W ostatnich miesiącach Lazio zdecydowanie nie jest przykładem dla innych futbolowych przedsiębiorstw na to, jak właściwie funkcjonować w piłkarskim ekosystemie. Dzięki decyzji Trybunału Arbitrażowego ds. Sportu mamy na to kolejny dowód. Maja Gothberg wygrała w CAS apelację dotyczącą zerwania przez klub jej kontraktu. Rzymski zespół rozwiązał jej umowę, gdy zaszła w ciążę. To bardzo ważna decyzja dla realiów piłki kobiecej.
Jak nie postępować – po raz kolejny uczy Lazio
Lazio to klub, który na wielu poziomach jest bałaganem, jeśli chodzi o sekcję męską. Claudio Lotito średnio chce dokładać pieniędzy do interesu, a wskaźnik płynności finansowej powoduje, że by kogoś kupić, trzeba najpierw sprzedawać. Dzieje się tak od kilku lat.
To wszystko po tym, gdy zimą pozbyto się cennych aktyw w postaci Matteo Guendouziego i Valentina Castellanosa, których zastąpili choćby Petar Ratkov (Maurizio Sarri otwarcie przyznał, że go nie zna) czy nasz rodak, Adrian Przyborek (1 występ w pierwszym zespole) Tym razem jednak klub poniósł dużą wizerunkową wpadkę. Chodzi o temat Mai Gothberg.
Le Tribunal arbitral du sport a condamné ce mercredi la Lazio à verser une compensation financière à Maja Gothberg. Le club romain avait mis fin au contrat de son ancienne milieu de terrain alors même que celle-ci était enceinte.
➡️ https://t.co/9X8vryGKUn pic.twitter.com/2uVrxSr90D
— L’Équipe (@lequipe) June 24, 2026
CAS orzekł, że rzymski klub nie miał prawa rozwiązać umowy z byłą pomocniczką. Temat sięga lata 2024 roku. Obydwie strony dyskutowały w sprawie nowej umowy. Szwedka jeszcze nie podpisała dokumentu, ale było porozumienie pod kątem najważniejszych spraw. Gothberg chciała być transparentna i poinformowała przed końcem umowy Lazio, że jest w ciąży. I tu zaczęły się problemy.
Lazio utrzymuje, że nie istniało żadne porozumienie, ani też nie było podpisanego żadnego kontraktu z pomocniczką. Gothberg z kolei uważa, że po poinformowaniu o ciąży, klub się wycofał. Wniosła więc sprawę do Izby Rozstrzygania Sporów FIFA, która wydała wyrok na jej niekorzyść. Odwołała się do CAS, a tu finał był zgoła inny.
Wątpliwości wyjaśniły wiadomości z WhatsAppa. Lazio wiedziało o ciąży – to odegrało kluczową rolę w decyzji CAS. Klub miał też wyjawić informację o nadchodzącym czasie macierzyństwa bez zgody zawodniczki, co także miało wpływ na końcowy wyrok.
The Court of Arbitration for Sport (CAS) has ruled in favour of a Swedish women’s footballer in a landmark maternity case that could shape how pregnancy protections are applied across professional football in future.
The case, in which Maja Gothberg was successful against her… pic.twitter.com/RX22XMjk1f
— FIFPRO (@FIFPRO) June 24, 2026
Trybunał Arbitrażowy ds. Sportu (CAS) w Lozannie orzekł o winie Lazio, które dokonało rozwiązania umowy bezprawnie. Rzymski klub będzie musiał wypłacić Gothberg rekompensatę finansową (kwoty nie ujawniono). To prawdziwy precedens w świecie piłki kobiecej.
W Lazio w minionym sezonie grały dwie reprezentantki Polski – Małgorzata Mesjasz oraz Nikola Karczewska.
Piłkarki pragnące zostać matką? Milan dał w tym przykład
Zupełnym przeciwieństwem w tym temacie jest choćby Milan. Latem 2024 roku klub ogłoszono, że zarejestrowane formalnie zawodniczki i pracowniczki będą zabezpieczone w trakcie ciąży umową na takich samych warunkach. Chodziło o wsparcie przyszłych mam pod koniec ich umów i na początku ciąży. W ramach porozumienia zawarto też opieki nad dzieckiem w godzinach treningów. Wszystko celem bezproblemowego powrotu do pracy.
🚨 AC Milan have become the first side among the elite European clubs to introduce an innovative maternity policy for its female players and staff, offering protections during pregnancy:
👉 Players will receive an automatic one-year contract extension on the same terms if their… pic.twitter.com/qNSfvRCqn8
— Transfer News Live (@DeadlineDayLive) August 2, 2024
Według badań FIFPRO blisko połowa zawodniczek decydowała się o ciąży pod koniec kariery, a tylko 2 procent w jej trakcie. W maju 2024 roku BBC informowało, że piłkarki w angielskiej ekstraklasie otrzymują podczas urlopu macierzyńskiego zasiłek w wysokości 100 procent tygodniowego wynagrodzenia przez czas 14 tygodni. Po upłynięciu tego okresu, stawka spada do ustawowej kwoty, a więc 170 funtów tygodniowo.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix