Szczęsny spiął się ze znanym trenerem. „Nazwałem go ch**em”

Maciej Bartkowiak

Opracowanie:Maciej Bartkowiak

08 lipca 2026, 12:13 • 4 min czytania 13

Reklama
Szczęsny spiął się ze znanym trenerem. „Nazwałem go ch**em”

W rozmowie z Grzegorzem Krychowiakiem Wojciech Szczęsny opowiedział, jak w czasach piłki juniorskiej spiął się ze znanym dziś trenerem. Szkoleniowiec rywala miał pod wpływem alkoholu przyjść na mecz i przez całe zawody obrażać młodego bramkarza. Szczęsny więc nie wytrzymał i po końcowym gwizdku nazwał przeciwnika „ch**em”.

Reklama

Szczęsny spiął się za młodu z Sasalem

W najnowszym odcinku podcastu Grzegorza Krychowiaka dla RMF FM gościem był Wojciech Szczęsny. Panowie przez dwie i pół godziny rozmawiali w szatni PGE Narodowego. Na początku wywiadu Krychowiak poruszył kwestię skandali z czasów piłki młodzieżowej. Szczęsny sprostował, że jako piłkarz Agrykoli Warszawa nie został dwukrotnie zawieszony na kilka miesięcy, a raz, i nie obraził oraz uderzył trenera rywala, a „jedynie” rzucił do niego, że jest ch**em. Dodał, że zawieszony nie został za to zajście, a za uderzenie sędziego w wieku 11 lat.

– Dobry research, troszkę niedokładny. Nie uderzyłem trenera, tylko obraziłem go. Nie będę mówił nazwiska, był potem trenerem w Ekstraklasie. Przyszedł nawalony na nasz mecz i mnie z bramki obrażał cały mecz. Na koniec podszedłem i powiedziałem mu, że jest ch**em. I to wszystko. Zgłosił mnie do Mazowieckiego ZPN-u. Musiałem go przeprosić, ale nie byłem zawieszony. Marcin Sasal się nazywał.

Szczęsny z uśmiechem na ustach stwierdził, że nie mógł się powstrzymać przed zdradzeniem, kogo tak nazwał. Przekonywał jednak, że nie ma za złe tamtego zajścia. – Ja go bardzo lubiłem, ja go znałem wcześniej, bo był trenerem starszego rocznika reprezentacji Mazowsza. Ja go znałem, lubiłem, bo to był wtedy bardzo młody trener. On chyba był trenerem AON-u, który z nami walczył o mistrzostwo. On jako trener postanowił, że będzie stał za bramką i mnie obrażał cały mecz. No to mu powiedziałem, że jest kim jest i zdania nie zmienię – dodał.

Reklama

Burzliwe rozstanie z Pogonią Grodzisk

Obecny trener Świtu Szczecin w sezonie 2024/25 przyłożył rękę do pierwszego w historii Pogoni Grodzisk Mazowiecki awansu na zaplecze Ekstraklasy. Przed finałową kolejką Betclic 2. Ligi szkoleniowiec pewnej już awansu drużyny został jednak zwolniony. Ówczesny dyrektor sportowy Pogoni, Sebastian Przyrowski, w rozmowie z TVP Sport mówił, że Sasal pracę stracił, ponieważ podczas przegranego w Krakowie 2:4 meczu z Hutnikiem awanturował się pod wpływem alkoholu. Mecz ten oglądał z wysokości trybun, gdyż był zawieszony na pięć spotkań.

Trener był w Krakowie pod wpływem alkoholu, zachowywał się bardzo nieprofesjonalnie. Zaczął robić awantury. Mamy świadków – całą drużynę i ludzi z Hutnika. W przerwie meczu doszło między nami do przepychanki. Weszliśmy do szatni z zawodnikami, trener na nas naskoczył i nie kontrolował się. Do rękoczynów nie doszło, do ostrej wymiany słów już tak. Ja nie pozwoliłem sobie na takie traktowanie. Źle, że tak wyszło, ale niestety stało się tak na „życzenie” trenera. Wiele razy go chroniliśmy, wyciągaliśmy rękę, ale tak dłużej się nie da.

Reklama

Szkoda klubu i drużyny. Jestem tu siedem lat, zrobiłem cztery awanse. Nie jest tak, że trener przyszedł i nagle wszystko zaczęło działać. To był długofalowy plan i pewne rzeczy działały. Ostatnio już łatwo i lekko nie było, bo działy się złe rzeczy. Dobrze, że zespół wytrzymał, bo od dawna „jechał na oparach”. Zarząd starał się pewne rzeczy przeciągać, ale w końcu to musiało je**ąć .

– Decyzja klubu powinna zapaść wcześniej. Dwóch członków zarządu wstawiało się za trenerem. Ja i prezes nie byliśmy za tym, aby dalej współpracować. To przykra, dramatyczna sytuacja. Klub osiągnął niesamowity, niemożliwy do powtórzenia wynik. Od dawna działo się źle, ale pewne osoby nie potrafiły zareagować. Dobrze, że sytuacja miała miejsce jeszcze teraz, a nie w przyszłości. Są to dramatyczne momenty dla trenera i jego rodziny – mówił w czerwcu 2025 roku Przyrowski.

Według informacji TVP Sport Sasal awanturował się również po końcowym gwizdku. Miał rozbić szatniane lustro, rzucać krzesłami oraz wyzywać zawodników. Sceny ponoć działy się również pod budynkiem klubu. Tam Sasal miał kłócić się z przedstawicielami Hutnika, w tym członkami sztabu. Do Grodziska Mazowieckiego miała zostać przesłana lista ze zniszczeniami, które szkoleniowiec rzekomo wyrządził.

Reklama

fot. Newspix

13 komentarzy
Maciej Bartkowiak

Przede wszystkim fan uniwersum polskiej piłki i rodowity poznaniak, więc zainteresowanie Ekstraklasą było mu pisane. Kiedy pada zdanie, że "po takich historiach młodzi chłopcy zakochują się w piłce", to czuje się wywołany do tablicy w związku z mistrzostwem Leicester City. W wolnych chwilach lubi zmęczyć się bieganiem, a po nim zasiąść do czytania kryminału.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Niższe ligi

Reklama