Śląsk Wrocław wydał setki tysięcy, prawdopodobnie nawet więcej niż milion, na piłkarza, by po czterech miesiącach uznać, że jednak nie będzie z niego korzystał, bo jest za słaby. Za wszystko zapłacili – a jakże – podatnicy. Saga z Miłoszem Kozakiem to kolejna historia pokazująca, jak patologicznym klubem jest miejski Śląsk Wrocław.