Mohamed Hany został największym pechowcem w historii mundiali. Jest pierwszym zawodnikiem w historii finałów mistrzostw świata, który dwukrotnie skierował piłkę do własnej bramki. Po raz pierwszy przytrafiło mu się to w meczu grupowym przeciwko Belgii. To się może zdarzyć. Drugi przypadek jest jednak wyjątkowy, bo Egipcjanin został pierwszym w historii dwukrotnym strzelcem gola samobójczego na mundialu. Choć ta kwestia nie jest tak prosta do rozstrzygnięcia, jak mogłoby się wydawać.
Mohamed Hany pierwszym strzelcem dwóch goli do własnej bramki w finałach mistrzostw świata
Hany to prawdziwy one-club man. Gra w klubie Al-Ahly od małego i wystąpił już w czterystu meczach tego zespołu. Nie zagłębialibyśmy się w to jednak, gdyby nie jego „wyczyny” na trwających MŚ.
W pierwszej kolejce fazy grupowej Romelu Lukaku kilka sekund po wejściu na boisko skierował piłkę do bramki Egiptu. A przynajmniej tak się wydawało. Dokładna analiza powtórki wskazuje jednak, że w rzeczywistości piłkę do własnej bramki skierował Mohamed Hany:
Zdarza się. Trudno jakoś mocno obwiniać go o tę bramkę. Po prostu jego noga znalazła się w niewłaściwym miejscu.
W meczu 1/16 finału miał jednak wyjątkowego pecha. Skierował piłkę do własnej bramki po uderzeniu Australijczyków z rzutu wolnego. W konsekwencji Faraonowie musieli na potwierdzenie awansu czekać aż do konkursu rzutów karnych.
Egipcjanin został tym samym pierwszym piłkarzem, który zaliczył dwa gole samobójcze na mundialu. Nie ma przy tym znaczenia, czy mówimy o jednym turnieju, czy o całej karierze reprezentacyjnej. Warto dodać, że Hany’emu czarny kot musiał przeciąć drogę na stadion, bo w trakcie meczu z Australią został znokautowany przez rywala i przez dłuższą chwilę wydawało się, że mógł stracić przytomność.
Uważni czytelnicy mogą jednak zaprotestować. Jak to?! Przecież pamiętamy, jak Pierre Issa dwa razy pokonał własnego bramkarza w meczu RPA z Francją w 1998 roku! Owszem. Tak było. Jednak drugie z trafień zostało wtedy zaliczone Thierry’emu Henry’emu, bo piłka i tak zmierzała w światło bramki. Bierzemy pod uwagę wyłącznie oficjalnych strzelców.
Który Bułgar zawinił?
No właśnie. Jeżeli chodzi o formalnie odnotowanych strzelców goli samobójczych, to byłoby na tyle, jeżeli chodzi o podwójnych pechowców na mundialach. Problem w tym, że są pewne kontrowersje dotyczące zdarzeń sprzed sześćdziesięciu lat. Podczas mundialu w Anglii własnego bramkarza w meczu z Portugalią fenomenalnym strzałem głową pokonał Bułgar Iwan Wucow. To nie ulega wątpliwości.
Gorzej jest z trafieniem z meczu z Węgrami. Na Old Trafford w kompromitujący wprost sposób zachowali się bowiem dwaj bułgarscy obrońcy:
Gracz z numerem 20 to Iwan Dawidow. Ostatnim, którego dotknęła piłka jest jednak znany nam już Iwan Wucow. Komu zaliczyć bramkę? FIFA uznała, że winowajcą jest jednak Dawidow. Mimo to wielu statystyków sądzi, że trafienie można przypisać Wucowowi, co czyniłoby go pierwszym zawodnikiem z dwoma golami samobójczymi na mistrzostwach świata. Formalnie jednak pierwszym takim pechowcem jest Mohamed Hany.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix.pl