Ekstraklasa 1. Kolejka

Yvan Ikia Dimi 78"
Przemyslaw Banaszak 8"

Górnik męczył się ze Śląskiem. Formy brak, ale punkty są

Jakub Białek

25 lipca 2026, 19:40 • 3 min czytania 5

Reklama
Górnik męczył się ze Śląskiem. Formy brak, ale punkty są

To nie było zwycięstwo lekkie, łatwe i przyjemne. Górnik popełniał błędy i grał słabo, ale skorygował swoją grę, zrobił ofensywne zmiany, przycisnął i obronił twierdzę Zabrze.

Reklama

W pierwszej połowie Górnik wyglądał tak, jakby próbował sprawdzić, czy da się pokonać rywala na stojąco. No cóż, może i by się dało, gdyby w dodatku nie podawał do piłkarzy Śląska w polu karnym. Tak bowiem padła szybka bramka dla beniaminka – Josema przecenił swoje możliwości przy rozegraniu, posłał piłkę do Samca-Talara, a ten przytomnie wypuścił Banaszaka piętą na czystą pozycję.

Górnik Zabrze – Śląsk Wrocław 2:1. Górnik zaczął słabo

Zapachniało sensacją, zwłaszcza że Górnik – jak wspomnieliśmy – był ruchliwy jak pachołki na treningu. Nie działał zwłaszcza jego środek pola, który miał problem z wygrywaniem pojedynków czy zagrywaniem otwierających podań. Zamiast tego, zatrzymywał akcje, a gdy tracił piłkę to nadziewał się na kontry Śląska. Jeśli tak wyglądałby cały mecz, niektórzy mogliby zacząć bić na alarm. Porażkę w Superpucharze można wybaczyć, podobnie jak 0:1 w Stambule, ale niekorzystny wynik z zespołem, który wraca do Ekstraklasy?

Na szczęście Górnika, w drugiej połowie obraz gry znacznie się zmienił. Michal Gasparik chciał wstrząsnąć swoją drużyną i zdecydował się na mocne zmiany – za defensywnego pomocnika (Dietz) wszedł ofensywny piłkarz (Liseth), a za prawego obrońcę (Warczak) klasyczny skrzydłowy (Massimo). Niemiec grał w linii defensywy, a Norweg operował w środku pola, czyli tam, gdzie miał operować w pierwotnym zamyśle władz Górnika.

Zmiany zdały egzamin, bo cały zespół zaczął szybciej wymieniać piłkę, grać odważniej, generalnie prezentować wszystko to, co w zeszłym sezonie w meczach domowych. A szybka gra była niezbędna, żeby myśleć o sforsowaniu dość głęboko ustawionej defensywy Śląska. Górnik wreszcie zaczął stwarzać okazje: mieliśmy próbę Chłania sprzed pola karnego (niecelną) czy strzał Janży wybijany z okolic linii bramkowej, aż w końcu zaczęły wpadać bramki.

Reklama

Szczęście, nie fart

Przy pierwszej głównym bohaterem został Jehor Macenko, który zaliczył farfocla weekendu. Tak próbował wykopać piłkę, że aż wbił ją sobie do siatki. Sytuacja wcale nie wymagała rozpaczliwej interwencji – to było zupełnie zwyczajne prostopadłe podanie Urbańskiego, które w dodatku nie trafiło by do żadnego z jego kolegów. Były legionista zapoczątkował też drugą akcję bramkową, którą wykończył Dimi strzałem z około piętnastego metra.

Niektórzy powiedzą, że Górnikowi pomogło szczęście, ale to raczej przypadek, który mógłby być omówiony w słynnej książce „Szczęście czy fart”. Gdy zabrzanie ospale wymieniali piłkę – fart im nie sprzyjał. Wrzucili piąty bieg – nagle fortuna się uśmiechnęła. O ile Śląsk w pierwszej połowie wyprowadził kilka ciekawych ataków, o tyle w drugiej nie nadążał za Górnikiem. Zagroził tylko w doliczonym czasie gry za sprawą Samca-Talara, który świetnie strzelił z wolnego (ale jeszcze lepiej wyciągnął się Schulze).

Górnik musi grać znacznie lepiej, jeśli zamierza dostać się do pucharów. A Śląsk ma papiery, żeby stać się ciekawym ligowcem w sezonie 26/27.

5
Schulze
4
Janža
3 -
Josema
1
yellow-card
5
Janicki
4
Warczak
3
Dietz
3
Sadilek
4
Khlan
6
Urbanski
2
5
Dimi
1
4
Prekop
Marcin Szczerbowicz 5

Zmiany:

icon-swap
Sondre Liseth
6
Maximilian Dietz
icon-swap
Roberto Massimo
5
Patryk Warczak
yellow-card
icon-swap
Taofeek Ismaheel
5
M. Khlan
icon-swap
Bastien Donio
Erik Prekop
icon-swap
Ondrej Zmrzly
Yvan Ikia Dimi

Legenda

yellow-card
Żółta kartka
red-card
Czerwona kartka
yellow-card red-card
Dwie żółte / czerwona kartka
Zdobyte gole
Gole samobójcze
Asysty
Asysty drugiego stopnia
5.0
Ocena meczowa
+
Plus meczu
-
Minus meczu
swap
Zawodnik zmieniony
Reklama

Fot. newspix.pl

5 komentarzy
Jakub Białek

Ogląda Ekstraklasę jak serial. Zajmuje się polskim piłkarstwem. Wychodzi z założenia, że luźna forma nie musi gryźć się z fachowością. Robi przekrojowe i ponadczasowe wywiady. Lubi jechać w teren, by napisać reportaż. Występuje w Lidze Minus. Jego największym życiowym osiągnięciem jest bycie kumplem Wojtka Kowalczyka. Wciąż uczy się literować wyrazy w Quizach i nie przeszkadza mu, że prowadzący nie zna zasad. Wyraża opinie, czasem durne.

Rozwiń
[email protected]

Informacja o meczu

Data:
sobota, 25 lipca 2026 17:30
Sędzia:
Marcin Szczerbowicz

Najnowsze

Reklama

Ekstraklasa

Reklama
Ekstraklasa

Zieliński grzmi! „Jesteśmy źli, rozgoryczeni, mamy do siebie pretensje”

Mikołaj Duda
13
Zieliński grzmi! „Jesteśmy źli, rozgoryczeni, mamy do siebie pretensje”