Trener Turcji po klęsce na MŚ: Takie coś zdarza się raz na 50 lat

Maciej Bartkowiak

Opracowanie:Maciej Bartkowiak

20 czerwca 2026, 09:18 • 4 min czytania 7

Reklama
Trener Turcji po klęsce na MŚ: Takie coś zdarza się raz na 50 lat

Opta od 1966 roku zbiera szczegółowe dane dotyczących mistrzostw świata i nigdy wcześniej nikt nie wykręcił tak niewiarygodnych statystyk, jak teraz Turcy. Nie zdobyli choćby jednej bramki mimo oddania łącznie ponad 60 strzałów. Selekcjoner nie ma jednak pretensji do swoich zawodników o rażącą nieskuteczność. Stwierdził, że po prostu los nie sprzyjał jego drużynie. 

Reklama

Turcja wydawała się pewniakiem do bezpośredniego wyjścia z grupy, a tymczasem w ostatniej kolejce z USA zagra tylko o honor. Ten mecz nie będzie miał zresztą stawki także dla Amerykanów, bowiem są już oni pewni pierwszego miejsca. Matematyczne szanse na awans Turcy stracili za sprawą porażki 0:1 z Paragwajem po golu w 64. sekundzie. Nigdy wcześniej nie stracili tak szybko bramki na mundialu. Nie zdołali chociaż zremisować, mimo że całą drugą połowę rozegrali w przewadze po historycznej czerwonej kartce dla Almirona za zasłanianie ust.

Trener mówi o ogromnym pechu

Pierwszy raz w historii Turcy ponieśli dwie porażki z rzędu na mundialu. Jako pierwsi od 1966 roku, kiedy Opta zaczęła zbierać szczegółowe dane dotyczące mistrzostw świata, nie zdobyli bramki mimo posiadania piłki przez 78% meczu. Z Australią piłkę przy nodze mieli zaś przez 72% czasu. W obu tych meczach nie zdołali zdobyć choćby jednej bramki, mimo oddania łącznie aż 62 strzałów. Przynajmniej od 1962 roku nikt tak nie bił głową w mur, co piłkarze Vincenzo Montelli. Po meczu włoski trener odniósł się do tych nieprawdopodobnych statystyk:

Reklama

– Jestem w piłce od 35 lat, normalnie coś takiego zdarza się raz na 50 lat, ale nam przytrafiło się to w dwóch meczach. 65 strzałów w dwóch meczach! Nie wspominając o posiadaniu piłki. Los nie był po naszej stronie (…) Nie mam żadnych negatywnych myśli o moich zawodnikach. Wszyscy ciężko pracowali i dlatego jestem jeszcze bardziej zły. Oddaliśmy 65 strzałów, a przeciwnicy wygrali, mając bardzo mało okazji. Jeśli ktoś potrafi wyjaśnić, dlaczego w piłce dzieją się pewne rzeczy, to chętnie się dowiem – mówił na antenie TRT.

– Stwarzamy okazje i nic nie wpada, a rywal oddaje pierwszy strzał i jest gol. Mogliśmy być lepsi w polu karnym przeciwnika, ale to nie znaczy, że muszę krytykować moich zawodników. Gdyby nie udawało nam się wejść w pole karne przeciwnika, to moglibyśmy mówić o problemie. Brzmi to banalnie, ale los nie był po naszej stronie. Gdybyśmy strzelili jednego gola, byłoby inaczej. Ciągle myślę o tym, co jeszcze mogliśmy zrobić, ale nic z tego! Jak się nie udaje, to się nie udaje (…) To może się zdarzyć raz na 50 meczów, ale nie widziałem, by drużyna przegra dwa mecze z rzędu przy takich statystykach. W mojej 35-letniej karierze nigdy się z tym nie spotkałem – dodał.

Reklama

Piłkarzom jest wstyd

Po klęsce z Paragwajem głos zabrała też największa gwiazda reprezentacji Turcji. Arda Guler przeprosił wszystkich kibiców i przyznał, że jemu oraz jego kolegom jest zwyczajnie wstyd. – Nie mam wiele do powiedzenia. Jest nam bardzo przykro, czujemy się zawstydzeni. Przepraszam wszystkich naszych kibiców. Zrobimy wszystko, co w naszej mocy, by zrehabilitować się na następnych turniejach. Na co dzień gramy dla wielkich drużyn, trzeba było to pokazać. Zrobimy wszystko, co w naszej mocy, by ludzie zapomnieli o tym turnieju – powiedział w TRT.

Turcy jako drudzy stracili matematyczne szanse na awans do fazy pucharowej – po Haitańczykach. Bezpośrednie starcie o drugie miejsce w ich grupie między Paragwajem a Australią odbędzie się 26 czerwca o 4 rano czasu polskiego. Równolegle piłkarze Vincenzo Montelli zagrają o pietruszkę ze współgospodarzami turnieju. Turcja na mistrzostwach świata gra trzeci raz w historii, a po raz pierwszy od 2002 roku. Wówczas na mundial wracała po 44 latach przerwy. Pod wodzą Senola Gunesa wykręciła najlepszy wynik w swoich dziejach – zdobyła brązowy medal.

Reklama

fot. Newspix

7 komentarzy
Maciej Bartkowiak

Przede wszystkim fan uniwersum polskiej piłki i rodowity poznaniak, więc zainteresowanie Ekstraklasą było mu pisane. Kiedy pada zdanie, że "po takich historiach młodzi chłopcy zakochują się w piłce", to czuje się wywołany do tablicy w związku z mistrzostwem Leicester City. W wolnych chwilach lubi zmęczyć się bieganiem, a po nim zasiąść do czytania kryminału.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Ekstraklasa

Media: Wieczysta szuka wzmocnień. Były gracz Lecha może wrócić do Polski

Wojciech Piela
3
Media: Wieczysta szuka wzmocnień. Były gracz Lecha może wrócić do Polski

Mundial 2026

Reklama
Mundial 2026

VAR i nowe regulacje bez litości. Gwiazdor Paragwaju usunięty z boiska [WIDEO]

Wojciech Piela
12
VAR i nowe regulacje bez litości. Gwiazdor Paragwaju usunięty z boiska [WIDEO]