16. Kolejka

Lionel Messi 29"
Deroy Duarte 59"

Argentyna wsiadła Messiemu na barana. Zobaczymy jak daleko tak zajedzie

Mikołaj Duda

04 lipca 2026, 03:06 • 5 min czytania 17

Reklama
Argentyna wsiadła Messiemu na barana. Zobaczymy jak daleko tak zajedzie

Argentyna miała na ten mecz niezwykle prosty sposób: jakkolwiek dograć piłkę do Messiego i on niech się martwi. Koledzy tylko stali i przyglądali się, co tym razem wymyśli 39-latek. Grając w pojedynkę jakoś mu się udało przepchać awans z ambitnie walczącymi Kabowerdeńczykami. W dalszej fazie turnieju przy takiej postawie całej drużyny rezultat może być już całkowicie inny.

Reklama

Trzeba powiedzieć wprost, Messi sam – z małą pomocą Emiliano Martineza w końcówce dogrywki – wprowadził Argentynę do 1/8 finału mistrzostw świata. Pierwszego gola strzelił samodzielnie, a dwa kolejne w pełni wykreował. Gdyby nie było go na boisku, to jesteśmy pewni, że Lionel Scaloni wraz ze swoimi podopiecznymi szykowałby się do lotu do Buenos Aires. Piłkarze z Republiki Zielonego Przylądka może i odpadli, ale i po raz kolejny pozytywnie zaskoczyli cały piłkarski świat.

Argentyna – Republika Zielonego Przylądka 3:2. Messi w pojedynkę zapewnił awans do 1/8

Ciężko powiedzieć, by Argentyna weszła w ten mecz z zamiarem jak najszybszego wyjścia na prowadzenie. Grała dość spokojnie, a wręcz ospale i zbyt szablonowo. Można było odnieść wrażenie, jakby chciała wygrać jak najmniejszym nakładem sił. Nawet jeśli z atakiem wychodzili rywale i można było po przechwycie ruszyć z kontrą, to z tego nie korzystali. Pozwalali, by Kabowerdeńczycy odbudowali ustawienie.

I rzeczywiście, konkretów za wiele nie widzieliśmy. Celne uderzenie Messiego z rzutu wolnego nie mogło zaskoczyć Vozinhi. Poza tym jeszcze niecelny strzał największej gwiazdy reprezentacji Argentyny i to byłoby na tyle. Zawodnicy z Afryki dobrze się bronili i szukali okazji, by ruszyć z atakiem. Mimo że ciężko im było dojść nawet do pola karnego Emiliano Martineza, to sam fakt warto docenić.

Taki stan rzeczy utrzymywał się do pierwszej przerwy na nawodnienie. Tuż po niej fenomenalnym podaniem popisał się Lisandro Martinez. Z linii obrony zagrał wysoką piłkę nad kompletnie zagubionym Dineyem Borgesem, którego spokojnie można uznać za najsłabszy punkt w reprezentacji Republiki Zielonego Przylądka, i ta trafiła do Leo Messiego. A Messi jak to Messi. Doskonale wiedział jak powinien się zachować i trafił tuż pod poprzeczkę.

Reklama

Właściwie to na tym zakończyły się popisy ofensywne Argentyny w pierwszej połowie. No jeszcze ewentualnie można wspomnieć o uderzeniu z dystansu Thiago Almady, jednak pokonał go Vozinha. Fakt, Argentyna miała wszystko pod swoją kontrolą i ani przez moment nie musiała bać się o stratę bramki, ale jednak spodziewaliśmy się po niej o wiele więcej. Zwłaszcza patrząc na dysproporcję potencjału pomiędzy obiema drużynami.

Republika Zielonego Przylądka zszokowała cały piłkarski świat

Po przerwie Republika Zielonego Przylądka powoli, powoli dochodziła do głosu. W końcu oddała celny strzał, próbowała też ze stałego fragmentu gry. Najkrócej mówiąc: coś się zaczęło dziać. A Argentyna jakby w dalszym ciągu nie wierzyła, że może jej się wydarzyć jakakolwiek krzywda. Była pewna swego i właściwie na stojąco czekała na końcowy gwizdek. To się jednak szybko zemściło.

Reklama

Tak jak chwaliliśmy Lisandro Martineza przy podaniu do Messiego, tak stoper Manchesteru United się kompletnie nie popisał pod własną bramką. Zostawił kompletnie niepilnowanego Deroya Duarte, który po składnej akcji kolegów i podaniu od Ryana Mendesa znalazł się pod bramką Albicelestes. 27-latek trafił do siatki i zadziwił cały piłkarski świat! Kabowerdeńczycy ukarali mistrzów świata za ich bierność i niechęć do podkręcania tempa.

Po straconej bramce piłkarze Lionela Scaloniego mieli tylko jeden pomysł na przechylenie szali zwycięstwa na swoją stronę. Jedyne co mieli przed oczami, to jakkolwiek podać do Messiego i niech on się martwi. No i faktycznie Messi próbował. To z jednej, to z drugiej, to z trzeciej. Tylko, że to było za mało, by zburzyć kabowerdeński mur. 39-latkowi zapewne byłoby znacznie łatwiej, gdyby ktokolwiek jakkolwiek mu pomagał.

Reklama

Oczywiście, Argentyna miała swoją szansę – wykreowane przez Messiego – ale prawdę mówiąc, wynik 1:1 nie był jakiś specjalnie niesprawiedliwy. Piłkarze z Afryki potrafili się odgryzać i sporą część doliczonego czasu gry spędzili rozgrywając piłkę na połowie rywala. W każdym razie doprowadzenie do dogrywki już było dla nich sukcesem, a dla Argentyny powodem do wstydu.

Szalone sceny w dogrywce. Argentyna nad niczym nie panowała

Gdy wydawało się, że Argentyna bardziej nie może się pogrążyć, to udowodniła, że jeszcze jej nie docenialiśmy. Po mocno kontrowersyjnym golu (wydaje się, że Nicolas Tagliafico faulował jednego z rywali) myśleliśmy, że już nic złego im się nie stanie. A jednak, znów zemściło się to, że przy korzystnym wyniku chcieli doczekać do końca niemal na stojąco.

Reklama

Kabowerdeńczycy nawet po drugiej straconej bramce nie mieli zamiaru zwieszać głów. Cały czas z taką samą determinacją, zawziętością, oddaniem walczyli z mistrzami świata. I to po raz drugi dało im powody do nieskrywanej radości. Naprawdę fenomenalne uderzenie Lopesa Cabrala sprawiło, że na tablicy wyników znów był remis.

Na nieszczęście dla nich po drugiej stronie wciąż był Messi. Gdyby jego nie było, nie mamy wątpliwości, że trzeciego gola dla Argentyny już by nie było. Cała reszta była tak mizerna, że nie ma szans, że bez swojego najlepszego zawodnika potrafiłaby coś wyczarować. 39-latek wziął sprawy w swoje ręce i tak jak kilkanaście minut wcześniej padła bramka po dośrodkowaniu rzutu rożnego. Jeszcze uśmiechnęło się szczęście do mistrzów świata, bowiem wspomniany już Borges ręką pokonał własnego bramkarza.

Reklama

Ale nawet to nie podłamało podopiecznych Bubisty. Ci dalej niestrudzenie walczyli. Argentyna nie miała żadnej kontroli, a Emiliano Martinez musiał się uwijać, by nie dać się pokonać. Pachniało kolejnym golem, ale już nie starczyło czasu. Jakby dogrywka potrwała jeszcze z 10 minut, to zapewne Kabowerdeńczycy po raz kolejny piłkę do siatki, by wpakowali.

I tak, Argentyna na plecach Messiego do 1/8 finału weszła, ale mamy wątpliwości, czy z kolejnymi rywalami ta sztuka również się uda. Gdy przyjdzie przeciwnik lepszy pod kątem czysto piłkarskim, to jeden wybitny 39-latek wraz z bandą średniaków może okazać się niewystarczający.

Reklama
6
Martinez
4
Medina
6
Martinez
1
1
5
Romero
3
Molina
4
Almada
4
Fernandez
5
Allister
1
3
Paul
3
Martinez
8 +
Messi
1
Drew Fischer 3

Zmiany:

icon-swap
Nico Gonzalez
3
Thiago Almada
icon-swap
Julian Alvarez
3
Lautaro Martinez
icon-swap
Leandro Paredes
4
Rodrigo De Paul
icon-swap
Nicolas Tagliafico
4
Facundo Medina
icon-swap
Gonzalo Montiel
Nahuel Molina

Legenda

yellow-card
Żółta kartka
red-card
Czerwona kartka
yellow-card red-card
Dwie żółte / czerwona kartka
Zdobyte gole
Gole samobójcze
Asysty
Asysty drugiego stopnia
5.0
Ocena meczowa
+
Plus meczu
-
Minus meczu
swap
Zawodnik zmieniony

Ocena atrakcyjności meczu – 5/6

Fot. Newspix

17 komentarzy
Mikołaj Duda

Legenda w rodzinie głosi, że piłka podobno towarzyszyła mu już podczas narodzin. Jego pierwsze wspomnienia sięgają do MŚ w Brazylii w 2014 roku, kiedy jako siedmiolatek z zafascynowaniem oglądał jak przyszły piłkarz Górnika Zabrze sięga po trofeum. 100% na 100% jego uwagi zajmuje polska piłka. Przy trzeciej godzinie monologu o rezerwowym Radomiaka jego słuchacze często tracą cierpliwość. We wtorek i środę zbiera siły przed czwartkowym wieczorem, spędzanym wspólnie z jego ulubioną Ligą Konferencji. Gdy ktoś się go zapyta o piłkarza o imieniu Lamine, to bez zawahania odpowie Diaby-Fadiga

Rozwiń
[email protected]

Informacja o meczu

Data:
sobota, 04 lipca 2026 00:00
Sędzia:
Drew Fischer

Najnowsze

Reklama

Mundial 2026

Reklama