Haalandomania podbija świat. 500 dzieci w Peru nosi imię Norwega

Jan Broda

Autor:Jan Broda

12 lipca 2026, 15:55 • 3 min czytania 5

Reklama
Haalandomania podbija świat. 500 dzieci w Peru nosi imię Norwega

Polacy mieli Małyszomanię, Norwedzy mają Haalandomanię. Zresztą, nie tylko Norwedzy, bo na punkcie napastnika Manchesteru City oszalał cały świat. Dosłownie. Haaland notuje rekordy popularności w mediach społecznościowych, w Ameryce stawia się go na równi z Taylor Swift, zaś w Peru już ponad 500 dzieci nosi imię na jego cześć. 

Reklama

Mistrzostwa świata to coś więcej niż zwykły turniej, który wyłania najlepszą drużynę narodową w piłce nożnej. To również wielka, popkulturowa impreza o zasięgu globalnym, dalece wykraczającym poza sztywne granice futbolu. Na własnej skórze przekonuje się o tym Erling Haaland. Norweg dzięki świetnemu występowi na mundialu stał się gwiazdą światowego formatu.

I jasne, na płaszczyźnie piłkarskiej Haaland już od dobrych kilku lat zasiada do stołu z największymi, jednak stricte poza futbolową bańką był raczej słabo kojarzony. To się jednak zmieniło wraz z awansem Norwegii na mistrzostwa świata, pierwszym od 1998 roku. Skandynawowie osiągnęli historyczny sukces, awansując aż do ćwierćfinału, a pierwsze skrzypce grał właśnie Haaland, autor siedmiu goli.

Sukces na boisku przełożył się wprost proporcjonalnie na sukces marketingowy. Ameryka wręcz zakochała się w Haalandzie. O skali jego popularności w Stanach Zjednoczonych najlepiej świadczy zaproszenie do kultowego programu The Tonight Show Starring Jimmy Fallon.

To nie wszystko. Jak poinformował dziennikarz The Athletic Sam Lee, w ostatnich dniach sztab Haalanda otrzymał raporty mówiące o tym, że algorytmy platform społecznościowych są wręcz programowane pod treści z Norwegiem w roli głównej, bo to na nie jest teraz największy popyt. Eksperci ds. marketingu porównują ten eksplozywny skok popularności do momentu, w którym Travis Kelce zaczął spotykać się z Taylor Swift, a jego Kansas City Chiefs sięgnęli po Super Bowl. Kosmos.

Reklama

Haalandomania podbija świat. 500 dzieci w Peru nosi imię Norwega

Co więcej, Haalandomania zatacza coraz szersze kręgi i zawitała do… Peru. Już ponad 500 peruwiańskich dzieci otrzymało podczas tegorocznego na imię – tak, zgadliście – Haaland. Serio. Potwierdził to Ivan Torres, rzecznik urzędu rejestracji ludności w Peru.

Reklama

Zastanawiacie się pewnie, skąd się wziął tak nagły wzrost popularności Haalanda. Jak się okazuje, nie jest to dziełem przypadku, a efektem konsekwentnie realizowanej strategii marketingowej. Według wspomnianego Sama Lee, od dłuższego czasu sam piłkarz oraz ludzie z jego najbliższego otoczenia robili wszystko, by zerwać z wizerunkiem zaprogramowanego robota, który potrafi jedynie seryjnie pakować piłkę do siatki, lecz poza boiskiem jest ponurym gburem bez osobowości.

W tym celu Haaland założył własny kanał na YouTube, gdzie pokazuje swoje codzienne życie. Łączna liczba wyświetleń przekroczyła tego lata 100 milionów. Poza tym, aktywnie udziela się na Snapchacie. Chętnie udziela wywiadów, w którym z rozbrajającą szczerością odpowiada na pytania, nie popadając w sztampowe regułki. Przykład? Zapytany o mecz z Francją w fazie grupowej, stwierdził wprost, że to spotkanie go w ogóle nie obchodzi, bo Francuzi są tak mocni, że pewnie nie tylko wygrają z Norwegami, ale i z każdą inną reprezentacją i zostaną mistrzami.

I tym właśnie Haaland zaskarbił sobie powszechną sympatię. Autentycznością. Dodając do tego charakterystyczny wizerunek w połączeniu z seryjnie zdobywanymi bramkami, jego projekt PR-owy wydaje się skazany na sukces. Po podbiciu Ameryki, teraz jego wzrok kieruje się ku Dalekiemu Wschodowi, a konkretnie Chinom. Tuż przed mistrzostwami świata Haaland wystąpił w reklamie ziołowego napoju Walovi oraz założył oficjalne konta na tamtejszych platformach Douyin i Weibo.

Reklama

Pozostaje czekać, aż w narodowym rejestrze ludności w Chinach pojawi się dziecko imieniem Ha Land.

Fot. Newspix

5 komentarzy
Jan Broda

Pasją do futbolu zaraził go tata, za co jest mu dozgonnie wdzięczny - głównie dlatego, że pierwszym meczem, jaki zaliczył z trybun, był bezbramkowy paździerz Wisły ze Śląskiem jesienią 2010 roku. Skoro przetrwał tamto 0:0, przetrwa już wszystko. Dumny wychowanek Bronowianki Kraków, którego nieuchronny marsz po Złotą Piłkę brutalnie zweryfikował chroniczny brak talentu i drewniane nogi. Zamiast więc w piłkę grać, zaczął o niej pisać. Z wykształcenia politolog, którego bardziej niż cyrk odbywający się w Sejmie interesuje wpływ rządów Nicolae Ceaușescu na sukcesy Steauy Bukareszt w latach 80. XX wieku. Kręci go piłkarski plankton, outsiderskie historie spoza mainstreamu i wersy Kaza Bałagane. Baczny obserwator zjawisk na styku świata sportu i brudnej dyplomacji. Z ciekawości nauczył się kilku języków, w tym rumuńskiego, ale najwięcej do powiedzenia ma chyba po polsku. W przeszłości związany m.in. z Tygodnikiem „Piłka Nożna".

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Ekstraklasa

Arsenić chwali młodzież Legii. „To zaskoczyło mnie najbardziej”

Braian Wilma
5
Arsenić chwali młodzież Legii. „To zaskoczyło mnie najbardziej”

Mundial 2026

Reklama
Mundial 2026

Doku trafił do szpitala w trakcie mundialu. „Prawie nie mógł oddychać”

Braian Wilma
1
Doku trafił do szpitala w trakcie mundialu. „Prawie nie mógł oddychać”
Mundial 2026

FIFA nie mówi prawdy? Gol dla Anglii nie powinien być uznany

Jan Broda
19
FIFA nie mówi prawdy? Gol dla Anglii nie powinien być uznany