Florentino Perez zorganizował specjalną konferencję prasową, która miała wywołać trzęsienie ziemi na Santiago Bernabeu. Cóż, z dużej chmury – mały deszcz. Prezydent Realu Madryt zamiast przekazać przełomowe wieści dla przyszłości klubu, atakował wszystkich dookoła, a najbardziej oberwało się hiszpańskim mediom. – Przykro mi to mówić, ale nie zamierzam podawać się do dymisji – powiedział 79-latek.
Madryt, godz. 18:00. O tej porze wszystkie oczy hiszpańskiego futbolu zwróciły się ku Santiago Bernabeu, gdzie Florentino Perez zorganizował niezapowiedzianą konferencję prasową. Na Półwyspie Iberyjskim spekulowano, że prezydent Realu, który raczej stroni od medialnych występów przed kamerami, zakomunikuje światu przełomowe wieści dla Królewskich, którzy już drugi sezon z rzędu nie dołożyli do swojej gabloty żadnego trofeum i są targani przez nasilające się konflikty wewnętrzne.
Comunicado oficial.
— Real Madrid C.F. (@realmadrid) May 12, 2026
Ci, którzy liczyli chociażby na to, że Perez zaprezentuje Jose Mourinho jako nowego trenera Los Blancos, szybko się rozczarowali. Prezydent Realu nie chciał zabierać głosu w sprawach sportowych. Zamiast tego ogłosił nowe wybory, w których zapowiedział swój udział, a przy tym atakował wszystkich i wszystko dookoła.
– Nie będę mówił o trenerach ani o piłkarzach. Startuję, żeby oddać majątek w ręce socios. Z tego, co widzę dzień po dniu, odbierają im go niektórzy dziennikarze, którzy chcą, żebym odszedł. Nie tylko nie odejdę, ale wystartuję w wyborach, bo chcę, żeby Real Madryt nadal należał do swoich socios. Wystartowałem 26 lat temu, musiałem zapłacić tym, którzy nie otrzymywali pensji i bronić instytucji – przyznał.
– Madryt to najsilniejsza i najcenniejsza marka na świecie, klub o największej renomie na globie. Dlaczego dziennikarze chcą uderzać w klub, który cieszy się największym prestiżem, jest najwyżej ceniony i ma najwięcej kibiców na świecie? Przecież to dobro wspólne. Do tego posiadamy najdroższą kadrę na świecie. Wstyd mi nawet powtarzać, że wybrano mnie najlepszym prezesem w historii. Pojawili się jacyś „chłopcy”, którzy chcą kandydować na to stanowisko? Cóż, niech kandydują – kontynuował.
Perez jak Brzęczek. Oblężona twierdza na Bernabeu
Oberwało się nie tylko hiszpańskim dziennikarzom, ale również FC Barcelonie, której Perez wytknął sprawę Negreiry.
– Trzy lata temu dowiedzieliśmy się, że mamy do czynienia z przypadkiem korupcji takim jak sprawa Negreiry, która jest największym skandalem w historii. To niezrozumiałe, że w naszej Lidze wciąż oglądamy sędziów z tamtego okresu. Przygotowujemy obszerne dossier, które niezwłocznie przedstawimy UEFA – zapowiedział.
Perez, w swojej krucjacie w obronie dobrego imienia Realu, zbagatelizował nawet incydent z użyciem przemocy pomiędzy Fede Valverde i Aurelienem Tchouamenim.
– Uważam, że to bardzo złe, a jeszcze gorsze jest to, że wyciągnięto to na światło dzienne. Jestem tu od 26 lat i nie było ani jednego roku, w którym nie doszłoby do spięcia między dwoma czy czterema zawodnikami. Ale to zostaje wewnątrz klubu. Ci, którzy to wyjawili, robią to, bo są niezadowoleni i myślą, że odejdą z klubu. Dadzą sobie po kopniaku, a potem znów są kolegami. Nie pozwolę na chaos, który niektórzy próbowali tu wykreować. Ten przeciek jest gorszy, wydaje mi się czymś gorszym – myślę, że w ciągu moich 26 lat na stanowisku prezesa widzę coś takiego po raz pierwszy – skomentował.
Na koniec Perez podkreślił sukcesy swojej 26-letniej kadencji na fotelu prezydenta Realu.
– Zdobyliśmy 66 tytułów w piłce nożnej i koszykówce; na całym świecie ludzie nie rozumieją, co się dzieje. Ja nigdzie się nie wybieram – będę ostatnim socio, który opuści ten klub. Właścicielami Realu są jego socios i jeśli ktoś chce wystartować w wyborach, niech nie rzuca słów na wiatr, tylko niech to zrobi. Niech przedstawią gwarancje finansowe, tak jak ja w 2000 roku poręczyłem sto siedemdziesiąt kilka milionów, żeby tacy piłkarze jak Roberto Carlos czy Illgner mogli dostawać pensje. Chcę położyć kres tej antymadridistowskiej fali, która się wytworzyła. Ogłosimy wybory – muszę to zrobić, aby bronić naszych członków. Są ludzie, którzy chcą przejąć Real Madryt, podczas gdy my uczyniliśmy go największym klubem na świecie – zakończył.
CZYTAJ WIĘCEJ O HISZPAŃSKIEJ PIŁCE NA WESZŁO:
- Bez Polaków nie ma sukcesów. Nasi mistrzami trzech mocnych lig
- Znany dziennikarz: Mourinho w Realu. Osiągnięto porozumienie
- Znamy pierwszego spadkowicza z La Liga. Szybki powrót
Fot. Newspix