Polacy mieli Małyszomanię, Norwedzy mają Haalandomanię. Zresztą, nie tylko Norwedzy, bo na punkcie napastnika Manchesteru City oszalał cały świat. Dosłownie. Haaland notuje rekordy popularności w mediach społecznościowych, w Ameryce stawia się go na równi z Taylor Swift, zaś w Peru już ponad 500 dzieci nosi imię na jego cześć.
Mistrzostwa świata to coś więcej niż zwykły turniej, który wyłania najlepszą drużynę narodową w piłce nożnej. To również wielka, popkulturowa impreza o zasięgu globalnym, dalece wykraczającym poza sztywne granice futbolu. Na własnej skórze przekonuje się o tym Erling Haaland. Norweg dzięki świetnemu występowi na mundialu stał się gwiazdą światowego formatu.
I jasne, na płaszczyźnie piłkarskiej Haaland już od dobrych kilku lat zasiada do stołu z największymi, jednak stricte poza futbolową bańką był raczej słabo kojarzony. To się jednak zmieniło wraz z awansem Norwegii na mistrzostwa świata, pierwszym od 1998 roku. Skandynawowie osiągnęli historyczny sukces, awansując aż do ćwierćfinału, a pierwsze skrzypce grał właśnie Haaland, autor siedmiu goli.
Sukces na boisku przełożył się wprost proporcjonalnie na sukces marketingowy. Ameryka wręcz zakochała się w Haalandzie. O skali jego popularności w Stanach Zjednoczonych najlepiej świadczy zaproszenie do kultowego programu The Tonight Show Starring Jimmy Fallon.
To nie wszystko. Jak poinformował dziennikarz The Athletic Sam Lee, w ostatnich dniach sztab Haalanda otrzymał raporty mówiące o tym, że algorytmy platform społecznościowych są wręcz programowane pod treści z Norwegiem w roli głównej, bo to na nie jest teraz największy popyt. Eksperci ds. marketingu porównują ten eksplozywny skok popularności do momentu, w którym Travis Kelce zaczął spotykać się z Taylor Swift, a jego Kansas City Chiefs sięgnęli po Super Bowl. Kosmos.
Haaland’s camp has been told that social-media algorithms are being geared towards Haaland content, because that is where the demand is.
His boom in popularity in the US has been likened to when Travis Kelce began dating Taylor Swift and then his Kansas City Chiefs team won… pic.twitter.com/reA5vOEDDj
— Sam Lee (@SamLee) July 8, 2026
Haalandomania podbija świat. 500 dzieci w Peru nosi imię Norwega
Co więcej, Haalandomania zatacza coraz szersze kręgi i zawitała do… Peru. Już ponad 500 peruwiańskich dzieci otrzymało podczas tegorocznego na imię – tak, zgadliście – Haaland. Serio. Potwierdził to Ivan Torres, rzecznik urzędu rejestracji ludności w Peru.
Droves of Peruvian football fans have named their newborns after Norway’s star striker Erling Haaland ahead of his team’s World Cup quarter-final against England, Peru’s identity registry said.https://t.co/iFER42lKrI pic.twitter.com/T0MDxMutKx
— AFP News Agency (@AFP) July 10, 2026
Zastanawiacie się pewnie, skąd się wziął tak nagły wzrost popularności Haalanda. Jak się okazuje, nie jest to dziełem przypadku, a efektem konsekwentnie realizowanej strategii marketingowej. Według wspomnianego Sama Lee, od dłuższego czasu sam piłkarz oraz ludzie z jego najbliższego otoczenia robili wszystko, by zerwać z wizerunkiem zaprogramowanego robota, który potrafi jedynie seryjnie pakować piłkę do siatki, lecz poza boiskiem jest ponurym gburem bez osobowości.
W tym celu Haaland założył własny kanał na YouTube, gdzie pokazuje swoje codzienne życie. Łączna liczba wyświetleń przekroczyła tego lata 100 milionów. Poza tym, aktywnie udziela się na Snapchacie. Chętnie udziela wywiadów, w którym z rozbrajającą szczerością odpowiada na pytania, nie popadając w sztampowe regułki. Przykład? Zapytany o mecz z Francją w fazie grupowej, stwierdził wprost, że to spotkanie go w ogóle nie obchodzi, bo Francuzi są tak mocni, że pewnie nie tylko wygrają z Norwegami, ale i z każdą inną reprezentacją i zostaną mistrzami.
I tym właśnie Haaland zaskarbił sobie powszechną sympatię. Autentycznością. Dodając do tego charakterystyczny wizerunek w połączeniu z seryjnie zdobywanymi bramkami, jego projekt PR-owy wydaje się skazany na sukces. Po podbiciu Ameryki, teraz jego wzrok kieruje się ku Dalekiemu Wschodowi, a konkretnie Chinom. Tuż przed mistrzostwami świata Haaland wystąpił w reklamie ziołowego napoju Walovi oraz założył oficjalne konta na tamtejszych platformach Douyin i Weibo.
Pozostaje czekać, aż w narodowym rejestrze ludności w Chinach pojawi się dziecko imieniem Ha Land.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix