Mieli wykorzystać powrót Folarina Baloguna i przed własną publicznością awansować do ćwierćfinału mistrzostw świata po raz pierwszy od 24 lat. Zamiast tego reprezentacja USA została brutalnie sprowadzona na ziemię. Belgowie od pierwszych minut narzucili swoje warunki, rozbili gospodarzy 4:1 i po najlepszym występie w turnieju zameldowali się w najlepszej ósemce mundialu.
O przywróceniu do składu reprezentacji USA po anulowaniu czerwonej kartki dla Folarina Baloguna napisano i powiedziano już wszystko. FIFA po telefonie od Donalda Trumpa anulowała napomnienie dla najlepszego strzelca gospodarzy i znalazł się on ostatecznie w jedenastce Mauricio Pochettino. Argentyński szkoleniowiec desygnował przeciwko Belgom ten sam skład, który zapewnił jego drużynie triumf nad Bośnią i Hercegowiną w 1/16 finału.
Belgia bezlitosna dla USA. Drugie życie Baloguna nie pomogło
Nie brakowało więc ani Christiana Pulisicia, ani Sergino Desta, ani Malika Tillmana. Ci zawodnicy mieli sprawić, że wciąż będący w grze ostatni współgospodarze imprezy wywalczą pierwszy od 24 lat awans do ćwierćfinału mundialu.
Po aferze z Balogunem, sympatia wielu neutralnych kibiców była jednak po stronie belgijskiej. Stadion Lumen Field w Seattle okazał się w poprzedniej fazie areną wyjątkowej niezłomności Czerwonych Diabłów. Ekipa Rudiego Garcii przegrywała już z Senegalem 0:2, ale zdołała odrobić straty i wygrać w dogrywce.
Selekcjoner ekipy z Europy posłał do boju największego z bohaterów Youriego Tielemansa, lecz na ławce znalazł się choćby rozgrywający kiepski turniej skrzydłowy Manchesteru City – Jeremy Doku. W jego miejsce pojawił się gracz Benfiki Dodi Lukebakio. Nie było również Kevina de Bruyne, za którego zagrał Nicolas Raskin.
W marcowym meczu towarzyskim pomiędzy tymi drużynami padł wynik aż 5:2 dla Belgów. Przed spotkaniem nikt nie przewidywał takiej różnicy klas, wskazywano wręcz Amerykanów jako minimalnych faworytów. Pierwsze minuty jednak totalnie temu zaprzeczyły. Młoda jedenastka Belgów (średnia wieku: 27,9 lat) ruszyła na rywali tak mocno, jak nigdy wcześniej w tym turnieju. Już w 1. minucie po uderzeniu Timothy’ego Castagne’a interweniować musiał Matt Freese.
Na pierwszego gola nie trzeba było długo czekać. W 9. minucie po podaniu Raskina, gospodarze kompletnie stracili orientację w polu karnym, a piłkę do bramki skierował Charles De Ketelaere. Spóźnieni byli zarówno Tim Ream, Antonee Robinson, jak i Chris Richards. Belgowie nie poprzestawali i dość powiedzieć, że już w 11. minucie mieli na koncie aż 6 strzałów. Po stronie Amerykanów widniało oczywiście okrągłe zero.
Bardzo mocne wejście w mecz reprezentacji Belgii 🔥
1:0!
🔴 📲 OGLĄDAJ #USABEL ▶️ https://t.co/mQ5UBCrsPj pic.twitter.com/uZZdZcQFDJ
— TVP SPORT (@sport_tvppl) July 7, 2026
Stres paraliżował poczynania ekipy Pochettino, ale sytuacja nabrała dla nich korzystniejszego wymiaru po ponad pół godzinie gry. Belgów nieco z rytmu wybiła kontuzja Amadou Onany, którego musiał zastąpić Hans Vanaken. Niedługo po przerwie na nawodnienie tuż przed polem karnym Balogun był faulowany przez Mechele, a piłkę do rzutu wolnego ustawił Tillman. Gracz Bayeru Leverkusen popisał się golem ze stałego fragmentu gry już przeciwko Bośni i tym razem znów to zrobił! Piłka odbiła się jeszcze od skaczącego w murze Vanakena i zmyliła próbującego interweniować Courtoisa.
Malik Tillman dał reprezentacji USA wyrównanie… Był to pierwszy strzał Amerykanów w tym meczu.
Chwilę później Belgia ponownie wyszła na prowadzenie. 2:1!
🔴 📲 OGLĄDAJ #USABEL ▶️ https://t.co/mQ5UBCrsPj pic.twitter.com/vW6mpb6l80
— TVP SPORT (@sport_tvppl) July 7, 2026
Różnica w xG na ten moment? 0.10 USA do 1.35 Belgów. Na tablicy wyników po pierwszym celnym strzale gospodarzy widniało jednak 1:1 i to było najważniejsze. Na podopiecznych Rudiego Garcii strata gola podziałała jednak ożywczo i już po chwili wrócili na prowadzenie. Belgowie znów rozrzucili atak do prawej strony, gdzie udanie pokazał się Trossard. Gracz Arsenalu dośrodkował w szesnastkę, gdzie Reama przeskoczył De Ketelaere i tym samym zaliczył pierwszy w swojej karierze dublet na mistrzostwach świata.
Do końca pierwszej odsłony Belgowie kontrolowali już raczej przebieg wydarzeń, a mogli nawet podwyższyć wynik po strzale głową Lukebakio. Amerykanie lekko podkręcili nerwy u rywali, kiedy do uderzenia doszedł Balogun, lecz jego próba poszybowała daleko obok bramki Courtoisa.
Jeżeli gospodarze nie chcieli kończyć swojej przygody na etapie 1/8 finału potrzebowali zdecydowanej odmiany i być może zmian personalnych. Dotychczasowi bohaterowie często wyglądali bowiem tak jakby grali w butach z cementu. Brakowało szybkości, a dokładnych podań do przodu było jak na lekarstwo.
HT: United States 1-2 Belgium.
GREAT FIRST HALF! ✨ pic.twitter.com/9dt4YVPvOF
— The Touchline | 𝐓 (@TouchlineX) July 7, 2026
Od początku drugiej odsłony Desta zmienił Giovanni Reyna, a Pochettino liczył na zdecydowanie większą dynamikę ze strony gracza Borussii Monchengladbach. Do tego momentu można było odnieść wrażenie, że Amerykanie mają sporo szczęścia, że nadal byli w grze o ćwierćfinał. W pierwszych minutach po przerwie gospodarze starali się zrobić nieco więcej, aby temu szczęściu pomóc. Kilka razy pograli nieco odważniej przy bramce rywali, ale nadal brakowało konkretów.
Prawdziwy dramat USA jednak miał dopiero nadejść. 57. minuta starcia w Seattle będzie już na zawsze śniła się w koszmarach bramkarza Matta Freese’a. Długie zagranie z własnej połowy Belgów wydawało się być niegroźne, więc golkiper New York City postanowił wyjść z bramki i spokojnie przejąć piłkę. Wszystko jednak spełzło na niczym, kiedy wmieszał się w atak De Ketelaere. Gracz Atalanty utrudnił rywalowi opanowanie piłki, ta trafiła do Vanakena, który trafił do opuszczonej przez Freese’a bramki. Interweniować próbował jeszcze Ream, ale nie dał rady.
Ten błąd bramkarza może kosztować USA odpadnięcie z turnieju!
Belgowie prowadzą już 3:1.
🔴 📲 OGLĄDAJ #USABEL ▶️ https://t.co/mQ5UBCrsPj pic.twitter.com/2uGaZoiPnE
— TVP SPORT (@sport_tvppl) July 7, 2026
To była jedna z najbardziej kuriozalnych bramek straconych przez jakąkolwiek ekipę na tych mistrzostwach. Tragedii USA dopełnił kolejny uraz na tym turnieju ich lidera – Pulisicia. W tym meczu skrzydłowy Milanu zdecydowanie nie był sobą, ale to tego typu piłkarz, który może się obudzić w każdym momencie. Chwilę po trafieniu na 3:1 dla Belgów zszedł jednak z boiska z grymasem bólu, a zastąpił go Sebastian Berhalter.
Rudi Garcia odpowiedział wprowadzeniem duetu Lukaku – Doku, co mogło zwiastować kolejne kłopoty dla gospodarzy. Amerykanie próbowali jednak podłączyć się jeszcze do rywalizacji, a sygnał do ataku dał w 78. minucie Berhalter, gdy jego strzał minimalnie minął bramkę Courtoisa. Znakomitą okazję kilka chwil później miał z kolei Balogun. Napastnik Monaco urwał się obrońcom i stanął oko w oko z golkiperem Realu Madryt, lecz 34-letni Belg wygrał tę próbę nerwów.
Próbkę możliwości Doku pokazał z kolei w 85. minucie, gdy urwał się Freemanowi i przeprowadził szybką akcję. Nie skończyło się to nawet strzałem Belgów, ale im zdecydowanie nie musiało się spieszyć. Mimo wszystko swoje smaczne jabłko z tego amerykańskiego drzewa jeszcze zerwali. Sekwencję fatalnych błędów przy wyprowadzeniu piłki Freemana oraz Richardsa wykorzystał Romelu Lukaku, który w czwartej minucie doliczonego czasu gry ustalił wynik meczu na 4:1.
𝐁𝐞𝐥𝐠𝐨𝐰𝐢𝐞 𝐩𝐨𝐤𝐚𝐳𝐚𝐥𝐢 𝐦𝐨𝐜 💪
Cztery gole, pełna kontrola i awans do ćwierćfinału mistrzostw świata! pic.twitter.com/WXAf9iOTjg
— TVP SPORT (@sport_tvppl) July 7, 2026
Amerykanie dołączyli do Meksykanów i Kanadyjczyków i komplet współgospodarzy pożegnał się z turniejem na etapie 1/8 finału. Belgia rozegrała zdecydowanie najlepszy mecz na mistrzostwach i teraz spróbuje rzucić wyzwanie Hiszpanii. Czerwone Diabły udowodniły, że awans z dramatycznego starcia z Senegalem nie był dziełem przypadku. Zespół Rudiego Garcii zdominował gospodarzy od pierwszego gwizdka, wykorzystał ich błędy i bezlitośnie wypunktował wszystkie słabości.
Dla Amerykanów mundial, na którym zachwycali w grupie, zakończył się bolesnym rozczarowaniem, a wokół reprezentacji zapewne jeszcze długo będą toczyć się dyskusje nie tylko o kontrowersjach związanych z Balogunem, ale przede wszystkim o tym, dlaczego w najważniejszym meczu turnieju zabrakło jakości i charakteru.
Ocena atrakcyjności meczu: 4/6
Zmiany:
Legenda
ZOBACZ RÓWNIEŻ
fot. Newspix