Świetny Kuchta to za mało. Wisła włączyła letnie ustawienia

Maciej Piętak

15 maja 2026, 22:36 • 4 min czytania 7

Reklama
Świetny Kuchta to za mało. Wisła włączyła letnie ustawienia

W piątkowy wieczór w Warszawie spotkały się dwie drużyny będący w zupełnie innej sytuacji w tabeli. Jedna wciąż walczy o baraże i każdy punkt jest dla niej na wagę złota, a druga zapewniła już sobie awans z pierwszego miejsca. Różnicę tę było widać na boisku – również dlatego, że Polonia wyszła na to spotkanie ze zbyt dużym respektem wobec Wisły. 

Reklama

Wisła na luzie, Polonia niekoniecznie

Już przed pierwszym gwizdkiem gracze Polonii utworzyli piłkarzom Białej Gwiazdy szpaler. Wśród gospodarzy był także były napastnik Wisły, Aleksander Buksa.

Miły gest, tyle że… trwał zdecydowanie za długo, bo aż do około 30. minuty.

Reklama

Gospodarze głęboko się cofnęli i czekali na to, co zaproponuje Wisła, sami licząc na możliwość skontrowania rywala. Pomysł niezły, pewnie na Białą Gwiazdę z początku wiosny by zadziałał.

Tyle że Wisła włączyła ustawienia z lata. Już w meczu z Chrobrym Krakowianie prezentowali się świetnie, a w piątek przy Konwiktorskiej wręcz bawili się grą. W ich poczynaniach widać było sporo uśmiechu, radości, zobaczyliśmy jakieś piętki – coś, czego wyraźnie brakowało na początku rundy.

Gościom szybko udało się otworzyć wynik. Akcja została skopiowana z ostatniej kolejki. Obejrzeliśmy niemal identyczne zagranie prostopadłe do Duarte i dośrodkowanie na dalszy słupek, a wszystko zamknął tym razem nie Lelieveld, ale Bozić. Sztab Polonii ewidentnie nie odrobił zadania domowego, bo skrzydłowy Wisły miał mnóstwo wolnej przestrzeni, dzięki czemu nawet chwilowa strata równowagi nie przeszkodziła mu w zdobyciu kolejnej bramki w sezonie.

Reklama

Prowadzenie gości mogło (powinno) być nawet wyższe, ale Duarte nie imponował skutecznością – a to został ofiarnie zablokowany przez Budnickiego, a to piłkę z linii bramkowej wybił mu Selahi, a to w sytuacji sam na sam kopnął w gołębie… no i Kuchta również był tego dnia rewelacyjnie dysponowany. Portugalczyk spokojnie mógł mieć hat-tricka na koncie, a tymczasem zakończył mecz jedynie z asystą.

Przebudzenie Polonii

Wisła nękała Polonię podaniami prostopadłymi, w czym prym wiedli Igbekeme czy Lelieveld. Szczególnie ten drugi potwierdzał słowa Mariusza Jopa, który nieustannie chwali jego wizję gry. Trudno się ze szkoleniowcem nie zgodzić – do tego wystarczy zdrowa para oczu oraz dostęp do Internetu bądź telewizji.

Polonia z kolei czyhała na jeden błąd i taka prosta pomyłka w przyjęciu przytrafiła się Kacprowi Dudzie tuż przed polem karnym, ale Wisłę przed stratą gola uratowały dobre wślizgi Kutwy i Gigera.

Reklama

Skoro przy Szwajcarze jesteśmy – zaliczył kolejny rewelacyjny występ. Zamknął zupełnie flankę dla Roberta Dadoka. Szkoleniowiec Wisły obawiał się skrzydeł rywala, ale lewa strona Polonii w ofensywie wyglądała przeciętnie.

Piszemy „przeciętnie”, a nie „słabo”, bo między 30. a 45. minutą nastąpiło drobne przebudzenie. Wisła nieco oddała inicjatywę rywalowi, jakby mówiąc: „pokażcie, co potraficie”. Zobaczyliśmy strzał celny Dadoka, jego nieudany centrostrzał, kilka prób z dystansu graczy Polonii – wszystko bez większego zagrożenia. A i tak Wisła w tym fragmencie gry była bliżej strzelenia gola, gdy po kolejnym świetnym zagraniu Lelievelda minimalnie pomylił się Ertlthaler.

Druga połowa przypominała z kolei to, co oglądaliśmy przy okazji niedawnego meczu Polonii ze Śląskiem. Wówczas Czarne Koszule również przegrywały do przerwy 0:1, a tuż po zmianie stron ruszyły do ataku i przeprowadziły szturm na bramkę przeciwnika. Gola nie udało się jednak wcisnąć, a ostatecznie to Śląsk przeprowadził jedną, a potem drugą kontrę i było po meczu.

W piątek było to samo.

Reklama

Pełna kontrola Wisły

Biała Gwiazda przetrwała bardzo trudny moment, czyli pierwsze 180 sekund drugiej połowy. Skrabb próbował wkręcić piłkę po rożnym, Durmus oddał niezły strzał z dystansu, ale Wisła się wybroniła, a potem powinna strzelić gola, lecz Sanchez z Duarte nie wykorzystali kontry, mając naprzeciwko zaledwie jednego gracza Polonii

Od tamtej pory Biała Gwiazda tylko raz dopuściła Polonię do głosu – po stałym fragmencie gry Selahi soczyście uderzył piłkę głową, ale równie dobrze interweniował Letkiewicz.

Sporo pracy przez cały mecz miał Kuchta, który ostatecznie zakończył spotkanie z jedenastoma udanymi interwencjami. Co ważne – golkiper naprawdę musiał się wykazywać, to nie były łatwe strzały do obrony. Raz też uratowała go poprzeczka po strzale, a jakże, Duarte, a raz Omić – mając pustą bramkę przed sobą – nie strzelał. Zatem wynik mógł być o wiele wyższy, gdyby nie 30-letni kapitan Polonii.

Ostatecznie Wisła wygrała zasłużenie choć tylko jednym golem. Bardzo dobrze wyglądał choćby Kuchta czy Łukasz Zjawiński, który potrafił się zastawić, nie podejmował złych decyzji, ale brakowało mu podań od kolegów w polu karnym. Natomiast reszta nie była w stanie się postawić gościom.

Reklama

Wymownym obrazkiem była akcja w doliczonym czasie gry. Wówczas piłkarze Polonii nie umieli poradzić sobie z bardzo wysokim i agresywnym doskokiem gości i ofiarnie wybili piłkę na aut.

Polonia wciąż jest jednak w grze o baraże, a Wisła? Czekamy na zespół w takim wydaniu w Ekstraklasie.

Polonia Warszawa – Wisła Kraków 0:1 (0:1)

  • 0:1 – Marko Bozić 18′

Fot. 400mm.pl

Reklama
7 komentarzy
Maciej Piętak

Liczy, pisze i komentuje - nie zawsze w tej kolejności. Studiuje matematykę, a wcześniej przewinął się przez redakcje 90minut, FutbolNews oraz Żyjemy Futbolem. Prywatnie kibic Wisły Kraków oraz Chelsea. Ma beznadziejny gust muzyczny, jeszcze gorsze poczucie humoru, ale tyle dobrego, że czasem napisze jakiś niezły tekst

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Betclic 1. Liga

Reklama