Anglia pokonała 2:1 Norwegię po dogrywce i awansowała do półfinału mistrzostw świata. Sporo uwagi po meczu poświęca się bezprecedensowej kontrowersji. Przed wyrównującą bramką Jude’a Bellinghama, piłka zahaczyła o zawieszony nad boiskiem kabel. I choć całą sytuację zarejestrowały wszechobecne na stadionie kamery, FIFA wydała kuriozalne oświadczenie, twierdząc, że… wcale tak nie było!
Wiszące nad murawą kamery niewątpliwie zwiększyły atrakcyjność oglądania spotkań i ujęć oferowanych przez realizatorów. Jednocześnie jednak zmniejszyły szanse Norwegów na półfinał mistrzostw świata. Przypomnijmy, w doliczonym czasie gry pierwszej połowy, przy stanie 1:0 dla Norwegii, wybita przez Orjana Nylanda piłka w pewnym momencie zahaczyła o kabel podtrzymujący sky cam. Futbolówka zmieniła tym samym trajektorię lotu i wpadła wprost pod nogi Elliota Andersona, który napędził akcję bramkową.
Zgodnie z obowiązującymi przepisami, sędzia powinien przerwać grę i wznowić ją od rzutu sędziowskiego. Tak się jednak nie stało, Bellingham chwilę potem zdobył wyrównującego gola, o co pretensje do arbitra mieli Norwegowie.
I słusznie, bo trafienie nie powinno zostać uznane.
For the benefit of those who haven’t seen the review of the ball hitting the camera cable before England’s equaliser on Fox Sports… pic.twitter.com/TQks5POkLe
— Melissa Reddy (@MelissaReddy_) July 11, 2026
Sensor wyczuł włos, ale nie kabel. Kuriozalne oświadczenie FIFA
Innego zdania jest natomiast FIFA. Światowa federacja piłkarska tuż po spotkaniu wydała oficjalne oświadczenie, twierdząc, że wcale tak nie było. Dowód? Czujnik zamontowany w piłce nie zarejestrował żadnego dotknięcia.
– Przed bramką dla Anglii w minucie 45+2 w meczu z Norwegią, czujnik w piłce (technologia Connected Ball) nie wykazał żadnego skoku na wykresie „tętna piłki”, gdy ta znajdowała się w powietrzu. Tym samym nie ma dowodów na to, że piłka dotknęła kabla nad boiskiem i zmieniła tor swojego ruchu – czytamy w oficjalnym oświadczeniu.
Before England’s goal in minute 45+2 against Norway, the sensor in the Connected Ball showed no peak in the 'heartbeat of the ball’ when in the air, and therefore no evidence that the ball touched the overhead wire and changed the movement of the ball. pic.twitter.com/gYf9ukfveT
— FIFA Media (@fifamedia) July 11, 2026
Technologia Connected Ball wzbudza jednak uzasadnione wątpliwości. Skoro tym razem nie zarejestrowała ewidentnego odbicia piłki od kabla, to jakim cudem wychwyciła muśnięcie futbolówki włosami przez Matanovicia w meczu Portugalia – Chorwacja? Wówczas czujnik odnotował kontakt z piłką, przez co bramka Gvardiola na wagę remisu została anulowana.
To mógł być gol na wagę dogrywki! Sędziowie uznali jednak… spalonego ⤵️ pic.twitter.com/Eymk3YoHhU
— TVP SPORT (@sport_tvppl) July 3, 2026
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix