Motor Lublin oficjalnie zaprezentował swoją drużynę i nowe koszulki na sezon 2026/27 w Ogrodzie Saskim. Kibice zebrali się w tzw. Muszli Koncertowej, żeby przywitać starych i nowych piłkarzy, w tym chociażby Bartosza Bereszyńskiego, a także szkoleniowca Mariusza Misiurę.
Fani trochę pośpiewali i momentami wyglądało to jak na stadionie podczas jakiegoś domowego spotkania.
Nasza miłość… 🫶 pic.twitter.com/vOXZOQrhnE
— Motor Lublin (@MotorLublin) July 23, 2026
Mariusz Misiura opowiedział o celach na nadchodzący sezon i zapowiedział… grę ofensywną: – Robimy wszystko, żeby spełnić wasze oczekiwania. Kiedy przyszedłem na pierwszy trening i zobaczyłem, jakie umiejętności mają chłopaki, to uznałem, że nie możemy grać inaczej – musimy ofensywnie. Kluczem jest abyśmy byli bardziej zdyscyplinowani w tyłach. Nie chcemy jednak przesadzać. Jeżeli drużyna ma większy potencjał ofensywny, to chcemy go jeszcze wyzwolić, żeby zawodnicy mogli pokazać najlepszą wersję siebie. To, że w poprzednim sezonie graliśmy przez pewien czas defensywnie, to nie znaczy, że jestem zwolennikiem takiej gry.
A skoro gra ofensywna, to jednym z pierwszych skojarzeń – obok Karola Czubaka – jest na pewno przebojowy skrzydłowy Mbaye Jacques Ndiaye, który potrafi czasami zdemolować bocznego obrońcę, a innym razem bywać bardzo irytujący w decyzjach. Na pewno jednak kibice podrywają się z krzeseł po jego akcjach, bo nie boi się wejść w dynamiczny drybling, mierzyć się 1 vs 1 i to sprawia, że jego gra jest efektowna. Strzelił aż osiem goli w poprzednim sezonie Ekstraklasy. Ten przeciwko Piastowi Gliwice wyszedł mu niesamowicie (centrostrzał).
Jacques Ndiaye przez kibiców nazywany jest po prostu „Jackiem” i tak też przywitał go prowadzący spotkanie z kibicami Łukasz Wiśniowski. Nie chciał przepytywać piłkarza, podkreślając, że ten nie lubi za dużo mówić, bo robi to na boisku. Trochę innego zdania był Ndiaye, który postanowił jednak coś powiedzieć: – Nie mam siły, zaje***ny jestem w ch***
Po prostu Jacuś Ndiaye. Już jutro wraca Ekstraklasa. pic.twitter.com/gcKYR4FtYM
— Oskar Mochnik (@Oskar_M04) July 23, 2026
I teraz pozostaje pytanie, kto z kolegów był taki mądry, żeby go w ten sposób wkopać…
Ze zmiany numeru na koszulce tłumaczył się za to Karol Czubak (cytat za Dziennikiem Wschodnim):
– W Gdyni grałem z tym numerem, mam też tatuaż z dziesiątką, a jak przychodziłem do Motoru, to ten numer był zajęty. Teraz nadarzyła się okazja, więc z niej skorzystałem. Z dychą grałem jeszcze w okręgówce czy czwartej lidze. Nie ma jednak dla mnie szczególnego znaczenia, po prostu ją lubię.
Sytuacja kadrowa Motoru nie jest najciekawsza. Po wielu odejściach klub ma sporą wyrwę na środku obrony. Bright Ede został za parę milionów sprzedany do Deportivo A Coruna, Herve Matthys trafił do AIK Solna, a Arkadiusz Najemski do Warty Poznań. Łącznie z klubem pożegnało się 14 zawodników, a w ich miejsce do tej pory sprowadzono zaledwie pięciu nowych. Kolejnym ma być mierzący aż 197 centymetrów stoper Tin Plavotić.
Fot. Newspix