Sześć lat temu usłyszał, że czwartoligowe francuskie Quimper nie zaoferuje mu kontraktu. Coś w nim pękło. Rozpłakał się. Miał prawo, był jeszcze bardzo młodym, ledwie osiemnastoletnim piłkarzem. Ostatecznie przekonał do swoich umiejętności, ale wciąż był jednym z setek, jeśli nie tysięcy. Nie szkolił się w renomowanych szkółkach, nie był powoływany do młodzieżowych reprezentacji. Chyba nawet miał więcej mankamentów niż atutów i ktoś mógłby powiedzieć, że mija się z powołaniem. Dziś Riyad Mahrez jest najlepszym strzelcem Premier League.

Z czwartej ligi na szczyt Premier League. Inspirująca historia Riyada Mahreza.

– Kiedy gram na tym stadionie, dla tych wspaniałych kibiców, mam wrażenie, jakbym unosił się nad ziemią – mówił po pierwszym meczu tego sezonu, kiedy Leicester ograł Sunderland, a on zdobył dwie bramki. We wszystkich jego wypowiedziach widać autentyczną radość, wdzięczność. Prostolinijność i brak wyrachowania. Z dziennikarzami spotyka się rzadko, ale jeśli już, to u siebie w domu, w towarzystwie całej rodziny i przyjaciół. Do wszystkiego doszedł sam. Nikt nie dawał mu forów, nikt nigdzie nie wpychał go na siłę. Jedyne, co pomogło mu w osiągnięciu sukcesu, który z perspektywy czasu śmiało można nazwać wynikiem ponad stan, było szczęście w momencie, kiedy łaskawym okiem spojrzał na niego klub walczący o awans do Premier League.

Dziś zajmuje wysokie miejsca we wszystkich istotnych dla ofensywnego piłkarza rankingach. Gole, udane dryblingi, stworzone akcje… Menedżer Leicester, Claudio Ranieri, zapowiedział, że w tym momencie Mahrez nie jest na sprzedaż za żadną cenę i że wszystkie związane z tym faksy zaliczą bliskie spotkanie z ostrzami niszczarki. Półtora roku temu kupili go za pół miliona euro, wyciągając z drugoligowego francuskiego Le Havre. Majstersztyk. Oddajmy głos ówczesnemu szefowi skautingu w Leicester – Robowi Mackenziemu.

– Dostaliśmy polecenie kupna taniego skrzydłowego, najlepiej takiego, któremu w najbliższych miesiącach skończy się kontrakt. Przeglądaliśmy drugie ligi w Hiszpanii, Francji czy Niemczech. Monitorowaliśmy też Szwajcarię. Zakładaliśmy, że kandydat musi mieć od 20 do 22 lat. Drogą eliminacji doszliśmy do wniosku, że najlepszym wyborem będzie właśnie Mahrez. Jego wyłowienie to klasyczny owoc nowoczesnego skautingu.

A mogłoby się wydawać, że druga liga francuska to dla niego maksimum. Że pójście o krok wyżej może zakończyć się bliskim spotkaniem z betonową ścianą. W końcu przy niemal 180 centymetrach wzrostu ważył jakieś 60 kg. Nie są to warunki predestynujące do wielkiej piłki. Tymczasem facet poszedł do jednej z najtrudniejszych, najbardziej wymagających fizycznie lig na świecie, jaką spokojnie można nazwać Championship. Wbrew wszystkiemu i wszystkim, bo jako dzieciak cierpiał na problemy z rozwojem fizycznym. Był ekstremalnie chudy. – Był bardzo słaby, brakowało mu szybkości. Ale się nie poddał i dlatego doszedł tam, gdzie jest w tym momencie – opowiada trener z jego pierwszego klubu z paryskich przedmieść.

Urodził się we Francji, ale jego rodzicami są Algierczyk i Marokanka. Wybrał reprezentację ojca, który zmarł przed kilkoma laty. Rozmowy o nim nigdy nie są łatwe. Riyad szybko się wzrusza. – Wiem, że byłby dumny, gdyby widział mnie w zielonej koszulce Algierii. To on po raz pierwszy zaprowadził mnie na trening. To dzięki niemu zostałem tym, kim jestem – mówi.

Na zawodowstwo przeszedł dopiero w wieku dziewiętnastu lat. Poprzedni sezon, po awansie do Premier League, był jego pierwszym na najwyższym poziomie rozgrywek. Wcześniej grywał tylko w niższych ligach we Francji. Miał przebłyski, ale nie był wiodącą postacią. Przyjście Claudio Ranieriego, który dał mu nieco więcej luzu, zapoczątkowało kolejny rozdział w jego karierze. Rozdział, którego koniec może być tylko jeden – transfer do większego klubu. Już kilka miesięcy temu pojawiało się zainteresowanie z Włoch czy Hiszpanii, ale teraz zapytania spływają lawinowo. W trzech meczach zdobył cztery bramki, wyrównując dorobek z całego poprzedniego sezonu. Oprócz suchych statystyk, potencjał widać gołym okiem. Nieprawdopodobna mobilność, luz z piłką przy nodze. Błysk, którego nie da się wypracować na treningach. 

Mahrez z czasów gry w Le Havre

– Dla naszego klubu wypuszczenie takiego piłkarza w świat było wielkim honorem. W dzisiejszym futbolu zbyt często szukamy graczy zwykłych, sztampowych, stereotypowych. Riyad taki nie jest. Jego największym atutem jest wielka siła wewnętrzna. Kiedyś powiedziałem mu, że jeśli chce odnieść sukces, to musi przestać myśleć, że jest na plaży. Najwyraźniej dotarło – mówi prezes francuskiego klubu.

Fajna, naprawdę fajna historia. Chłopak jeszcze kilka lat temu nie mógł marzyć o tym, że będzie czołową postacią Premier League. Ba, w rzeczywistości nie zdążył podbić nawet drugiej ligi francuskiej. Do wielkiej piłki dostał się bocznymi drzwiami, ale zrobił to bez żadnych kompleksów. Pokazał, że można i dla wielu stał się prawdziwą inspiracją.

PB

Liczba komentarzy: 0
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments