Sezonienko: Jesteśmy wkur***ni. Zjeb***śmy po całości!

Jan Broda

Autor:Jan Broda

23 maja 2026, 18:57 • 2 min czytania 5

Reklama
Sezonienko: Jesteśmy wkur***ni. Zjeb***śmy po całości!

Lechia Gdańsk niespodziewanie zderzyła się ze ścianą w Niecieczy i spektakularnie w nią wyrżnęła. Bruk-Bet Termalica staje się katem zespołów z Pomorza i może zostać zapamiętana z tego, że obie te ekipy zrzuciła z ligi. Kacper Sezonienko nie gryzł się w język w przerwie przed kamerami CANAL+ Sport. Piłkarz Gdańszczan dosadnie i wulgarnie skomentował sytuację swojego zespołu. Wypikać na żywo się tego nie dało… 

Reklama

Powiedzieć, że Lechia jest w beznadziejnej sytuacji, to nic nie powiedzieć. Podopieczni Johna Carvera po pierwszej połowie przegrywali 0:2 z Bruk-Bet Termaliką po golach Putiwcewa oraz Kurzawy i są o krok od spadku. Wydawało się, że mogą się podnieść po golu kontaktowym, ale nic z tego – dostali kolejny cios. W momencie pisania tego newsa jest 3:1 dla Bruk-Betu (65. minuta meczu).

Sezonienko nie gryzł się w język. „Jesteśmy wkurwi***, zje***iśmy!”

Jakie nastroje panują w obozie Lechii? No cóż, delikatnie rzecz ujmując, nienajlepsze, co zresztą dziwić nie może. Rąbka tajemnicy o atmosferze wśród Biało-Zielonych uchylił Kacper Sezonienko, który udzielił krótkiego, ale wymownego komentarza przed kamerami CANAL+ Sport. Piłkarz Lechii – przy stanie 0:2 w plecy – nie gryzł się w język. Nie zabrakło przekleństw.

Reklama

Z wkurwieniem schodzimy do szatni. Musimy wziąć się w garść i ponieść odpowiedzialność jako zawodnicy, bo zjebaliśmy po całości – odpowiedział Sezonienko zapytany o emocje po pierwszej połowie.

Cóż, zwykle słyszymy przed kamerami jakieś banały, że musimy powiedzieć sobie kilka męskich słów, przeanalizować sytuację, wziąć się w garść. Tutaj Sezonienko przynajmniej był dość oryginalny i przy tym konkretny.

Ostro, celnie, ale co z tego? Jego wypowiedź zupełnie nie pokrywa się z rzeczywistością. John Carver i spółka zupełnie nie przypominają zespołu, który walczy o życie. Czy coś pomoże podnieść na duchu rozbitą mentalnie drużynę? Minut pozostało niewiele.

Reklama

Prawdopodobnie zatem niewiele też różnić się będą wypowiedzi pomeczowe…

Fot. Newspix

5 komentarzy
Jan Broda

Pasją do futbolu zaraził go tata, za co jest mu dozgonnie wdzięczny - głównie dlatego, że pierwszym meczem, jaki zaliczył z trybun, był bezbramkowy paździerz Wisły ze Śląskiem jesienią 2010 roku. Skoro przetrwał tamto 0:0, przetrwa już wszystko. Dumny wychowanek Bronowianki Kraków, którego nieuchronny marsz po Złotą Piłkę brutalnie zweryfikował chroniczny brak talentu i drewniane nogi. Zamiast więc w piłkę grać, zaczął o niej pisać. Z wykształcenia politolog, którego bardziej niż cyrk odbywający się w Sejmie interesuje wpływ rządów Nicolae Ceaușescu na sukcesy Steauy Bukareszt w latach 80. XX wieku. Kręci go piłkarski plankton, outsiderskie historie spoza mainstreamu i wersy Kaza Bałagane. Baczny obserwator zjawisk na styku świata sportu i brudnej dyplomacji. Z ciekawości nauczył się kilku języków, w tym rumuńskiego, ale najwięcej do powiedzenia ma chyba po polsku. W przeszłości związany m.in. z Tygodnikiem „Piłka Nożna".

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Grupa D

Amerykański huragan na mundialu! Paragwaj nie miał najmniejszych szans

Wojciech Piela
0
Amerykański huragan na mundialu! Paragwaj nie miał najmniejszych szans

Ekstraklasa

Reklama
Ekstraklasa

Kolejne odejście z Widzewa. „Nie mogę podjąć innej decyzji”

Jan Broda
13
Kolejne odejście z Widzewa. „Nie mogę podjąć innej decyzji”