Leicester City dekadę temu przeżyło sezon, którego nie zapomni żaden fan piłki nożnej. Sensacyjne mistrzostwo Anglii, a w kolejnym roku jeszcze ćwierćfinał Ligi Mistrzów. Teraz to tylko piękne wspomnienia, a rzeczywistość jest brutalna. Ten sam zespół właśnie musiał przełknąć gorycz spadku do League One, a więc na trzeci szczebel angielskiego futbolu. Lisy stają się kolejnym klubem, dla którego sukces ponad stan okazał się być pierwszym krokiem do stopniowego upadku w ligowych hierarchiach.
Leicester City po dziewięciu latach od występu w ćwierćfinale Ligi Mistrzów spadło do trzeciej ligi angielskiej
Sezonu 2015/16 Premier League nie da się zapomnieć. Z perspektywy czasu nie wszystkie szczegóły marszu Lisów po sensacyjny triumf są tak samo widoczne. Przedstawia to harmonogram naszych tekstów z tamtego czasu:
- 15 sierpnia 2015: Włoski nieudacznik Ranieri daleki od kompromitacji
- 24 sierpnia: Kim jest Riyad Mahrez?
- 27 października: Kim jest Jamie Vardy?
- 2 listopada: Czy Lisy mogą włączyć się do walki o europuchary?
- 14 grudnia: Powstaną chipsy na cześć Vardy’ego
- 20 stycznia 2016: Wasilewski w barwach Leicester „zwrotny jak czołg z pierwszej wojny światowej”
- 6 lutego: „Tak, mamy świadomość, że do końca sezonu zostało jeszcze 13 kolejek i jest zbyt wcześnie na przyznawanie Lisom mistrzostwa kraju”
- 27 lutego: Kolejny krok w stronę mistrza
- 14 marca: Czy Leicester jest nieśmiertelne?!
- 3 kwietnia: Lisy są niebywale bliskie napisania historii, która nie miała się przecież prawa wydarzyć
- 4 kwietnia: Lisy łamią każdy kolejny stereotyp piłkarski
- 10 kwietnia: Leicester zapewnia sobie grę w Lidze Mistrzów
- 11 kwietnia: Oto drugoplanowi bohaterowie Leicester
- 20 kwietnia: Tottenham zagrozi Leicester? Wariactwo na koniec sezonu
- 24 kwietnia: Czy Leicester może jeszcze to wszystko schrzanić?
- 2 maja: Mistrzostwo Leicester. Będziemy o tym opowiadać wnukom
- 3 maja: 13 dowodów na to, że ten sezon został wyreżyserowany
Od Atletico i Arsenalu do Doncaster
Przyznam, że ja w triumf Leicester zacząłem wierzyć mniej więcej w drugiej połowie kwietnia. Z pewnością nie wcześniej. Tak gdzieś do marca 2016 większość niedzielnych kibiców dopiero uczyła się prawidłowej wymowy nazwy tego klubu, zamiast tradycyjnej: „Lejczester”. I jeśli dziś ktoś mówi Wam, że wierzył w tytuł znacznie wcześniej, to mu nie wierzcie! Wszyscy śledziliśmy tę epopeję czując, że prędzej czy później wszystko się zawali, że Leicester spuchnie. Nie spuchło. Aż do dziś, kiedy Lisy z hukiem lecą do trzeciej ligi.
Na dwie kolejki przed końcem rozgrywek Championship, Leicester ma siedem punktów straty do bezpiecznego miejsca. Oznacza to, że zagra w League One – na trzecim szczeblu rozgrywkowym. Będzie się mierzyć z takimi potęgami, jak Bromley, Milton Keynes Dons, Doncaster czy Mansfield. A przecież zaledwie dziewięć lat temu Lisy mierzyły się z Atletico z ćwierćfinale Ligi Mistrzów.
Być może tej degradacji by nie było, gdyby nie kara odjęcia sześciu punktów za złamanie zasad finansowego fair play.
W mniej niż dekadę od fazy grupowej Ligi Mistrzów do trzeciej ligi
Wbrew pozorom droga w dziesięć lat od gry w Lidze Mistrzów do wylotu poza dwa najwyższe szczeble ligowe w swoim kraju nie jest tak rzadka, jak mogłoby się wydawać. Natomiast dodajmy, że to wszystko nie są same historie stricte upadku sportowego, ale też organizacyjnego.
Hiszpańska Malaga w kwietniu 2013 roku była jedną nogą w półfinale najważniejszych klubowych rozgrywek kontynentu, gdy po bezbramkowym remisie u siebie prowadziła w Dortmundzie 2:1 z Borussią mającą w składzie Polaków: Błaszczykowskiego, Piszczka i Lewandowskiego. Gole Reusa i Santany (po ofsajdzie) w doliczonym czasie gry dały jednak awans Niemcom.
Willy Caballero, Martin Demichelis, Jeremy Toulalan, Javier Saviola, Roque Santa Cruz, Joaquin, Isco… ulice pamiętają, jak kozacki był to skład. Prowadził ich Manuel Pellegrini. Właściciel Abdullah Al Thani planował stworzyć potęgę. Potem nastąpiły problemy finansowe, stał się niewypłacalny nie tylko swoim graczom, ale też klubom, od których ich kupował. Filary zespołu zaczęły odchodzić. Al Thaniemu trochę znudziła się zabawka, wiele osób w klubie też nie przykładało się do swoich obowiązków. Panowała coraz większa dezorganizacja.
Pięć lat po wielkim sukcesie w Lidze Mistrzów Albicelestes zabrakło aż 23 punktów do utrzymania się w La Liga. Coraz gorsze sezony w Segunda Division skończyły się w 2023 roku degradacją do trzeciej ligi. Tam udało się odbudować i dziś Malaga jest bliska powrotu do La Liga!
Jeszcze dalej od Malagi dotarło w 2001 roku Leeds United, gdy wystąpiło w półfinale Ligi Mistrzów. Rio Ferdinand, Mark Viduka, Harry Kewell, Alan Smith – też była to niezła „paka”. Już w 2004 roku Pawie spadły do Championship, a trzy lata później pod wodzą między innymi Johna Carvera (dziś Lechia Gdańsk) pierwszy raz w historii runęły na trzeci szczebel rozgrywek. Odbudowa trwała długo i była bolesna, ale dziś Leeds pod wodzą Daniela Farke znów gra w elicie i kwiecień ma na tyle mocny, że spokojnie się utrzyma (m.in. wygrana na Old Trafford).
Leeds i Malaga to jedyne oprócz Leicester przypadki gry w czołowej ósemce Ligi Mistrzów, które po nie więcej niż dziesięciu latach skończyły się spadkiem poza dwa najwyższe szczeble w ligach krajowych. Jeżeli dołączyć do analizy także wcześniejszy Puchar Mistrzów, to szybciej od Lisów z najlepszej klubowej ósemki Europy do trzeciej ligi spadły tylko Leeds oraz Dynama z Drezna i Berlina. Te dwa kluby w schyłkowym etapie istnienie NRD przebrnęły przez 1/8 finału Pucharu Mistrzów, a po odpowiednio: czterech i siedmiu latach grały już zaledwie w Oberlidze po połączeniu Niemiec.

Fani świętują powrót Leeds do elity
Plaga karnych degradacji
Jednak było też kilka drużyn, które szybciej spadły z fazy grupowej Ligi Mistrzów do trzeciej ligi.
Boavista Porto w 2000 roku zdobyła sensacyjne mistrzostwo Portugalii, po czym w Lidze Mistrzów dotarła aż do drugiej fazy grupowej, czyli czołowej szesnastki. Rok później zaliczyła też półfinał Pucharu UEFA, a gdyby nie gol Henrika Larssona w końcówce spotkania, zagrałaby w finale tych rozgrywek w… derbach swojego miasta z FC Porto. Kilka lat później wybuchła w Portugalii wielka afera związana z przekupywaniem sędziów. W jej wyniku w 2008 roku klub Boavista został zdegradowany do drugiej ligi, a rok później się z niej wycofał. Co ciekawe, choć w całym skandalu większą rolę odegrało FC Porto, to Smoki zostały ukarane jedynie odjęciem sześciu punktów. Niezbyt je to zabolało, bo wygrały wtedy ligę z przewagą 20 oczek.
Tymczasem Boavista biedowała przez kilka lat w trzeciej lidze, aż nagle nakazano… przywrócenie Panter do elity. Grały w niej aż do 2025 roku, gdy po zajęciu ostatniego miejsca w lidze nie zostały dopuszczony do gry na żadnym z czołowych czterech szczebli rozgrywkowych. Jeszcze podejmowały próby zatrudniania wolnych agentów typu odcinający już kupony Layvin Kurzawa, Tomas Vaclik czy Marco van Ginkel. W październiku legendarny klub został formalnie zlikwidowany. W niższych ligach pod nazwą Panteras Negras F.C. gra drużyna stworzona przez jego kibiców.
Karne degradacje dotknęły także innych zespołów. Fiorentina z Francesco Toldo, Rui Costą, Gabrielem Batistutą, Enrico Chiesą i Predragiem Mijatoviciem grała w 2000 roku w Lidze Mistrzów. Już dwa lata później po spadku z Serie A ogłosiła bankructwo i musiała zaczynać od czwartego szczebla w Serie C2.
Glasgow Rangers jeszcze w grudniu 2010 roku występowali w Lidze Mistrzów. Na początku 2012 roku klub był już pod zarządem komisarycznym, a w czerwcu rozpoczęła się jego likwidacja. Nowoutworzony podmiot musiał zacząć od czwartego szczebla rozgrywkowego. Celtic przez kilka lat tęsknił za jakąkolwiek konkurencją. W 2021 Rangers za sprawą Stevena Gerrarda powrócili na mistrzowski tron, a dziś marzą o powtórzeniu tego sukcesu.

Słowacka katastrofa i rumuński dramat
Sześć lat po grze w Lidze Mistrzów do trzeciej ligi spadły dwa słowackie kluby. FC Koszyce w 1998 roku zostały pierwszym zespołem, który przegrał wszystkie sześć meczów w fazie grupowej. Już w 2003 roku klub spadł do drugiej ligi, a rok później do trzeciej. Zmieniał nazwy na MFK i VSS. Udało mu się nawet powrócić do elity, ale ostatecznie w 2017 roku został rozwiązany. Klub z Koszyc grający dziś w lidze słowackiej to już zupełnie nowy podmiot.
Jego historia niewiele nauczyła klub Artmedia Petrzalka. Chyba każdy pamięta, czego dokonali. 2005 – mistrzostwo Słowacji. 2006 – Liga Mistrzów po wygranej 5:0 z Celtikiem w eliminacjach. 2010 – druga liga. 2012 – trzecia liga. Ostatecznie skończyło się na piątym szczeblu rozgrywek.
Najdziwniejsze rzeczy działy się jednak z rumuńskimi uczestnikami Ligi Mistrzów. Klub z malutkiego Urziceni w 2003 roku przejął szemrany biznesmen, z wyrokiem na koncie. Gdy na trenera zatrudnił Dana Petrescu, Unirea Urziceni skończyła z mistrzostwem kraju. Mało tego, liga rumuńska stała tak dobrze w rankingu UEFA, że klub zagrał w Lidze Mistrzów edycji 2009/10. Poradził sobie całkiem nieźle, gromiąc Rangersów w Glasgow 4:1, wygrywając z Sevillą i remisując ze Stuttgartem. Już zimą 2010 roku właściciel wyprzedał cały skład, a klub nie tylko spadł z ligi, ale został rozwiązany. Formalnie zatem półtora roku po Lidze Mistrzów grał nie tyle w trzeciej lidze, co po prostu nigdzie.

Podsumowując: tylko osiem klubów wypadło poza dwa najwyższe szczeble rozgrywek krajowych po grze w Lidze Mistrzów szybciej niż Leicester. Ale właściwie tylko w przypadku Leeds oraz słowackiego duetu decydowały o tym kryteria czysto sportowe. W pozostałych przypadkach wiązało się to z problemami organizacyjno-finansowymi. Trudno powiedzieć, do której kategorii zaliczyć Lisy. Jeśli okaże się, że zabrakło im do utrzymania mniej niż sześć oczek (tyle wynosi ich kara), można uznać, że upady ze względów sportowych.
Championship – najtrudniejsza liga świata?
Trudno powiedzieć, co powoduje, że tak szybka jest droga od elity na dno akurat jedynie w Anglii i na Słowacji. Z pewnością ma tu znaczenie fakt, że Championship to najmocniejszy drugi szczebel rozgrywkowy na całym świecie. Choć z drugiej strony są tam też olbrzymie „parachute payments” dla klubów, które spadają z Premier League. Szybko mają więc okazję wrócić, zachowując w składzie wielu kluczowych graczy. Nie zmienia to faktu, że spadek Leicester, a więc klubu z czwartym największym budżetem w lidze jest powodem do wstydu. Spadek do trzeciej ligi zdarzył się bowiem dopiero drugi raz w 142-letniej historii Lisów.
Warto też przypomnieć, jak burzliwe były losy Leicester po pamiętnego mistrzostwa. Od 2014 roku Lisy zdążyły:
- Awansować do Premier League
- Utrzymać się cudem w absolutnie niesamowitych okolicznościach pod wodzą Nigela Pearsona, choć wcześniej zajmowali przez pół sezonu… 20. miejsce
- Zwolnić wspomnianego Pearsona, ale nie za wyniki, tylko poniekąd za to, że wyciekło… nagranie sekstaśmy z udziałem jego syna (piłkarza Leicester U21) i tajskich dziewczyn, które zawodnicy obrażali na tle rasowym
- Zatrudnić Claudio Ranieriego, który jako trener chwilę temu dostał oklep od Wysp Owczych
- Zdobyć być może najbardziej sensacyjne mistrzostwo Anglii w historii
- Zagrać w ćwierćfinale Ligi Mistrzów
- Doświadczyć tragedii związanej ze śmiercią właściciela w katastrofie helikoptera
- Zdobyć pierwszy w historii klubu Puchar Anglii pod wodzą Brendana Rodgersa
- Dwa razy na ostatniej prostej stracić miejsce w TOP 4; raz długo nawet być zaangażowanym w walce o mistrzostwo
- Zagrać w półfinale Ligi Konferencji
- Spaść z Premier League
- Błyskawicznie wrócić do Premier League pod wodzą Enzo Mareski
- Stracić głównego trenera na rzecz Chelsea
- Znów spaść z Premier League, wybierając złych następców Włocha
- Dostać sześć punktów ujemnych w Championship
- Drugi rok z rzędu spaść z ligi, tym razem do League One
Warto porównać to do stabilności Crystal Palace, które w tym czasie bez przerwy grało w Premier League zajmując lokaty: 11., 10., 15., 14., 11., 12., 14., 14., 12., 11., 10. i 12. Dwanaście sezonów – zawsze między dziesiątym a piętnastym miejscem w tabeli. No i po takich latach nudy udało się Orłom wrzucić do gabloty Puchar Anglii i Tarczę Wspólnoty plus być w grze o zwycięstwo w Lidze Konferencji.
A wy co byście woleli? Mistrzostwo, a potem trzecią ligę, czy nudną ligową stabilność Palace z potencjałem na krajowe trofeum?
CZYTAJ WIĘCEJ O EFL CHAMPIONSHIP NA WESZŁO:
- Od mistrzostwa do walki o przetrwanie. Leicester City 10 lat później [WIDEO]
- Kolejny klub Championship może dostać ujemne punkty
- Historyczny awans Lincoln City. Kibice czekali 65 lat
- Zwolnili go 44 lata temu. Teraz Hodgson wraca na ławkę trenerską
- Były gracz Legii strzelił im gola. Później świętowali awans
Fot. Newspix.pl