Lech poznał rywala w kolejnej rundzie! Puchacz bohaterem [WIDEO]

Mikołaj Duda

28 lipca 2026, 19:13 • 3 min czytania 13

Reklama
Lech poznał rywala w kolejnej rundzie! Puchacz bohaterem [WIDEO]

Do wielkiego powrotu Tymoteusza Puchacza na Bułgarską pozostał do spełnienia tylko jeden warunek. Mistrzowie Polski na własnym obiekcie muszą utrzymać trzybramkową przewagę wypracowaną w pierwszym spotkaniu z duńskim Aarhus. Zespół wychowanka Kolejorza wywalczył sobie awans do kolejnej rundy, a on odegrał przy tym pierwszoplanową rolę.

Reklama

Tymoteusz Puchacz kontynuuje swoją bardzo dobrą formę z pierwszego sezonu spędzonego w Azerbejdżanie i również w eliminacjach europejskich pucharów potrafi stanąć na wysokości zadania i mocno pomóc swojej drużynie w wywalczeniu awansu do kolejnej rundy. Tylko jakiś kataklizm może spowodować, że wraz ze swoim Sabahem nie będzie miał okazji do przyjazdu na Bułgarską, by zmierzyć się z dawnymi kolegami.

Puchacz bohaterem swojej drużyny w eliminacjach Ligi Mistrzów! Jest o krok od powrotu do Poznania

Sabah Baku po mocno niespodziewanym zdobyciu mistrzostwa Azerbejdżanu i tym samym zakończeniu hegemonii Karabachu przygodę w europejskich pucharach zaczął od pierwszej rundy eliminacji Ligi Mistrzów i dwumeczu z walijskim The New Saints.

Po uporaniu się ze znacznie niżej notowanym rywalem poprzeczka poszła nieco w górę, bowiem Puchacz i koledzy trafili na fińskie KuPS Kuopio, czyli zespół, który w poprzednim sezonie doszedł do fazy pucharowej Ligi Konferencji i swoją przygodę zakończył właśnie na dwumeczu z Lechem.

Pierwszy mecz w Azerbejdżanie zakończył się zwycięstwem gospodarzy 1:0, co sprawiło, że przed rewanżem jeszcze nic nie było rozstrzygnięte. Azerów jednak nie przeraził wyjazd do odległej Finlandii i tam pokazali na co ich stać, w czym spory udział miał Tymoteusz Puchacz.

Reklama

Zaledwie kilka minut po rozpoczęciu drugiej połowy Sabah objął prowadzenie. To właśnie po dośrodkowaniu 15-krotnego reprezentanta Polski do siatki rywala trafił Veljko Simić. Co ciekawe, dla 27-latka była to już trzecia asysta od momentu startu eliminacji do Champions League.

Niedługo później wynik na 2:0 podwyższył Joy-Lance Mickels, co na 99% oznacza, że Sabah w trzeciej rundzie będziemy mieli zobaczyć na polskiej ziemi. Oczywiście zakładając, że Lech na własnym terenie nie będzie w stanie roztrwonić trzybramkowej przewagi. W pierwszym spotkaniu w Danii pokonał Aarhus 4:1.

Reklama

Przed starciem z mistrzem Azerbejdżanu Niels Frederiksen z pewnością najbardziej będzie uczulał swoich podopiecznych właśnie na Puchacza i to nie tylko ze względu na jego przeszłość w Kolejorzu. Od momentu zmiany barw klubowych wystąpił w 37 meczach, strzelił dwa gole oraz zaliczył aż 15 asyst. Co ciekawe, z nim w składzie Sabah nie przegrał jeszcze żadnego spotkania! Jedyne porażki poniósł, gdy Polaka zabrakło na boisku.

Dla Puchacza powrót do Poznania będzie doskonałą okazją do zmierzenia się z byłymi kolegami. Jeszcze przed odejściem do Niemiec w Lechu miał okazję występować z Mikaelem Ishakiem, Robertem Gumnym czy przede wszystkim swoim przyjacielem Mateuszem Skrzypczakiem.

Fot. Newspix

Reklama
13 komentarzy
Mikołaj Duda

Legenda w rodzinie głosi, że piłka podobno towarzyszyła mu już podczas narodzin. Jego pierwsze wspomnienia sięgają do MŚ w Brazylii w 2014 roku, kiedy jako siedmiolatek z zafascynowaniem oglądał jak przyszły piłkarz Górnika Zabrze sięga po trofeum. 100% na 100% jego uwagi zajmuje polska piłka. Przy trzeciej godzinie monologu o rezerwowym Radomiaka jego słuchacze często tracą cierpliwość. We wtorek i środę zbiera siły przed czwartkowym wieczorem, spędzanym wspólnie z jego ulubioną Ligą Konferencji. Gdy ktoś się go zapyta o piłkarza o imieniu Lamine, to bez zawahania odpowie Diaby-Fadiga

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Mundial 2026

Rywal Argentyny nie powinien grać w dziesiątkę. Złamano protokół

AbsurDB
0
Rywal Argentyny nie powinien grać w dziesiątkę. Złamano protokół
La Liga

Władze Madrytu: Lech miał rację. Stadion Rayo to ruina!

Jan Broda
6
Władze Madrytu: Lech miał rację. Stadion Rayo to ruina!

Liga Mistrzów

Reklama