Argentyna miała na ten mecz niezwykle prosty sposób: jakkolwiek dograć piłkę do Messiego i on niech się martwi. Koledzy tylko stali i przyglądali się, co tym razem wymyśli 39-latek. Grając w pojedynkę jakoś mu się udało przepchać awans z ambitnie walczącymi Kabowerdeńczykami. W dalszej fazie turnieju przy takiej postawie całej drużyny rezultat może być już całkowicie inny.
Trzeba powiedzieć wprost, Messi sam – z małą pomocą Emiliano Martineza w końcówce dogrywki – wprowadził Argentynę do 1/8 finału mistrzostw świata. Pierwszego gola strzelił samodzielnie, a dwa kolejne w pełni wykreował. Gdyby nie było go na boisku, to jesteśmy pewni, że Lionel Scaloni wraz ze swoimi podopiecznymi szykowałby się do lotu do Buenos Aires. Piłkarze z Republiki Zielonego Przylądka może i odpadli, ale i po raz kolejny pozytywnie zaskoczyli cały piłkarski świat.
Argentyna – Republika Zielonego Przylądka 3:2. Messi w pojedynkę zapewnił awans do 1/8
Ciężko powiedzieć, by Argentyna weszła w ten mecz z zamiarem jak najszybszego wyjścia na prowadzenie. Grała dość spokojnie, a wręcz ospale i zbyt szablonowo. Można było odnieść wrażenie, jakby chciała wygrać jak najmniejszym nakładem sił. Nawet jeśli z atakiem wychodzili rywale i można było po przechwycie ruszyć z kontrą, to z tego nie korzystali. Pozwalali, by Kabowerdeńczycy odbudowali ustawienie.
I rzeczywiście, konkretów za wiele nie widzieliśmy. Celne uderzenie Messiego z rzutu wolnego nie mogło zaskoczyć Vozinhi. Poza tym jeszcze niecelny strzał największej gwiazdy reprezentacji Argentyny i to byłoby na tyle. Zawodnicy z Afryki dobrze się bronili i szukali okazji, by ruszyć z atakiem. Mimo że ciężko im było dojść nawet do pola karnego Emiliano Martineza, to sam fakt warto docenić.
Taki stan rzeczy utrzymywał się do pierwszej przerwy na nawodnienie. Tuż po niej fenomenalnym podaniem popisał się Lisandro Martinez. Z linii obrony zagrał wysoką piłkę nad kompletnie zagubionym Dineyem Borgesem, którego spokojnie można uznać za najsłabszy punkt w reprezentacji Republiki Zielonego Przylądka, i ta trafiła do Leo Messiego. A Messi jak to Messi. Doskonale wiedział jak powinien się zachować i trafił tuż pod poprzeczkę.
𝐋𝐄𝐎𝐎𝐎𝐎𝐎𝐎𝐎!!! 🐐 Perfekcyjne przyjęcie i wykończenie Messiego! Argentyna wychodzi na prowadzenie!
🔴📲 𝐓𝐑𝐀𝐍𝐒𝐌𝐈𝐒𝐉𝐀 𝐌𝐄𝐂𝐙𝐔 👉 https://t.co/7NPISYQvaK pic.twitter.com/nS2c00Xpi3
— TVP SPORT (@sport_tvppl) July 3, 2026
Właściwie to na tym zakończyły się popisy ofensywne Argentyny w pierwszej połowie. No jeszcze ewentualnie można wspomnieć o uderzeniu z dystansu Thiago Almady, jednak pokonał go Vozinha. Fakt, Argentyna miała wszystko pod swoją kontrolą i ani przez moment nie musiała bać się o stratę bramki, ale jednak spodziewaliśmy się po niej o wiele więcej. Zwłaszcza patrząc na dysproporcję potencjału pomiędzy obiema drużynami.
Republika Zielonego Przylądka zszokowała cały piłkarski świat
Po przerwie Republika Zielonego Przylądka powoli, powoli dochodziła do głosu. W końcu oddała celny strzał, próbowała też ze stałego fragmentu gry. Najkrócej mówiąc: coś się zaczęło dziać. A Argentyna jakby w dalszym ciągu nie wierzyła, że może jej się wydarzyć jakakolwiek krzywda. Była pewna swego i właściwie na stojąco czekała na końcowy gwizdek. To się jednak szybko zemściło.
Tak jak chwaliliśmy Lisandro Martineza przy podaniu do Messiego, tak stoper Manchesteru United się kompletnie nie popisał pod własną bramką. Zostawił kompletnie niepilnowanego Deroya Duarte, który po składnej akcji kolegów i podaniu od Ryana Mendesa znalazł się pod bramką Albicelestes. 27-latek trafił do siatki i zadziwił cały piłkarski świat! Kabowerdeńczycy ukarali mistrzów świata za ich bierność i niechęć do podkręcania tempa.
Dzieje się! Cabo Verde z golem! 𝐃𝐞𝐫𝐨𝐲 𝐃𝐮𝐚𝐫𝐭𝐞 𝐧𝐚 𝐫𝐞𝐦𝐢𝐬! 1⃣:1⃣
🔴📲 𝐓𝐑𝐀𝐍𝐒𝐌𝐈𝐒𝐉𝐀 𝐌𝐄𝐂𝐙𝐔 👉 https://t.co/7NPISYQvaK pic.twitter.com/cuRBASzcj7
— TVP SPORT (@sport_tvppl) July 3, 2026
Po straconej bramce piłkarze Lionela Scaloniego mieli tylko jeden pomysł na przechylenie szali zwycięstwa na swoją stronę. Jedyne co mieli przed oczami, to jakkolwiek podać do Messiego i niech on się martwi. No i faktycznie Messi próbował. To z jednej, to z drugiej, to z trzeciej. Tylko, że to było za mało, by zburzyć kabowerdeński mur. 39-latkowi zapewne byłoby znacznie łatwiej, gdyby ktokolwiek jakkolwiek mu pomagał.
Oczywiście, Argentyna miała swoją szansę – wykreowane przez Messiego – ale prawdę mówiąc, wynik 1:1 nie był jakiś specjalnie niesprawiedliwy. Piłkarze z Afryki potrafili się odgryzać i sporą część doliczonego czasu gry spędzili rozgrywając piłkę na połowie rywala. W każdym razie doprowadzenie do dogrywki już było dla nich sukcesem, a dla Argentyny powodem do wstydu.
Szalone sceny w dogrywce. Argentyna nad niczym nie panowała
Gdy wydawało się, że Argentyna bardziej nie może się pogrążyć, to udowodniła, że jeszcze jej nie docenialiśmy. Po mocno kontrowersyjnym golu (wydaje się, że Nicolas Tagliafico faulował jednego z rywali) myśleliśmy, że już nic złego im się nie stanie. A jednak, znów zemściło się to, że przy korzystnym wyniku chcieli doczekać do końca niemal na stojąco.
Szybkie otwarcie w dogrywce! 𝐌𝐚𝐫𝐭𝐢𝐧𝐞𝐳 na 2⃣:1⃣!
🔴📲 𝐓𝐑𝐀𝐍𝐒𝐌𝐈𝐒𝐉𝐀 𝐌𝐄𝐂𝐙𝐔 👉 https://t.co/7NPISYQvaK pic.twitter.com/kipff9FBp3
— TVP SPORT (@sport_tvppl) July 4, 2026
Kabowerdeńczycy nawet po drugiej straconej bramce nie mieli zamiaru zwieszać głów. Cały czas z taką samą determinacją, zawziętością, oddaniem walczyli z mistrzami świata. I to po raz drugi dało im powody do nieskrywanej radości. Naprawdę fenomenalne uderzenie Lopesa Cabrala sprawiło, że na tablicy wyników znów był remis.
😱😱😱 𝐂𝐎 𝐓𝐎 𝐉𝐄𝐒𝐓 𝐙𝐀 𝐒𝐏𝐎𝐓𝐊𝐀𝐍𝐈𝐄!!! CO TO JEST ZA BRAMKA!!! 2⃣:2⃣
🔴📲 𝐓𝐑𝐀𝐍𝐒𝐌𝐈𝐒𝐉𝐀 𝐌𝐄𝐂𝐙𝐔 👉 https://t.co/7NPISYQvaK pic.twitter.com/ZzT2BF1qL6
— TVP SPORT (@sport_tvppl) July 4, 2026
Na nieszczęście dla nich po drugiej stronie wciąż był Messi. Gdyby jego nie było, nie mamy wątpliwości, że trzeciego gola dla Argentyny już by nie było. Cała reszta była tak mizerna, że nie ma szans, że bez swojego najlepszego zawodnika potrafiłaby coś wyczarować. 39-latek wziął sprawy w swoje ręce i tak jak kilkanaście minut wcześniej padła bramka po dośrodkowaniu rzutu rożnego. Jeszcze uśmiechnęło się szczęście do mistrzów świata, bowiem wspomniany już Borges ręką pokonał własnego bramkarza.
Argentyna znów na prowadzeniu!!! 🙆♂️ Czy 𝐓𝐎 już będzie ostatnia bramka? 3⃣:2⃣
🔴📲 𝐓𝐑𝐀𝐍𝐒𝐌𝐈𝐒𝐉𝐀 𝐌𝐄𝐂𝐙𝐔 👉 https://t.co/7NPISYQvaK pic.twitter.com/FVezWC0E8Q
— TVP SPORT (@sport_tvppl) July 4, 2026
Ale nawet to nie podłamało podopiecznych Bubisty. Ci dalej niestrudzenie walczyli. Argentyna nie miała żadnej kontroli, a Emiliano Martinez musiał się uwijać, by nie dać się pokonać. Pachniało kolejnym golem, ale już nie starczyło czasu. Jakby dogrywka potrwała jeszcze z 10 minut, to zapewne Kabowerdeńczycy po raz kolejny piłkę do siatki, by wpakowali.
I tak, Argentyna na plecach Messiego do 1/8 finału weszła, ale mamy wątpliwości, czy z kolejnymi rywalami ta sztuka również się uda. Gdy przyjdzie przeciwnik lepszy pod kątem czysto piłkarskim, to jeden wybitny 39-latek wraz z bandą średniaków może okazać się niewystarczający.
Zmiany:
Legenda
Ocena atrakcyjności meczu – 5/6
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix