Jeden kwadrans wystarczył. Śląsk pokazał jakość i wraca do Ekstraklasy!

Mikołaj Duda

17 maja 2026, 22:24 • 4 min czytania 52

Reklama
Jeden kwadrans wystarczył. Śląsk pokazał jakość i wraca do Ekstraklasy!

Po pierwszej połowie meczu w Bytomiu myśleliśmy, że kwestia bezpośredniego awansu do Ekstraklasy rozstrzygnie się w ostatniej kolejce sezonu. A jednak, po przerwie piłkarze podopieczni Ante Simundzy pokazali jakość i w 15 minut odwrócili losy spotkania. Teraz zostaje nam zaczekać na to, co pokażą już na tle najlepszych krajowych ekip.

Reklama

Polonia może i się starała, i próbowała, ale na końcu decydująca okazała się jakość piłkarska. Śląsk nie grał meczu wybitnego, ale wystarczyło, że na chwilę podkręcił tempo, by w kwadrans z 0:1 wyjść na 2:1. Lepej wychodziło mu także bronienie, bowiem nawet jeśli oddawał inicjatywę, to na tyle mądrze, że rywal miał problem, by przełożyć to na konkrety.

Polonia Bytom – Śląsk Wrocław 1:3. Zasłużony gong za opieszałość

Śląsk naprawdę mocno wszedł w mecz. Jak przejął piłkę i zepchnął rywali na ich połowę, tak nie pozwalał im nawet na dłuższą chwilę oddechu. Jedna próba, druga. No co by nie mówić, kotłowało się pod bramką Wojciecha Banasika i tylko kwestią czasu wydawały się gole dla podopiecznych Ante Simundzy. Tyle że żadna bramka nie padła, a animuszu wystarczyło na 10 minut.

Po chwilowym zrywie wszystko wygasło, a sytuacja została opanowana przez Polonię. Ciężko powiedzieć, żeby nie wiadomo jak szturmowo atakowali na bramkę Michała Szromnika. Do pola karnego wszystko układało się nieźle, ale gdy przychodziło do tego ostatniego podania czy oddania uderzenia już tak kolorowo to nie wyglądało. WKS skutecznie odpierał kolejnie ataki.

W każdym razie gospodarze panowali nad wydarzeniami, a Śląsk jakoś specjalnie przed tym się nie stawiał. I w końcu się doigrał. Polonii nie szło z gry, to zaskoczyła rywala stałym fragmentem. Jak już to zrobiła to tak, że nie było czego zbierać. Kapitalnie z rzutu wolnego przymierzył Tomasz Gajda. Piłka nabrała cudownej rotacji i zatrzepotała w siatce. Gol stadiony świata, który udokumentował optyczną przewagę podopiecznych Wojciecha Mroza przez większość pierwszej połowy.

Reklama

Śląsk pokazał jakość. Podkręcił tempo i nie pozostawił rywalowi złudzeń

Druga połowa to już nieco inna historia. Śląsk jakby zdał sobie sprawę, że ucieka mu mecz i wziął się do roboty, nie chcąc, żeby kwestia awansu miała rozstrzygnąć się dopiero w ostatniej kolejce. Tym razem był zdecydowanie bardziej konkretny niż w pierwszych minutach spotkania.

Już po kilku minutach goście wykorzystali niefrasobliwość jednego z rywali przy wyprowadzaniu piłki z własnej połowy. Defensywa Polonii nie spodziewała się, że nagle piłka trafi pod nogi przeciwników, więc jej ustawienie było dalekie od optymalnego. To spowodowało, że Przemysław Banaszak, by doprowadzić do wyrównania potrzebował tylko pokonać bramkarza.

Goście poszli za ciosem i jeszcze przed upływem pierwszego kwadransa po przerwie już byli na prowadzeniu. Tym razem dostaliśmy potwierdzenie, że Michał Rosiak nieprzypadkowo może pochwalić się statusem wychowanka londyńskiego Arsenalu. Najwidoczniej pozazdrościł Tomaszowi Gajdzie pięknego trafienia, więc uderzył jeszcze bardziej efektownie. Fenomenalny gol z dystansu wpadł w samo okienko bramki Wojciecha Banasika.

Reklama

Wspomniany Gajda dwoił się i troił, by przywrócić Polonię do tego meczu. Prawdopodobnie i udałoby mu się strzelić drugiego gola, jednak bardzo groźny strzał zablokował Luka Marjanac. Gospodarze dostali rzut rożny, a po nim zamiast zagrożenia pod bramką Michała Szromnika, to kontra rywali. Ta została wręcz wzorowo rozegrana i gdy Krzysztof Kurowski upadł w polu karnym, to sędzia nie miał wątpliwości, by wskazać na 11. metr. Przemysław Banaszak skompletował dublet i tym samym praktycznie zakończył emocje, związane z awansem do Ekstraklasy.

Poza jakimiś sporadycznymi próbami – najgroźniejszej z nich autorem znów był Tomasz Gajda, który trafił w słupek – WKS pewnie i spokojnie dopilnował swojego korzystnego rezultatu. Po przerwie zaprezentował dużo jakości i w pełni zasłużył, by cieszyć się z tych jakże ważnych trzech punktów.

To cóż, zostaje nam pogratulować Śląskowi powrotu do grona najlepszych po roku nieobecności i cierpliwie zaczekać na to, co tym razem nam zaprezentuje zespół prowadzony przez Ante Simundzę.

Reklama

Polonia Bytom – Śląsk Wrocław 1:3 (1:0)

  • 1:0 – Tomasz Gajda 36′
  • 1:1 – Przemysław Banaszak 53′
  • 1:2 – Michał Rosiak 59′
  • 1:3 – Przemysław Banaszak 76′

Fot. Newspix

52 komentarzy
Mikołaj Duda

Legenda w rodzinie głosi, że piłka podobno towarzyszyła mu już podczas narodzin. Jego pierwsze wspomnienia sięgają do MŚ w Brazylii w 2014 roku, kiedy jako siedmiolatek z zafascynowaniem oglądał jak przyszły piłkarz Górnika Zabrze sięga po trofeum. 100% na 100% jego uwagi zajmuje polska piłka. Przy trzeciej godzinie monologu o rezerwowym Radomiaka jego słuchacze często tracą cierpliwość. We wtorek i środę zbiera siły przed czwartkowym wieczorem, spędzanym wspólnie z jego ulubioną Ligą Konferencji. Gdy ktoś się go zapyta o piłkarza o imieniu Lamine, to bez zawahania odpowie Diaby-Fadiga

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Betclic 1. Liga

Reklama