Dzieje się – pierwsza reprezentacja już wywaliła trenera!

Jakub Radomski

Opracowanie:Jakub Radomski

15 czerwca 2026, 14:17 • 2 min czytania 43

Reklama
Dzieje się – pierwsza reprezentacja już wywaliła trenera!

Mistrzostwa świata dopiero się zaczęły, a już mamy pierwsze zwolnienie selekcjonera! Po porażce Tunezji aż 1:5 ze Szwecją pracę stracił Sabri Lamouchi, który przechodzi w ten sposób do niechlubnej historii. W tle tego zwolnienia są powołania, w których, jak twierdzą dziennikarze, nie chodziło tylko i wyłącznie o jakość sportową. 

Reklama

Tunezja w meczu ze Szwecją zaprezentowała się fatalnie. Co prawda reprezentacja tego kraju ma jeszcze dwa spotkania, ale zagra w nich z silniejszymi rywalami: Holandią oraz Japonią. Jeśli przegrywasz tak wyraźnie ze Szwedami, w kolejnych meczach może być jeszcze gorzej. Dlatego m. in. działacze federacji postanowili działać. Znany dziennikarz Romain Molina przekazał, że Sabri Lamouchi nie prowadzi już reprezentacji Tunezji. 

Sabri Lamouchi zwolniony. To pierwszy selekcjoner w historii, który zostaje wywalony po jednym meczu mundialu

Wokół reprezentacji Tunezji już przed turniejem nie działo się najlepiej. Zwracano uwagę na fakt, że w tym kraju kluby są mocno powiązane z politykami i niektóre powołania niekoniecznie biorą się z formy sportowej, a są następstwem kumoterstwa.

Reklama

Informował o tym m. in. wspomniany Molina, który po meczu ze Szwecją napisał też na X: Brawo dla tunezyjskiej federacji za upokorzenie swojego narodu z powodu klientelizmu i politycznych interesów, które ukształtowały tę kadrę. Reprezentacja narodowa musi nagradzać najlepszych, na boisku i w sztabie, a nie ulegać logice wyborczej czy kumoterstwu”.

Zwolnienie Lamouchiego to wydarzenie historyczne. Tylko jeden selekcjoner w historii pożegnał się z posadą po jednym meczu mundialu: był to w 1954 roku prowadzący Szkotów Andy Beattie, ale on sam zrezygnował. Zastąpił go komitet selekcyjny, który wyznaczał skład na pozostałe mecze.

Reklama

W trakcie turnieju pracę tracili jeszcze, ale na późniejszym etapie: prowadzący… Tunezję Henryk Kasperczak, selekcjoner Korei Południowej Cha Bum-kun i Carlos Alberto Pareira, prowadzący Arabią Saudyjską. Wszystkie te trzy zdarzenia miały miejsce na mundialu we Francji w 1998 roku. Z kolei w 2010 roku na mundialu w RPA selekcjoner Francuzów Raymond Domenech podczas ostatniego spotkania grupowego był na ławce praktycznie figurantem.

Fot. Newspix.pl  

43 komentarzy
Jakub Radomski

Bardziej niż to, kto wygrał jakiś mecz, interesują go w sporcie ludzkie historie. Najlepiej czuje się w dużych formach: wywiadach i reportażach. Interesuje się różnymi dyscyplinami, ale najbardziej piłką nożną, siatkówką, lekkoatletyką i skokami narciarskimi. W wolnym czasie chodzi po górach, lubi czytać o historiach himalaistów oraz je opisywać. Wcześniej przez ponad 10 lat pracował w „Przeglądzie Sportowym” i Onecie, a zaczynał w serwisie naTemat.pl.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Mistrzostwa Świata 2026

Reklama