzystnego w gruncie rzeczy wyniku – mówi Szwed.
Czy Raków czymś go dziś zaskoczył? – Nie. To dobrze zorganizowany zespół, grał tak, jak tego oczekiwaliśmy. Nie jest jednak najwygodniejszym rywalem, nawet jeśli niespecjalnie zaskakuje – przyznał z rozbrajającą szczerością Rydstroem.
Nie znaczy to jednak, że 50-latek ma już przepis na wygraną w Sztokholmie. A przynajmniej nie chce jeszcze mówić o tym przepisie…
– Wiele osób w Szwecji uważa, że mam niewyparzoną gębę, więc nie będę niczego deklarował przed rewanżem. Myślę jednak, że w tym drugim meczu pokażemy inicjatywę – podsumował szkoleniowiec Hammarby.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix