Gdy wyraźnie ci nie idzie i jeszcze tracisz przez kontuzję czołowego gracza, najlepiej zaskoczyć przeciwnika wytrenowanym wykonaniem stałego fragmentu gry. Właśnie tak zrobiło Maroko w pierwszym meczu 1/8 finału mundialu. Kanada zaczęła dobrze, imponowała świetnym pressingiem, ale jest tylko Kanadą – zespołem, mającym świetnego trenera, ale jednocześnie ograniczony potencjał. Gdy straciła bramkę, nie potrafiła odpowiedzieć i ostatecznie przegrała aż 0:3. Na poprzednim mundialu Maroko przegrało 0:2 w półfinale z Francją. Teraz bardzo możliwe, że te dwa zespoły zagrają ze sobą nieco wcześniej, bo w 1/4 finału.
– Maroko to drużyna, która praktycznie nie ma żadnych słabych punktów – mówił przed meczem selekcjoner reprezentacji Kanady Jesse Marsch. A Alistair Johnston, obrońca Celtiku Glasgow, dodawał, że rywal z Afryki będzie w tym starciu Goliatem. Te słowa mogły trochę dziwić. Patrzyli na to wszystko realnie i czuli się dużo słabsi? Czy jednak prowadzili grę psychologiczną i chcieli przenieść presję na Marokańczyków?
Wydawało się, że jednak to drugie. Maroko było przed tym spotkaniem faworytem, wydawało się, że Kanada zacznie ostrożnie, jak z RPA (1:0), może nawet trochę się cofnie, tymczasem to ona od początku pierwszego meczu 1/8 finału odważnie ruszyła na wyżej notowanego rywala.
Maroko źle zaczęło mecz. I na dodatek straciło najlepszego ofensywnego piłkarza
Maroko nie było sobą. Popełniało błędy, jak Neil El Aynaoui, który źle wyprowadzał piłkę i po chwili świetną szansę miał Tani Oluwaseyi, ale w bramce zespołu z Afryki świetnie spisał się Bono – człowiek, który urodził się w Montrealu. Kanada naciskała, imponowała pressingiem i błyskawicznym odbiorem piłki, co wyraźnie podobało się Marschowi. A Maroko miało kolejny problem, bo najlepszy strzelec, Ismael Saibari, który od początku spotkania nie był sobą, musiał opuścić boisko z powodu kontuzji. Zastąpił go Soufiane Rahimi – niby mówimy o gościu, który podczas igrzysk olimpijskich w Paryżu strzelił osiem goli w sześciu meczach, ale to jednak nie ta sama jakość. Choć dziś Rahimi pokazał klasę.
Maroko ciągle było bezradne, a Kanada nieco spuściła z tonu. Przed przerwą na boisku zagotowało się jeszcze tylko raz, ale nie z powodów piłkarskich: Achraf Hakimi odepchnął przeciwnika i doszło do lekkiego spięcia. Sędzia Michael Oliver musiał dać zawodnikom jednej i drugiej drużyny po żółtej kartce. W końcu obudził się Brahim Diaz i zdecydował się na drybling, który Kanadyjczyk potrafił zatrzymać tylko faulem. Za mało było takich akcji drużyny z Afryki, zdecydowanie za mało, ale Kanada z czasem dostosowała się do jej poziomu. W końcówce pierwszej części gry w Houston w obu zespołach strata goniła stratę.
Kapitalne rozegranie rzutu wolnego. Tak Maroko zaskoczyło Kanadę na początku drugiej połowy
W drugiej połowie wszystko się zmieniło. Maroko wyszło na boisko inne, pobudzone i szybko przekonaliśmy się, jak wiele znaczą dzisiaj w piłce stałe fragmenty gry. Zespół z Afryki miał rzut wolny z boku pola karnego i zaskoczył Kanadyjczyków: Hakimi wyłożył piłkę przed pole karne, gdzie było wiele miejsca, a do siatki precyzyjnym strzałem trafił Azzedine Ounahi.
Ależ to wymyślił Hakimi, a wykończył Ounahi 😎
Maroko prowadzi z Kanadą 1:0 w 1/8 finału mistrzostw świata! pic.twitter.com/de6Kbs0xhc
— TVP SPORT (@sport_tvppl) July 4, 2026
I mecz się otworzył, a Maroku grało się łatwiej. W jednej z akcji wyluzowany Brrahim Diaz założył rywalowi siatkę, po czym szeroko się uśmiechał. Kanada próbowała wyrównać, ale była chaotyczna, choć obrona Maroka też nie wydawała się monolitem. W 76. minucie rezerwowy Sofyan Amrabat sfaulował Kanadyjczyka tuż przed polem karnym. Rzut wolny, z 17-18 metrów, ale Jonathan David wykonał go fatalnie: to chyba miał być techniczny lob, ale raczej nie miał szans powodzenia. Po chwili celnie z dystansu strzelał Tajon Buchanan. Za słabo dla Bono, który interweniował.
Na więcej Kanadyjczyków nie było już w tym meczu stać, a zespół z Afryki podwyższył wynik: szybki kontratak, Brahim Diaz co prawda nie zachował się najlepiej, ale wyłożył piłkę koledze i Ounahi strzelił swojego drugiego gola. W sezonie 2025/2026 pomocnik spadł z La Liga z Gironą, ale na mundialu ma właśnie swój wielki moment. Ounahi mógł mieć jeszcze asystę, jednak po jego podaniu Rahimi trafił w poprzeczkę. Napastnik, który zastąpił Saibariego, trafił w końcu do siatki: w doliczonym czasie gry, gdy Kanadyjczycy przestali już w zasadzie bronić, to on ustalił wynik na 3:0.
Maroko w ćwierćfinale zagra ze zwycięzcą spotkania Francja – Paragwaj. Mecz 1/4 finału zostanie rozegrany w czwartek o 22.00 w Bostonie.
Zmiany:
Legenda
Ocena atrakcyjności meczu: 2/6
Fot. Newspix.pl