Finał Pucharu Polski tradycyjnie odbywa się w Święto Flagi, czyli 2 maja. Normalnym jest, że na jednym z najważniejszych spotkań w trakcie sezonu pojawia się prezes PZPN. Tym razem jednak Cezary Kulesza nie obejrzy meczu na Stadionie Narodowym. Ale nie dlatego, że nie chciał. Chodzi o kłopoty z powrotem do Polski.
Julian Zakrzewski-Hall winny!?
Żeby wytłumaczyć, dlaczego Cezarego Kuleszy na Stadionie Narodowym, trzeba najpierw przypomnieć, kim jest… Julian Zakrzewski-Hall. To młodziutki piłkarz z rocznika 2008, który robi absolutną furorę w Major League Soccer i krajowym pucharze. Od początku tego sezonu (gra się tam systemem rocznym) ma już na koncie dziewięć trafień i kapitalnie wystrzelił z formą w New York Red Bulls.
No i tenże Julian ma polskie pochodzenie od strony matki. Trwają negocjacje, aby namówić go na grę dla reprezentacji Polski. To dla niego Cezary Kulesza wybrał się do Stanów Zjednoczonych. Wręczył Pani Agnieszcze – mamie piłkarza – biało-czerwoną koszulkę z nazwiskiem „Zakrzewski”.
Spotkałem się w Nowym Jorku z mamą Juliana Zakrzewskiego Halla, panią Agnieszką. To imponujące jak wspiera swojego syna w piłkarskiej drodze 🙂 Byliśmy tego samego zdania – że nazwisko Zakrzewski pięknie prezentuje się na biało-czerwonej koszulce 🇵🇱 pic.twitter.com/GO2CT7BB5v
— Cezary Kulesza (@Czarek_Kulesza) April 28, 2026
Reprezentacja Polski najbliższe mecze rozegra 31 maja z Ukrainą oraz 3 czerwca z Nigerią. Teoretycznie byłaby to idealna okazja do sprawdzenia młodego zawodnika, lecz ten – zdaniem Tomasza Włodarczyka – bliżej ma do reprezentacji USA. Przede wszystkim to tam się wychował i tam występował w młodzieżówkach, grając nawet na mundialu U-17. Ma bardziej czuć się związany z obecnym miejscem zamieszkania niż krajem pochodzenia mamy.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Kulesza spóźnił się na samolot
Ale dodajmy uczciwie, że nie ma co winić biednego Zakrzewskiego-Halla, bo była to wizyta Kuleszy „po drodze”. Główny cel był inny. Potem delegacja PZPN udała się do Vancouver, gdzie odbywał się Kongres FIFA. A jako że już za chwileczkę mundial, to zjawiło się na nim aż ponad 200 piłkarskich federacji. Światowe media obiegły zwłaszcza obrazki, na których to Infantino zdurniał i chciał pogodzić Izrael z Palestyną.
Polska delegacja miała wracać po Kongresie. Z powodu utrudnień na lotnisku Kulesza nie zdąży się wyrobić na finał, który rozpocznie się już o godzinie 16:00. Nie tylko prezes spieszył się na finał. Do Vancouver polecieli także Sekretarz Generalny Łukasz Wachowski oraz Wiceprezes ds. organizacyjno-finansowych, czyli Adam Kaźmierczak. Jak czytamy na WP Sportowe Fakty, którym głosu udzielił Tomasz Kozłowski – Dyrektor Departamentu Komunikacji i Mediów:
– Delegacja PZPN była już w samolocie, który oczekiwał na start. Wówczas otrzymali informację, że jeden z samolotów musiał zawrócić z powodu usterki mechanicznej. Z tego powodu na dłuższy czas został wstrzymany ruch na pasie startowym, z którego miał wylecieć samolot do Toronto z przedstawicielami PZPN. To był dopiero początek problemów. Finalnie do Toronto samolot doleciał z 1,5-godzinnym opóźnieniem i delegacja nie zdążyła na lot do Warszawy. Zweryfikowaliśmy alternatywne połączenia, ale niestety w żadnej konfiguracji nie było możliwe, aby prezesi oraz sekretarz generalny zdążyli na finał Pucharu Polski.
Pozostaje im więc oglądać wszystko w TVP 1 bądź TVP Sport, gdzie będzie dostępna transmisja z tego wydarzenia.
CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:
- Żabka, rady od ojca i szok w 4. lidze. Marcel Łubik opowiada o życiu
- Odkrywamy tajemnice pracy nowych trenerów Rakowa. „Lubimy ryzykować”
Fot. Newspix