Dożywotni ban i praca w metrze. Nietypowe historie uczestników MŚ 2026, cz. 3

Przemysław Michalak

30 czerwca 2026, 19:31 • 7 min czytania 0

Reklama
Dożywotni ban i praca w metrze. Nietypowe historie uczestników MŚ 2026, cz. 3

48 reprezentacji na tegorocznym mundialu, 1248 powołanych zawodników. W tak licznym gronie po prostu musieli być ci, którzy mają za sobą historie nietypowe i niezwykle ciekawe na tle reszty. W jednym przypadku bardziej chodzi o sprawy czysto sportowe, w innych o kwestie życiowe. Przedstawiamy niektóre z nich, to już część trzecia i ostatnia. 

Reklama

Carney Chukwuemeka (Austria, Borussia Dortmund)

W dobie piłkarskiej globalizacji fakt, iż jakiś zawodnik może grać dla więcej niż jednej reprezentacji staje się czymś powszechnym i nikogo nie dziwi. W przypadku młokosa z Borussii Dortmund mowa jednak o… czterech opcja do wyboru! Chukwuemeka mógł wybierać między Anglią, Austrią, Francją i Nigerią.

Najpierw występował dla młodzieżowych reprezentacji Anglii, począwszy od U-17, a na U-20 skończywszy (był też powołany do kadry U-21, ale tam nie zadebiutował). Z drużyną Wyspiarzy do lat 19 wywalczył nawet mistrzostwo Europy w 2021 roku, będąc kluczowym zawodnikiem, a w jednym z meczów również kapitanem.

Z czasem jednak zaczął go kusić Ralf Rangnick i austriacka federacja, bo urodził się w Wiedniu i tam spędził wczesne dzieciństwo. Dopiero potem przeniósł się do Anglii, gdzie się szkolił piłkarsko i przyjął brytyjskie obywatelstwo. Jego rodzice z kolei byli Nigeryjczykami, choć matka miała też korzenie francuskie. Totalny galimatias.

Chukwuemeka uległ namowom Austriaków. W marcu tego roku FIFA zatwierdziła jego wniosek o zmianę reprezentacji. Od razu też dostał szansę w sparingach z Ghaną (gol w debiucie) i Koreą Południową. Rangnick zabrał go na mundial, ale chłopak na razie jest zmiennikiem. Z Jordanią wszedł na pół godziny, z Argentyną na pięć, a szalone spotkanie z Algierią w całości przesiedział na ławce.

Reklama

Carney Chukwuemeka

W karierze klubowej 22-letni pomocnik wciąż dopiero się przebija. Przygodę z poważną piłką zaczynał w Aston Villi. Po zaledwie czternastu meczach i jednej asyście w Premier League Chelsea kupiła go za 18 mln euro. Tam przez dwa i pół roku nie wywalczył sobie regularnego grania, choć przynajmniej doczekał się premierowej bramki w angielskiej ekstraklasie. Zimą 2025 wypożyczyła go Borussia Dortmund, a po jednej rundzie wykupiła za 20 baniek w europejskiej walucie.

Na razie Chukwuemeka Bundesligi także nie podbija. W ostatnim sezonie pojawiał się na boisku prawie zawsze, ale przeważnie jako zmiennik, więc łącznie nie dobił nawet do tysiąca minut. W niemieckiej ekstraklasie zdobył dwie bramki, do tego strzelił w Lidze Mistrzów z Athletikiem Bilbao oraz asystował z Kopenhagą i Atalantą. Powoli musi się rozstrzygać, czy to gość do grania na najwyższym poziomie, czy też będzie musiał zejść nieco niżej.

Tyrese Noslin (Curacao, Telstar)

Jego historia to idealny przykład, jak szybko mogą zmieniać się piłkarskie losy. Noslin dwa lata temu mógł się zacząć zastanawiać, czy w ogóle będzie jeszcze grał profesjonalnie, a teraz dopiero co zakończył udział w mistrzostwach świata jako reprezentant Curacao. Nie odegrał znaczącej roli, ograniczył się do wejścia na ostatni kwadrans z Wybrzeżem Kości Słoniowej w ostatnim meczu fazy grupowej, ale jeszcze niedawno dałby się pociąć za taki scenariusz.

Reklama

Po sezonie 2023/24 zrezygnowały z niego… trzecioligowe rezerwy Almere City. Wcześniej sporadycznie łapał się na ławkę pierwszej drużyny w drugiej lidze, ale nigdy w niej nie zadebiutował. Nie miał żadnego ciekawego punktu zaczepienia w CV.

Młody skrzydłowy postanowił jednak wykazać się inicjatywą w walce o swoją przyszłość. Tyrese nagle wysłał mi wiadomość. Zaprosiliśmy go na testy do Telstar. Szybko okazał się piłkarzem, których lubię, czyli z niestrudzonym zaangażowaniem i do tego naprawdę miłym chłopakiem. Ale wciąż musiał poprawić jakość gry, więc zaczęliśmy nad tym pracować – opowiadał w rozmowie z „Voetbal International” trener ówczesnego drugoligowca Anthony Correia.

Piłkarz nie ukrywa, że trenerowi Correi zawdzięcza najwięcej. – Świetnie się rozumiemy. Nie tylko dlatego, że obaj mamy surinamską krew. Anthony jest dobrym człowiekiem, traktuje nas jak ludzi i nie jest szefem, który nie toleruje żadnej dyskusji. Uważnie nas słucha, a my uważnie słuchamy jego. W ten sposób dochodzimy do złotego środka i konkretnego rozwiązania – opowiadał przed mundialem.

Tyrese Noslin

Reklama

Nauka nie poszła w las. Noslin szybko dobił się do składu i rozegrał pełny sezon na zapleczu Eredivisie – głównie jako prawy wahadłowy. On i koledzy zajęli siódme miejsce w tabeli, dzięki czemu załapali się na baraże o awans. Przeszli zwycięsko przez trzy dwumecze (Den Haag, Den Bosch, Willem II), co dało ich klubowi przepustki do holenderskiej elity po czterdziestu siedmiu latach nieobecności. I Telstar okazał się w niej na tyle dobry, że pomimo turbulencji w środku sezonu (jedna wygrana w siedemnastu meczach) zdołał się utrzymać, zajmując czternaste miejsce w tabeli. Noslin wyróżnił się dwoma golami i trzema asystami.

W reprezentacji Curacao zaczął występować we wrześniu 2025, czyli już jako piłkarz z Eredivisie. W jego przypadku nie chodziło o wcześniejsze granie dla holenderskich młodzieżówek. Przewinął się przez kadrę Curacao U-20, ale potem w zasadzie nie był zawodowcem, więc musiał poczekać na lepsze czasy. I się doczekał.

Taha Ali (Szwecja, Malmoe)

Kolejny dowód na to, że warto mieć marzenia i dążyć do ich spełnienia. Taha Ali długo nie grał na poważnie w piłkę na trawiastym boisku. Zamiast tego dobrze radził sobie w futsalu i był nawet reprezentantem Szwecji w tej odmianie kopanej, ale wiadomo, że to zupełnie inny kaliber kariery.

Życie uczyło go cierpliwości i pokory. Ma za sobą pracę jako ochroniarz w metrze, a w piłce ciągle musiał udowadniać, że do czegoś się nadaje. Zawsze mi powtarzano: Jesteś za niski, jesteś za słaby, niewystarczająco dobry, za dużo dryblujesz – wspominał.

Reklama

W 2020 roku, gdy miał 22 lata, zdecydował, że idzie na sto procent w kierunku futbolu jedenastoosobowego. Zaczynał w trzeciej lidze dla Sollentuna FK i już na początku 2021 roku sprowadziło go ekstraklasowe Orebro. W Allsvenskan zadebiutował kilka miesięcy później, ale z czasem odszedł na wypożyczenie do drugoligowego Vasterasu. Tam wypadł na tyle obiecująco, że przed sezonem 2022 kupił go Helsingborg i dał szansę na regularną grę. Po roku zaowocowało to transferem do Malmoe, którego koszulkę zakłada do dziś. Raczej nie jest to skrzydłowy do grania tydzień w tydzień po 80 czy 90 minut, ale jako wariant do robienia szumu dzięki niesamowitemu dryblingowy bywa nieoceniony.

Taha Ali

W dorosłej reprezentacji Szwecji zadebiutował już w styczniu 2024 i od razu zaliczył asystę z Estonią. Potem jednak wypadł z obiegu na długi czas i został odkurzony dopiero w marcu na baraże o mistrzostwa świata. Z Ukrainą i Polską był rezerwowym. Drugi występ w narodowych barwach miał miejsce w ostatnim sparingu przed MŚ z Grecją. I znów skończyło się asystą. Na samym mundialu Ali rozegrał jak dotąd 11 minut z Holandią.

Ma on nadzieję, że jego przykład będzie zachętą do działania dla Szwedów pochodzenia somalijskiego. – Wierzę, że będę inspiracją i pokażę, że niezależnie od wybranej ścieżki – czy to przez akademię, czy niższe ligi – można odnieść sukces – stwierdził.

Reklama

Moutaz Neffati (Tunezja, Norrkoeping)

Tutaj jakiejś wielkiej filmowej historii nie ma, ale warto odnotować, że na mundial z Tunezją pojechał zawodnik grający aktualnie w drugiej lidze szwedzkiej, czyli na naprawdę niskim poziomie. Jasne, Tunezja okazała się jedną z najsłabszych ekip na tych MŚ, jednak jej wyjściowy status był mimo wszystko znacznie wyższy niż Haiti, Curacao czy Nowej Zelandii, gdzie mieliśmy powołania typu bramkarz z piątej ligi niemieckiej.

W przypadku 21-letniego Moutaza Neffatiego wynikało to po prostu z tego, że jego IFK Norrkoeping w sezonie 2025 spadł ze szwedzkiej ekstraklasy, a on nie zmienił pracodawcy. Co ciekawe, zanim zaczął regularnie występować w tym klubie, ogrywał się na wypożyczeniu w lidze islandzkiej. Dość nietypowa droga.

Wciąż młody prawy obrońca zmienił reprezentację niemal z miesiąca na miesiąc. W marcu 2025 otrzymał premierowe powołanie do kadry Szwecji U-21, ale nie mógł na nie pojechać z powodu kontuzji. W czerwcu już dotarł, siedział na ławce z Chorwacją. Mimo to we wrześniu tego samego roku po raz pierwszy udał się na zgrupowanie dorosłej reprezentacji Tunezji. W październiku doczekał debiutu i choć spadł z klubem, załapał się na MŚ. Był jednak tylko widzem.

Moutaz Neffati

Reklama

Yazan Al-Arab (Jordania, FC Seoul)

Podstawowym stoperem Jordańczyków na tym mundialu (trzy pełne występy po 90 minut) był stoper, który ma dożywotni zakaz gry w lidze malezyjskiej. Musiał więc naprawdę mocno nabroić i naprawdę tak było.

W 2023 roku jego Selangor rozgrywał pucharowy mecz z Terengganu (1:1). Tuż po końcowym gwizdku Al-Arab miał olbrzymie pretensje do sędziego i coraz bardziej tracił panowanie nad sobą. Najpierw chwycił arbitra za ramię i odwrócił go do siebie, cały czas coś mówiąc. Już za to otrzymał czerwoną kartkę, co jeszcze mocniej wyprowadziło go z równowagi. W efekcie kopnął sędziego, a na koniec jeszcze splunął w jego kierunku.

Stało się jasne, że coś takiego nie skończy się standardową karą. Selangor szybko rozwiązał z nim kontrakt za porozumieniem stron, a malezyjska federacja nałożyła na niego dożywotni zakaz występów na jej terenie.

Reklama

Kara nie była jednak sankcją FIFA, więc obrońca spokojnie kontynuował karierę. Po krótkich pobytach w Iraku i Katarze, latem 2024 roku zakotwiczył w FC Seoul i ma tam pewne miejsce w składzie. I już jest grzeczny, choć krótko przed MŚ wyleciał z boiska za nadepnięcie na ścięgno Achillesa zawodnika FC Anyang. Wykluczenie było słuszne, ale wynikało głównie z ferworu walki, dlatego po pauzie w dwóch kolejkach Jordańczyk normalnie wrócił do gry. A decyzję sędziego przyjął wtedy spokojnie, nie doszło do kolejnego skandalu.

fot. Newspix

0 komentarzy
Przemysław Michalak

Jeżeli uznać, że prowadzenie stronki o Realu Valladolid też się liczy, o piłce w świecie internetu pisze już od dwudziestu lat. Kiedyś bardziej interesował się ligami zagranicznymi, dziś futbol bez polskich akcentów ekscytuje go rzadko. Miał szczęście współpracować z Romanem Hurkowskim pod koniec jego życia, to był dla niego dziennikarski uniwersytet. W 2010 roku - po przygodach na kilku stronach - założył portal 2x45. Stamtąd pod koniec 2017 roku do Weszło wyciągnął go Krzysztof Stanowski. I oto jest. Najczęściej możecie czytać jego teksty dotyczące Ekstraklasy – od pomeczówek po duże wywiady czy reportaże - a od 2021 roku raz na kilka tygodni oglądać w Lidze Minus i Weszłopolskich. Kibicowsko nigdy nie był mocno zaangażowany, ale ostatnio chodzenie z synem na stadion sprawiło, że trochę odżyła jego sympatia do GKS-u Tychy. Dodając kontekst zawodowy, tym chętniej przyjąłby długo wyczekiwany awans tego klubu do Ekstraklasy.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Mundial 2026

Reklama
Mundial 2026

„Jesteśmy średniakami!”. Havertz gorzko o stanie niemieckiej piłki

Jan Broda
15
„Jesteśmy średniakami!”. Havertz gorzko o stanie niemieckiej piłki
Mundial 2026

Niemcy odpadli. Z Paragwajem. I to w karnych. Padają ostatnie mity

AbsurDB
16
Niemcy odpadli. Z Paragwajem. I to w karnych. Padają ostatnie mity