Kamil Jóźwiak rozpoczął nowy sezon w wyjściowym składzie Jagiellonii Białystok, ale zobaczyliśmy dokładnie tego samego skrzydłowego co w poprzedniej rundzie. Choć trudno w to uwierzyć, były reprezentant Polski na jakikolwiek udział przy golu czeka już prawie dwa lata.
Jagiellonia Białystok rozpoczęła sezon od wygranej 1:0 z Koroną Kielce, ale kibice w Białymstoku nie zobaczyli wielkiego widowiska. Gra Jagi ruszyła dopiero po dokonaniu zmian, a jedynego gola strzelił debiutujący Nik Prelec.
Napastnik pojawił się na boisku w 61. minucie razem z Rodrigo Conceicao. Ofensywna dwójka zmieniła Youssufa Syllę i Kamila Jóźwiaka, którzy nie potrafili wykreować większego zagrożenia pod bramką Korony.
Kamil Jóźwiak wciąż bez gola i asysty dla Jagiellonii
W obu przypadkach to już niestety recydywa. Sylla w zeszłym sezonie był głębokim rezerwowym i dziś dopiero drugi raz zagrał w wyjściowym składzie Jagiellonii. Zdobył dotychczas tylko jedną bramkę.
Jeszcze gorzej wygląda bilans Jóźwiaka. Ten po powrocie do Polski – jeśli jest zdrowy – gra dość regularnie, ale wciąż nie może pochwalić się ani jednym golem, ani asystą dla Jagiellonii Białystok. A mówimy o gościu, któremu we wrześniu stuknie rok w czołowym polskim klubie.
Nawet jeśli wziąć pod uwagę, że część poprzedniej rundy Jóźwiak spędził na leczeniu urazu – to bilans przytłaczający.
Były już chyba reprezentant Polski – choć dziwnie brzmi to w kontekście 28-latka – ma za sobą dwa sezony, w czasie których nie zanotował niemal żadnego udziału przy golu. Z jednym wyjątkiem – po raz ostatni z asysty cieszył się prawie dwa lata temu, w meczu Granady z Mirandes na zapleczu La Ligi. W październiku miną od tamtej chwili dwa lata.
Na gola czeka jeszcze dłużej. Ostatniego zdobył jeszcze jako piłkarz Charlotte FC przeciwko Colorado – miało to miejsce kolejny rok wcześniej, w kwietniu 2023 roku.
Doczekamy się jeszcze przebudzenia skrzydłowego, który na Euro 2020 grał choćby przeciwko Hiszpanii?