Pierwsza taka faza w historii. 1/16 finału zdecydowanie nie zawiodła

AbsurDB

Autor:AbsurDB

04 lipca 2026, 15:30 • 6 min czytania 6

Reklama
Pierwsza taka faza w historii. 1/16 finału zdecydowanie nie zawiodła

Pierwszy raz w historii wielkich turniejów piłkarskich z udziałem reprezentacji narodowych mieliśmy okazję oglądać rundę 1/16 finału. Wcześniej było wiele obaw, że będą to mecze nie tylko nudne, co przede wszystkim o niezwykle dużej różnicy poziomów, jak na fazę pucharową. Tymczasem aż dziesięć z szesnastu meczów rozstrzygnęło się dopiero po 85. minucie. Mieliśmy kilka dogrywek, a nawet serii rzutów karnych. Mimo niedogodnych pór rozgrywania mundialu, spotkania trzymały w napięciu do samego końca, a wisienką na torcie był epicki bój wielkiej Argentyny z maleńkimi Wyspami Zielonego Przylądka.

Reklama

Mecze 1/16 finału mistrzostw świata przyniosły wielkie emocje

Sytuacja, w której aż 32 zespoły na równych prawach grają między sobą w systemie pucharowym o ostateczne trofeum w futbolu reprezentacyjnym jest nowością. Ba, nawet w piłce klubowej, choć kiedyś powszechna, dziś zanikła. W walce o Puchar Mistrzów ostatni raz było tak na początku lat dziewięćdziesiątych przed wprowadzeniem fazy grupowej. W Lidze Europy taki etap mieliśmy ostatni raz w 2021 roku i raczej do takiego systemu nie wrócimy.

Mecze 1/16 finału w rozgrywkach kadr narodowych odbył się po raz pierwszy. To konsekwencja powiększenia mundialu do 48 drużyn. Pojawiały się początkowo teorie o tym, że po powiększeniu mistrzostw do fazy pucharowej mieliby awansować wyłącznie zwycięzcy grup i najlepsze cztery drużyny z drugich miejsc, jednak temat upadł. W zbyt wielu grupach zespoły nie miałyby w ostatnim meczu szans na awans.

Miały być pogromy

Nowy etap walki o tytuł wiązał się z olbrzymimi obawami. Szczególnie w odniesieniu do różnicy klas zespołów. Wcześniej do 1/8 finału trafiały pewnie zespoły spoza czołowej światowej dwudziestki, ale raczej nie często zdarzały się w fazie pucharowej wysokie wygrane jednej z drużyn. Odkąd Polska zebrała 0:4 z Brazylią, a dwa dni później Dania przegrała 1:5 z Hiszpanami, zwycięstwo wyżej niż trzema bramkami miało miejsce tylko trzykrotnie, z czego tylko raz w 1/8 finału:

  • Niemcy – Argentyna 4:0 w ćwierćfinale w 2010 roku
  • Niemcy – Brazylia 7:1 w pamiętnym półfinale w 2014 roku
  • Portugalia – Szwajcaria 6:1 w 1/8 finału w 2022 roku

Pomijam tu wysoką wygraną Szwedów z  Bułgarami w meczu o trzecie miejsce mundialu w 1994. Wyniki Niemców były gigantycznym odstępstwem od normy, szczególnie, że zdarzyły się na dalszych etapach turnieju. Zostaje nam zatem wyłącznie mecz w Katarze, a trudno przecież powiedzieć, by między Szwajcarami a Portugalczykami była różnica klas tak wielka, że drużyny te nie powinny się ze sobą stykać na takim etapie wielkiego turnieju.

Reklama

Dziesięć meczów rozstrzygnęło się po 85. minucie

W odniesieniu do 1/16 finału oczekiwano, że różnica jakościowa między uczestnikami tej rundy może być tak wielka, że zdarzą się w niej pogromy znane z fazy grupowej. Tym bardziej, że zwycięzcy grup mierzą się w niej z zespołami z trzecich miejsc, a więc teoretycznie nawet takimi, które wygrały tylko jeden z trzech pierwszych meczów. Mogło się zatem przytrafić wiele starć światowych potęg z przeciętniakami ze słabszych kontynentów. I co? I nic z tego.

Jedyne mecze wygrane wyżej niż dwoma bramkami to starcia wewnątrz-europejskie: gładkie 3:0 Francji ze Szwecją i Hiszpanii z Austrią. Poza tym USA bez większych problemów uporały się z Bośnią, Meksyk z Ekwadorem,  a Szwajcaria z Algierią. Wszystkie pozostałe mecze zakończyły się co najwyżej jednobramkową wygraną.

Jednak godne zapamiętania będzie nie tylko to, że wyniki nie były jednostronne, ale przede wszystkim fakt, jak bardzo mecze te trzymały w napięciu do ostatniej chwili:

  • Kanada wygrywa z RPA, Portugalia z Chorwacją, a Brazylia z Japonią po golu w doliczonym czasie gry;
  • Norwegia z Wybrzeżem Kości Słoniowej i Anglia z Demokratyczną Republiką Konga zwycięskiego gola strzela po 85. minucie;
  • Belgia z Senegalem, a nawet Argentyna z Republiką Zielonego Przylądka potrzebuje dogrywki, by pokazać swą wyższość;
  • Paragwaj eliminuje Niemców, Egipt – Australię, a Maroko Holandię dopiero w serii rzutów karnych

Reklama

Dziesięć z szesnastu spotkań trzymało zatem w napięciu do ostatniej minuty. Mecze rozgrywane są czasem o nieludzkich porach. Jednak biada tym, którzy poddali się sile Morfeusza i wpadli w jego objęcia. Jeżeli to się wam przytrafiło, najpewniej przegapiliście emocje do samego końca.

Dziesięć „stykowych” meczów w jednej rundzie. Takiego tygodnia w międzynarodowym futbolu nie było nigdy. Ale też być nie mogło, bo z taką intensywnością spotkań mamy do czynienia po raz pierwszy. Warto porównać to choćby do Ligi Mistrzów. W ostatnim sezonie spośród szesnastu dwumeczów playoff i 1/8 finału, tylko dwa (PSG – Monaco i Atalanta – Borussia) zakończyły się różnicą jednej bramki, a w sześciu kolejnych rywali dzieliły ostatecznie dwa trafienia. Zatem połowa meczów była praktycznie zakończona na długo przed końcowym gwizdkiem.

Zielony Przylądek skradł serca kibiców na całym świecie

Całą tę świetną rundę ukoronował jednak jeden z ostatnich meczów. Wielokrotny mistrz świata – Argentyna walczyła jak równy z równym z Republiką Zielonego Przylądka, a więc krajem, który:

  • ma zaledwie około pół miliona mieszkańców;
  • pierwszy mecz w eliminacjach mistrzostw świata w swojej historii rozegrał dopiero w 2000 roku;
  • od siedemnastu lat nie wysłał mistrza kraju nawet do gry w eliminacjach afrykańskiej Ligi Mistrzów;
  • delegował kluby do Pucharu Portugalii, co skończyło się porażką… 0:21 ze Sportingiem;
  • nie mógł przeprowadzić półfinału mistrzostw kraju, bo ktoś nie mógł znaleźć kluczy od jedynego stadionu.

Reklama

Sidny Lopes Cabral po strzeleniu gola wpadł w objęcia ukochanej

Drużyna złożona z graczy przeciętnych klubów portugalskich, irlandzkich, tureckich, węgierskich, bułgarskich czy też z ligi Emiratów, stawił czoła jednemu z głównych faworytów mistrzostw. W dodatku nie było standardowego scenariusza: jeden przypadkowy gol, a potem mocniejsza ekipa próbuje odrabiać straty przeciwko murującemu bramkę rywalowi. Kabowerdeńczycy dwukrotnie odrabiali straty i doprowadzili do dogrywki.

Afrykańska drużyna oddała aż szesnaście strzałów na bramkę Emiliano Martineza, z czego pięć było celnych. To o dwa więcej, niż łączna liczba celnych uderzeń, które musiał wyłapać we wszystkich dotychczasowych czterech meczach na tym mundialu bramkarz Unai Simon. Nic dziwnego, że pobił rekord liczby minut bez straty gola.

Argentyna lubi tracić gole z przeciętnymi rywalami

W rankingu Elo oba kraje dzieliło przed meczem 526 punktów. W dotychczasowej historii mundiali tylko w dziewięciu meczach (głównie fazy grupowej) rywali dzieliła teoretycznie większa różnica klas. Tylko w jednym z nich teoretycznemu outsiderowi udało się strzelić co najmniej dwa gole. Jednak starcie Kolumbii z ZSRR z 1962 roku (4:4) trudno traktować jako większą sensację niż wczorajsze spotkanie.

Reklama

Dotąd meczem o największej różnicy klas, w którym outsiderowi udało się strzelić co najmniej dwa gole tak potężnemu przeciwnikowi był mecz sprzed czterech lat, w którym Arabia Saudyjska pokonała 2:1… Argentynę. Musi to rodzić pewną refleksję. Albicelestes dość rzadko mierzą się w spotkaniach o punkty ze słabymi rywalami. W południowoamerykańskich eliminacjach na takowych nie ma szans, a w Copa America nawet jeśli czasem wystąpi przeciętna drużyna z innego kontynentu, to nie trafiała ostatnio na Argentynę.

Tymczasem na mundialach w dwóch ostatnich przypadkach gry z całkowitymi outsiderami, straciła po dwie bramki. Daleko idących konsekwencji ta dziurawa obrona jak dotąd nie przyniosła, ale co będzie dalej? W 1/8 finału czeka Egipt, czyli drużyna mocniejsza od Arabii czy Zielonego Przylądka.

Fot. Newspix.pl

Reklama
6 komentarzy
AbsurDB

Kocha sport, a w nim uwielbia wyliczenia, statystki, rankingi bieżące i historyczne, którymi się nałogowo zajmuje. Kibic Górnika Wałbrzych.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Polecane

Rywalka Świątek zabrała głos po wygranej. „Iga jest fenomenalna”

Maciej Piętak
4
Rywalka Świątek zabrała głos po wygranej. „Iga jest fenomenalna”

Mundial 2026

Reklama