Mrozek i Gumny po mistrzostwie. „Wszyscy chcemy Ligi Mistrzów w Poznaniu”

Marcin Ziółkowski

24 maja 2026, 10:44 • 3 min czytania 25

Reklama
Mrozek i Gumny po mistrzostwie. „Wszyscy chcemy Ligi Mistrzów w Poznaniu”

Lech Poznań po 33. kolejce ponownie został mistrzem Polski, co stało się po raz 10. w historii. Oznacza to, że latem zobaczymy Poznaniaków w eliminacjach Ligi Mistrzów. Po spotkaniu z Wisłą Płock zakończonym remisem 2:2, a także fecie mistrzowskiej na stadionie, przed kamerami Canal+ stanęli Bartosz Mrozek oraz Robert Gumny. Cieszący się chwilą piłkarze Lecha nie ukrywali dumy z osiągnięcia nadrzędnego celu. Teraz, pod kątem rundy jesiennej, tli się zupełnie nowe marzenie – Liga Mistrzów.

Reklama

Mrozek dumny z zaufania kibiców. Gumny chce kuć żelazo póki gorące

Reporter przypomniał Mrozkowi o wywiadzie sprzed roku, w którym brał udział także Filip Bednarek. Były bramkarz Lecha (według informacji dziennikarza obecny na trybunach) niejako symbolicznie przekazał wtedy miejsce młodszemu koledze. Mrozek został też zapytany o to, jak by porównał jakość kadry sprzed roku do tego, co zastał w tym sezonie. Bramkarz wolał skupić się na sobie.

– Filip jest niesamowitą osobą. Jestem szczęśliwy, że tak to się potoczyło dalej, że mamy drugie mistrzostwo Polski. A mistrzów się nie sądzi, trudno porównywać to sezon do sezonu. Bartek z zeszłego sezonu był inny. Dojrzewał, dalej dojrzewa, ale jestem dojrzalszy niż poprzednio.

Nie mogło zabraknąć pytania o przyszłość Mrozka. Zauważono, że bramkarz podczas rozgrzewki wydawał się skory do wzruszenia. Wychowanek Lecha nie chciał zbytnio wchodzić w detale, ale wyraził wielką dumę z tego, na jak duży szacunek zapracował u kibiców.

Reklama

– Dwuletni kontrakt mam nawet (śmiech). Prezesów trzeba zapytać. Ja to co miałem powiedzieć to powiedziałem, Jestem szczęśliwy z miejsca, w którym jestem. To nie jest codzienność wygrać dwa mistrzostwa Polski (…) Jestem dumny, że mam taki szacunek u kibiców. Dają nam niesamowite wsparcie. Ja z kibicowskiego świata się wywodzę, wiem ile trzeba na to zapracować. Usłyszeć swoje imię i nazwisko.

Mrozek przekazał też pozdrowienia dla babci. Jak wyjawił – w dzień meczu przeszła zabieg. Jego dziadek obiecał nagrać jej ostatni mecz sezonu.

– Rodzina jest ze mną tutaj, więc pozdrawiam moją babcię. Niestety jest w szpitalu, ale nic poważnego. Przed meczem mówiła mi, że wszystko jest pod kontrolą. Dziadek pierwsze co powiedział, to że babcia jest po operacji i musi jej nagrać mecz. 

Reklama

Po meczu przed kamerami nie zabrakło też Roberta Gumnego. Były obrońca Augsburga nie ukrywa, że po zdobyciu mistrzostwa, marzy o grze w Lidze Mistrzów. Podkreślił, że to także cel wszystkich kibiców, aby Kolejorz znalazł się w europejskiej elicie jesienią.

 

Reklama

– Afirmowałem ten tytuł już w Kielcach. Na następny sezon też atakujemy mistrza. Jest szansa na Champions League. To brzmi bardzo mocno, ale chcemy tego wszyscy w Poznaniu. Mamy do tego potencjał. (…)

– Głębia składu ogromna. Bardzo duża rywalizacja na pozycjach, to było widać. Kto nie wchodził, brał ciężar gry na siebie, pomagał zespołowi. Tak się zdobywa mistrzostwa. Mając duży, bardzo dobry skład, trenerów, kibiców. 

Dobrej energii w wywiadach nie brakowało. Gumny zażartował też, że przed nim teraz dużo świętowania, choć nie tylko z powodu mistrzostwa Polski

Ja jestem gotowy [na dalszą celebrację mistrzostwa – MZ]. Przed nami jeszcze śluby, bo Filip Szymczak, mój brat. Będzie ciężki czerwiec, ale wrócimy mocniejsi (śmiech)

Reklama

 

Fot. Newspix

25 komentarzy
Marcin Ziółkowski

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Futbol egzotyczny nie jest mu obcy. Przykład? W jednej z aplikacji ma ustawioną gwiazdkę na tajskie Muangthong United, bo gra tam niejaki Emil Roback. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl rodem z Barcelony i Bayernu Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Ekstraklasa

Reklama