Na inaugurację sezonu 2026/2027 mistrz Polski – Lech Poznań – zremisował 0:0 z Cracovią. Była to powtórka z zeszłego sezonu, ale tym razem Kolejorz nie zaliczył aż tak wielkiej wtopy. Świetna atmosfera i przyjazne relacje pomiędzy kibicami obu drużyn na trybunach wcale nie oznaczały podobnej sytuacji na murawie. Tam zobaczyliśmy prawdziwą walkę, choć obyło się bez większych emocji. Swoje w bramce zrobił Sebastian Madejski, notując kilka obron. Był też sentymentalny powrót Filipa Marchwińskiego.
Nieskuteczny napór
Lech od początku meczu starał się narzucić swoje warunki. Pierwszą konkretną akcję przeprowadził w 8. minucie. Strzał Walemarka nie sprawił jednak żadnego zagrożenia Sebastianowi Madejskiemu. Chwilę później kibice obejrzeli bardzo dobry rajd Kahve Zahiroleslama. Napastnik Cracovii napędził akcję, wszedł w pole karne jak dzik, ale w decydującym momencie niedokładnie wysunął futbolówkę do kolegi…
Coś tam się działo to z jednej, to z drugiej strony, ale generalnie nie powiedzielibyśmy, że było w ogóle blisko trafienia. A to Antoni Kozubal posłał dośrodkowanie w kierunku Roberta Gumnego, a to Ajdin Hasić spróbował z dystansu. To były raczej takie nieśmiałe próby zagadania do ładnej blondyny w klubie, które kończyły się na wstaniu z krzesła i… zajęciu miejsca z powrotem.
Krótkie wspomnienia z mundialu
W 21. minucie Antoni Kozubal też sobie spróbował z daleka i tu już Madejski musiał się wykazać. Lech się nakręcał coraz bardziej, wyraźnie przechylał wajchę na swoją korzyść, próbował docisnąć. Potężnie huknął Bengtsson, ale Madejski ponownie popisał się dobrą interwencją. Do odbitej piłki dopadł jeszcze Ishak, lecz zamiast kolejnego trafienia, do jakich Król Mikael zdążył nas przyzwyczaić, szczęśliwy mógł być jedynie kibic siedzący wysoko na trybunach, który złapał futbolówkę. Bardzo dobra obrona!
Mogliśmy też sobie powspominać mundial. Dlaczego? Bo piłkarze podbiegli do ławek rezerwowych na popularną hydration break. Przerwa ta nie była jednak zaplanowana. Urazu dostał bowiem Karol Knap, który musiał opuścić boisko. Pięć minut później Cracovia stworzyła sobie najlepszą do tej pory okazję. Kahve Zahiroleslam uruchomił Otara Kakabadze, ten z kolei świetnie wycofał piłkę do Hasicia, ale Kozubal wyręczył Lisa.
Cracovia złapała oddech. Przeprowadziła jeszcze ładną, kombinacyjną akcję zakończoną strzałem Selana. Widzieliśmy fragmenty tego, co co zapowiadał na konferencji przedmeczowej trener Grzelak, który mówił, że jego zespół ma więcej grać piłką.
Ponowny atak Lecha bez sukcesu
Druga połowa rozpoczęła się ponownym naporem Lecha, ale znów nieskutecznym. Dopiero dziesięć minut po rozpoczęciu mieliśmy pierwszą wartą opisania akcję i to taką, że kibice poderwali się z krzeseł. Sytuacja była dosyć kontrowersyjna. Mateusz Lis złapał piłkę w ręce na krawędzi linii pola karnego. Na początku sędzia Sylwestrzak pokazał bramkarzowi Kolejorza czerwoną kartkę, ale VAR ją anulował.
Nasze Houston sprawdziło! 🧐
Decyzja VAR’u o cofnięciu czerwonej kartki Mateusza Lisa była słuszna! 👍
📺 Ligę+ oglądaj w CANAL+: https://t.co/Khg2yEVJUo pic.twitter.com/O7wO2At24P
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) July 25, 2026
Doszłoby do kuriozalnej sytuacji, bo przecież Bartosza Mrozka nie było na ławce rezerwowych i to z niecodziennego powodu. Tak mówił o tym Niels Frederiksen: – To trudne do wytłumaczenia, ale chodzi o pewne przepisy. W kadrze meczowej – w tym na ławce – musi znajdować się kilku młodych zawodników, a mój kłopot polega na tym, że kilku z nich jest w wyjściowej jedenastce. Taki jest tego powód. Moim zdaniem to nie jest dobry przepis.
Już w gotowości był Mateusz Pruchniewski, ale nie musiał wchodzić na boisko.
Chwilę później oglądaliśmy akcję wychowanków Lecha. Antoni Kozubal dośrodkował na pole karne, a do piłki dopadł Mońka. Jego strzał głową nie sprawił jednak większych problemów Madejskiemu, który spokojnie złapał futbolówkę. Ale miał kolejną interwencję do kajecika i w sumie takich nabierał na koniec aż siedem.
Cracovia również potrafiła odpowiedzieć. Była to jednak odpowiedź zbliżona do tej, gdy dostajesz wiadomość od dziewczyny, która nie jest tobą zbytnio zainteresowana. Kahve Zahiroleslam oddał strzał, ale Mateusz Lis nie musiał nawet interweniować. Lech nadal napierał, lecz z jego przewagi niewiele wynikało. Przynajmniej trochę tempo podkręcił nam Sayyadmanesh. Tu błyskotliwy drybling, przebojowa akcja na skrzydle, wywalczony rzut wolny, groźny strzał lewą nogą. Całkiem niezłe to było wejście.
Złoty strzał z główki w końcówce mógł oddać Henriksson, ale zrobił to tak jakby nie zjadł obiadu. Za lekko i w środek bramki… a była to naprawdę niezła okazja, wyglądała na dużo lepszą niż sam finisz.
Krótkie momenty nic nie dały
Był jeszcze rzut wolny Palmy i na tym właściwie skończyły się emocje. Lech próbował, napierał, szukał sposobu na Cracovię, ale Pasy skutecznie odpierały kolejne ataki. Udało się przetrwać fragmenty naporów. Było też trochę szczęścia i dobrze dysponowany Madejski, który nie popełniał błędów. No więc mamy pierwsze 0:0 i powiedzielibyśmy, że takie dość nudne.
Zmiany:
Legenda
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix