Złota Piłka jak złoty znicz. Harry, złapiesz ją?

Sebastian Warzecha

15 lipca 2026, 14:05 • 8 min czytania 12

Reklama
Złota Piłka jak złoty znicz. Harry, złapiesz ją?

Trudno o lepszego kandydata. Strzelał, rozgrywał, był liderem znakomitego Bayernu. Z drugiej strony: nie wygrał Ligi Mistrzów, a to ważne. Jeszcze ważniejsze są jednak mistrzostwa świata, to oczywiste. Przed Harrym Kane’em więc mecz – a potencjalnie dwa – prawdy. Czy Anglik zdoła zgarnąć Złotą Piłkę? Złapać ją i już nie wypuścić, jak jego imiennik chwytał złoty znicz? Historia pokazuje, że może to być zadanie trudne.

Reklama

Stawiasz 2 zł i zgarniasz bonus 400 zł za gola Anglii lub Argentyny – kliknij tu i sprawdź szczegóły promocji dla nowych graczy

Promocja STS - 400 zł za gola na mundial

Harry Kane walczy o Złotą Piłkę. Dwa mecze prawdy

Nawet jeśli nie uważasz Harry’ego Kane’a za najlepszego zawodnika minionego sezonu w Europie, to wypada umieścić go w TOP 3. No bo kto, jak nie on? Może jego klubowy kolega, Michael Olise. Może Kylian Mbappe, ale Real Madryt znów nic nie ugrał, a Francuz miał też problemy z urazami. Zresztą – ta Francja to akurat wczoraj została przez Hiszpanów zmiażdżona, więc i Olise, i Mbappe wiele tu stracili, bo to obrazek, który będzie przez głosujących zapamiętany.

Reklama

W Hiszpanii jest Lamine Yamal, ale na mundialu gra nierówno, a i ten sezon w barwach Barcelony miał mocno szarpany, szczególnie w pierwszej części, bo walczył wtedy z kontuzją. No i: Barcelona też w Lidze Mistrzów sobie nie poradziła. Zrobiło to z kolei PSG, tam jednak akurat tym razem nie ma kandydata oczywistego. Dużo było bowiem rotacji, raczej po prostu chwalić trzeba było przez cały sezon zespół, nie konkretnego gracza.

Choć kusiłoby zagłosować na Fabiana Ruiza, gdyby Hiszpanie zdobyli mistrzostwo świata, bo i w Paryżu, i w kadrze spisuje się świetnie – ale to scenariusz w zasadzie niemożliwy, część głosujących pewnie nawet nie kojarzy, że ktoś taki gra obok Rodriego, Yamala i spółki.

Tak więc: na papierze zostaje Harry Kane. To człowiek, który we wszystkich rozgrywkach w sezonie 2025/26 strzelił 61 goli. Dorzucił do tego siedem asyst, ale jego wpływ na grę Bayernu bywał nieoceniony. Nie jest już nowością widok Anglika cofającego się nawet do linii defensywy, by tam wspomóc rozgrywanie. Nie jest zaskakujące, że Harry – nomen omen – haruje w obronie. W Monachium jest liderem, a Bayern krajowe rozgrywki po prostu zmiażdżył.

Reklama

W Lidze Mistrzów też trudno mu coś zarzucić. Bayern przegrał z PSG, tak, ale Harry w 13 meczach tych rozgrywek zdobył 15 bramek i dodał do nich dwie asysty. To bilans kapitalny. Trudno go nie docenić.

Ale to rok mistrzostw świata, a w takich latach mundial przeważnie był najważniejszy i decydujący. Teraz wydaje się, że może być jeszcze bardziej niż w przeszłości.

Mundial? Niemal zawsze decydujący

Po raz pierwszy bowiem głosowanie na temat Złotej Piłki odbędzie się w zasadzie na świeżo po mistrzostwach. Wcześniej był to albo format roczny i mieliśmy po wielkich turniejach jeszcze kilka miesięcy gry, albo – gdy już zmieniono okres „rozliczeniowy” na sezony – turniej odbył się zimą i też było po nim kilka miesięcy. Inna sprawa, że niewiele one zmieniły, bo nagroda i tak wpadła w ręce Leo Messiego, który zdobył z Argentyną tytuł.

Gdyby spojrzeć na lata mundiali od 1998 roku (po zezwoleniu na głosowanie na piłkarzy spoza Europy – wcześniej, na przykład w 1994, jak stwierdzono po latach, ZP powinien otrzymać Romario, a że nie mógł, to wpadła ona w ręce Christo Stoiczkowa), to tylko w erze Messiego i Cristiano Ronaldo mistrzostwa niekoniecznie miały decydujący głos.

Reklama

Wygląda to bowiem tak:

  • 1998: 1. Zinedine Zidane (złoto MŚ), 2. Davor Suker (brąz MŚ, wygrana LM z Realem), 3. Ronaldo (srebro MŚ).
  • 2002: 1. Ronaldo (złoto MŚ), 2. Roberto Carlos (złoto MŚ, wygrana LM z Realem), 3. Oliver Kahn (srebro MŚ, nagroda dla najlepszego zawodnika mundialu).
  • 2006: 1. Fabio Cannavaro (złoto MŚ), 2. Gianluigi Buffon (złoto MŚ), 3. Thierry Henry (srebro MŚ, finał LM z Arsenalem).
  • 2010: 1. Leo Messi (1/4 MŚ, ale świetne statystyki indywidualne – 77 G/A), 2. Andres Iniesta (złoto MŚ), 3. Xavi (złoto MŚ).
  • 2014: 1. Cristiano Ronaldo (porażka w grupie MŚ, wygrana LM z Realem, świetnie indywidualnie – 81 G/A), 2. Leo Messi (srebro MŚ), 3. Manuel Neuer (złoto MŚ).
  • 2018: 1. Luka Modrić (srebro MŚ, wygrana LM z Realem), 2. Cristiano Ronaldo (1/8 MŚ, wygrana LM z Realem), 3. Antoine Griezmann (złoto MŚ).
  • 2023 (obejmuje MŚ 2022): 1. Leo Messi (złoto MŚ), 2. Erling Haaland (tryplet z Manchesterem City), 3. Kylian Mbappe (srebro MŚ).

Jak widać – właściwie tylko wyszczególnione triumfy Leo Messiego i Cristiano Ronaldo nie są objęte zasadą, że aby otrzymać Złotą Piłkę, trzeba zagrać świetnie na mundialu. Obaj byli jednak w stanie poprzeć swoje wygrane statystykami indywidualnymi (Ronaldo też sukcesem w Lidze Mistrzów). W 2010 roku, oczywiście, triumf Messiego był kontrowersyjny, ale zdaje się, że wpływ miało na to „rozdrobnienie” głosów na Hiszpanię na kilku zawodników. Podobnie w 2014 roku, gdy Niemcy stanowili zgraną drużynę i ostatecznie to Neuer okazał się dla głosujących jej najmocniejszym punktem, ale nie wystarczająco wybijającym się nad resztę.

Ale nie tylko on otrzymywał głosy. Podobnie – znowu – mogą ucierpieć Hiszpanie w tym roku, choć możliwe, że mimo słabszej formy sporo otrzyma ich Yamal, najbardziej medialny z nich. Kane teoretycznie nie powinien aż tak na tym ucierpieć, ale… wyrósł mu w ostatnich meczach rywal w postaci Jude’a Bellinghama. Kto wie, czy gracz Realu Madryt – też przecież medialny, już stał na podium ZP, w 2024 roku – nie będzie największym wrogiem Harry’ego.

Innym może być historia.

Reklama

Bundesliga nie pomaga. Tamtejsi piłkarze nie wygrywają

Harry Kane ma bowiem jeden problem – przegrywa już na starcie. Bo owszem, może być wybitny, fantastyczny, znakomity. Można zużyć na opisywanie go wszystkie synonimy słowa „wspaniały”. Może liderować Bayernowi i być chwalonym przez każdego eksperta od ligi niemieckiej, a nawet kilku spoza niej.

Sęk w tym, że – no właśnie – gra w Niemczech. A to już nie te czasy, gdy ludzie stamtąd zgarniali Złote Piłki. Dowód? Najprostszy z możliwych. Wiecie, kiedy ostatnio zawodnik z Bundesligi otrzymał tę nagrodę? A jeszcze lepiej – wiecie, kto to był?

Nie czytajcie przez moment dalej, zastanówcie się. Wrzucę nawet pod ten akapit jakieś zdjęcie, oddzieli was od odpowiedzi.

Harry Kane. Anglia

Reklama

O, na przykład taki Harry Kane zadowolony z awansu do półfinału pomaga w utrzymaniu tajemnicy przez jeszcze moment. Fot. Newspix

Otóż był to Mathias Sammer z Borussii Dortmund w 1996 roku.

Trzy dekady temu, na tyle dawno, że autor tego komentarza był wtedy na świecie niespełna rok. A to nie tak, że nie było potem kandydatów. Już wspominany Manuel Neuer, Oliver Kahn, Arjen Robben, Franck Ribery, a wreszcie Robert Lewandowski. Ten ostatni – jak wiemy – „moralnie” jest zwycięzcą Złotej Piłki z 2020 roku. W rzeczywistości jednak jej nie otrzymał, bo nie dostał jej nikt. A rok później wpakowano ją po raz kolejny w ręce Leo Messiego, z Lewym tuż za jego plecami.

Każdy z wymienionych był całkiem bliski tej nagrody. Żaden jej nie dostał.

Reklama

Świat przez te lata nieco bowiem Bundeslidze odjechał, na tym najlepszym poziomie ostał się w zasadzie tylko Bayern. Okazuje się jednak, że i to trochę za mało. Paradoksalnie Kane być może będzie mógł dziękować Lewandowskiemu – jego przypadek może sprawić, że głosujący pomyślą o Harrym. Niemniej: gdyby to był mecz, Kane musiałby odrabiać straty. Może nawet podwójne, bo Anglikom też Złota Piłka od dawna nie wpadła do kolekcji – ostatnią otrzymał przecież Michael Owen w 2001 roku.

Harry, historycznie rzecz biorąc, jest więc już na starcie nieco z tyłu w stosunku do rywali. Nawet jeśli ci mają swoje problemy… choć jednego jeszcze tu nie przywołaliśmy. Bo przecież nie jest wykluczone, że Złota Piłka może trafić się po raz kolejny Leo Messiemu.

Szaleństwo? Na papierze tak. Messi gra przecież w MLS, a to liga jednak nadal stosunkowo słaba. W praktyce jednak świetny występ na mistrzostwach, do tego aura bycia najlepszym piłkarzem w historii i, jakby nie było, genialne statystyki indywidualne (nawet ze słabej ligi) mogą sprawić, że głosujący jednak wybiorą Argentyńczyka. Z pozoru wydaje się, że to niemożliwe, ale dlaczego miałoby takim być? Fabio Cannavaro w 2006 czy Luka Modrić w 2018 roku też w teorii nie mieli szans na triumf.

A potem przyszedł mundial.

Reklama

Harry Kane może się i tego obawiać. A jednak – jak jego imiennik – ma szansę o wszystkim rozstrzygnąć już teraz, na własnych zasadach. Dziś i (potencjalnie) w niedzielę powalczy o złapanie złotego znicza.

Znaczy – Złotej Piłki.

Mecze jak łapanie znicza. Wszystko zależy od samego Kane’a

Bo czy można wyobrazić sobie lepszy moment na jej zapewnienie, niż dwa najważniejsze mecze mistrzostw świata? Do tego ten pierwszy grany przecież przeciwko Argentynie właśnie, z Leo Messim, który do tej pory był na tym mundialu znakomity (może spuścił tylko nieco z tonu w starciu ćwierćfinałowym, ale i tak dodał do swojego dorobku asystę), a drugi z Hiszpanami, gdzie kryją się potencjalnie inni kandydaci do Złotej Piłki.

To dla Kane’a moment prawdy.

Reklama

Tym większy, że w tym ostatnim meczu, z Norwegią, nie wyglądał wcale najlepiej, a Anglików pociągnął tam Jude Bellingham. Wcześniej jednak Harry był wielki. Dwa gole z Chorwacją, trafienie z Panamą, dwie bramki z Demokratyczną Republiką Konga, gol i asysta z Meksykiem. Nie da się zaprzeczyć, że to dla Anglii piłkarz kluczowy, że w wielu przypadkach ciągnie tę ekipę. Jeśli zrobi to jeszcze dwukrotnie, to Złota Piłka musi się znaleźć w jego rękach.

To jak z tym zniczem – jego złapanie dodaje 150 punktów i kończy mecz. W zasadzie tylko raz na tysiące spotkań da się w takiej sytuacji przegrać (Wiktor Krum coś o tym wie).

Jednak w przypadku Harry’ego Kane’a – zdaje się, że to niemożliwe. Jeśli tylko zagra dwa dobre spotkania (nawet nie znakomite czy wybitne, dobre wystarczą), a Anglia zdobędzie złoto, w zasadzie pozbawi głosujących wszelkich wątpliwości. To będzie musiał być on, nikt inny. Gdyby Anglicy skończyli ze srebrem… w sumie też, ale tu już będzie mógł nieco o końcowy werdykt drżeć. Porażka dziś, a co gorsza w meczu o trzecie miejsce, może mu tę nagrodę odebrać.

Tak więc: Harry, nadchodzą chwile prawdy. Od ciebie zależy, czy Złota Piłka będzie twoja.

Reklama

SEBASTIAN WARZECHA

Fot. Newspix

12 komentarzy
Sebastian Warzecha

Gdyby miał zrobić spis wszystkich sportów, o których stworzył artykuły, możliwe, że pobiłby własny rekord znaków. Pisał w końcu o paralotniarstwie, mistrzostwach świata drwali czy ekstremalnym pływaniu. Kocha spać, ale dla dobrego meczu Australian Open gotów jest zarwać nockę czy dwie, ewentualnie czternaście. Czasem wymądrza się o literaturze albo kinie, bo skończył filmoznawstwo i musi kogoś o tym poinformować. Nie płakał co prawda na Titanicu, ale nie jest bez uczuć - łzy uronił, gdy Sergio Ramos trafił w finale Ligi Mistrzów 2014. W wolnych chwilach pyka w Football Managera, grywa w squasha i szuka nagrań wideo z igrzysk w Atenach 1896. Bo sport to nie praca, a styl życia.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Ekstraklasa

Mateusz Lis zadebiutuje w Superpucharze? „Byłoby to naturalne”

Braian Wilma
1
Mateusz Lis zadebiutuje w Superpucharze? „Byłoby to naturalne”

Mundial 2026

Reklama