Kapitan Radomiaka Leandro zabrał głos przed ostatnim meczem w karierze. Brazylijczyk marzy o tym, żeby trafić do siatki Lecha Poznań i zwieńczyć czternaście lat gry w Radomiu jeszcze jedną bramką, poprawiając swój własny rekord wszech czasów.
– Sportowiec umiera dwa razy. Niestety jutro Leo umiera jako sportowiec, niestety… – zaczął Leandro, zapowiadając ostatni mecz w karierze.
Brazylijczyk, który spędził w Radomiu czternaście lat, otrzymał polski paszport i został najlepszym strzelcem w historii Radomiaka, w meczu z Lechem Poznań zaliczy ostatni występ w karierze. Jak się do niego szykował?
Ekstraklasa. Leandro kończy karierę: Chwile, w których wiele dawałem Radomiakowi, minęły
– Czeka mnie wyjątkowy, piękny dzień po czternastu latach spędzonych w Radomiu. Za szybko to minęło! – uśmiechał się Leandro. Kiedy podjął decyzję o zakończeniu kariery?
– Walczę z tym już trochę czasu. Jako sportowiec to nie jest proste być na ławce, nie brać udziału w meczu, to bardzo trudne. Chcę to poukładać w głowie… To będzie wyjątkowy dzień, jestem bardzo szczęśliwy, że przylecieli rodzice, kobieta, będzie Edi Andradina, który bardzo mi pomógł w karierze.
Spytaliśmy Leandro, kiedy dokładnie zdał sobie sprawę, który mecz będzie jego ostatnim występem i jak się do tego przyzwyczajał.
– Od stycznia wiedziałem, że to będzie ostatni mecz. Niektóre noce były bardzo ciężkie. Ciężko pogodzić się z tym, że robisz to, co kochasz, ale dłużej już nie możesz. Dla każdego przychodzi czas, gdy musi zejść ze sceny. Chwile, w których wiele dawałem Radomiakowi, minęły. Nie chcę po prostu być na ławce i patrzeć, jak nie mogę wyjść na boisko. Chcesz, ale nie możesz, to bardzo bolesne i nie mogę się z tym pogodzić. To odpowiedni czas, żeby zakończyć karierę – tłumaczył poruszony kapitan Radomiaka.
Ostatni występ Leo potrwa dokładnie dziewięć minut. Niby niewiele, ale… znamy kogoś, kto w takim czasie strzelił pięć bramek. Jak patrzy na to Leandro?
– Lewandowski… Piłkarz! Chciałbym przynajmniej tę jedną bramkę strzelić, jak będzie okazja. Jestem bardzo wdzięczny Bogu, więc może okazja będzie… Różne rzeczy przechodzą przez głowę, jak to mogłoby wyglądać. Na pewno będę próbował zejść na lewą! – żartował.
Bruno Baltazar, trener radomskiego zespołu, stwierdził, że on sam śni o ostatnim golu Leandro dla jego drużyny. Ma nawet wymarzone trafienie.
– Gol przewrotką z lewej nogi! – przyznał.
Na koniec Leandro podziękował byłemu właścicielowi i prezesowi Radomiaka, który sprowadził go do klubu.
– Z serca dziękuję Mirosławowi Hernikowi, dzięki któremu w ogóle trafiłem do Radomiaka. Odwiedzę go ze swoimi rodzicami, chcę, żeby to usłyszeli i poznali tę osobę. Doświadczyłem tu najlepszych rzeczy, jakich sportowiec może doświadczyć w życiu.
– Zawsze patrzyłem na Radomiaka, to on jest najważniejszy. Kolejny rok zostajemy w Ekstraklasie, trzeba przemyśleć niektóre rzeczy, żeby być lepszym – zakończył Leo.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
SZYMON JANCZYK
fot. Newspix