Były gracz Legii strzelił im gola. Później świętowali awans

Maciej Bartkowiak

Opracowanie:Maciej Bartkowiak

18 kwietnia 2026, 09:25 • 4 min czytania 4

Reklama
Były gracz Legii strzelił im gola. Później świętowali awans

Po 25 latach Coventry City wraca do Premier League. Do przyklepania awansu piłkarze Franka Lamparda potrzebowali co najmniej remisu w Blackburn i właśnie tak zakończył się mecz na Ewood Park. Przyszłoroczny beniaminek zremisował 1:1, a gola na 1:0 strzelił im Ryoya Morishita. Japończyk zdobył pierwszą bramkę na stadionie Rovers.

Reklama

Coventry City już w poprzedni weekend mogło świętować awans do Premier League. Błękitni potrzebowali do tego potknięcia Middlesbrough w starciu z Portsmouth i zwycięstwa nad Sheffield Wednesday. Trzy punkty wydawały się pewne, bo Sheffield w tym sezonie Championship wygrało tylko raz, a od tego czasu zanotowało serię 36 meczów bez zwycięstwa i już w lutym przyklepało rekordowo szybki spadek. Jednak w Coventry niespodziewanie padł remis 0:0. Tymczasem dwie godziny później Boro przed własną publicznością przegrało z Portsmouth 0:1.

Coventry wraca do elity. Morishita z golem

Szampany trzeba było zabrać do Blackburn, bowiem wystarczył punkt na Ewood Park, by długo wyczekiwany powrót stał się faktem. Butelki wreszcie zostały odkorkowane, gdyż piłkarze Franka Lamparda zremisowali z Rovers 1:1. Gola na wagę awansu w 84. minucie strzelił Bobby Thomas. Pół godziny wcześniej gospodarze objęli prowadzenie za sprawą Ryoyi Morishity. Piłka po strzale sprzed pola karnego odbiła się od rywali i szczęśliwie spadła pod nogi Japończyka. Były gwiazdor Legii oddał strzał lewą nogą, a piłka po lekkim rykoszecie wpadła do siatki.

Reklama

Było to trzecie trafienie Morishity w koszulce Blackburn, ale pierwsze na Ewood Park. Premierowego gola po przenosinach do Anglii strzelił we wrześniu na Vicarage Road, a drugiego w lutym na Loftus Road. Swoją droga w lutym u Japończyka nastąpił wystrzał formy. Przedtem na koncie miał jedną bramkę i dwie asysty w 20 meczach. Ostatnie 15 występów to już dwa gole oraz sześć asyst. Ma najwięcej punktów w klasyfikacji kanadyjskiej za ten sezon Championship wśród graczy Blackburn. Na poprawę dorobku będą jeszcze dwie okazje.

Coventry tymczasem do rozegrania ma jeszcze trzy mecze, z czego dwa u siebie. Pierwszy po awansie domowy mecz The Sky Blues rozegrają we wtorek 21 kwietnia, a pięć dni później ostatni raz w tym sezonie zaprezentują się przed swoimi fanami. Na swój stadion wrócą dopiero w sierpniu i będzie to pierwszy od maja 2001 roku mecz Premier League, który zostanie rozegrany w Coventry. Wówczas Błękitni żegnali się z elitą po 34 latach. W tamtym czasie tylko Arsenal, Everton i Liverpool dłużej nieprzerwanie występowali na najwyższym poziomie w Anglii.

Reklama

Szokujące zwolnienie architekta sukcesów

W 2012 roku Coventry pierwszy raz od 48 lat wylądowało na trzecim szczeblu rozgrywkowym, a w 2017 roku pierwszy raz od 68 lat zagrało w czwartej lidze. W trakcie spadkowej kampanii do Coventry wrócił zresztą Mark Robins, który już w sezonie 2012/13 prowadził Błękitnych w League One. Już w pierwszym pełnym sezonie wywalczył awans do trzeciej ligi, a dwa lata później do Championship. Już w 2023 roku klub otarł się o powrót do elity, ale w finale baraży przegrał po rzutach karnych z Luton. Serię jedenastek na Wembley przegrało też rok później.

Miało to jednak miejsce w półfinale FA Cup – dla Coventry pierwszym od 1987 roku, gdy wygrało te rozgrywki. W karnych wygrał Manchester United, który jeszcze do 70. minuty prowadził 3:0. Pół roku po najlepszym wyniku klubu w Pucharze Anglii w XXI wieku Robins stracił pracę. Coventry było pięć miejsc nad kreską, ale miało tyle samo punktów, co otwierające strefę spadkową Cardiff City. Zastąpił go Frank Lampard, który po udanym starcie trenerskiej kariery w Derby i Chelsea zaliczył trudny rok w Evertonie oraz fatalny powrót na Stamford Bridge.

Reklama

Kontrowersyjna decyzja się obroniła

Mimo początkowych wątpliwości zatrudnienie Lamparda przez Coventry się obroniło. Od momentu startu jego kadencji The Sky Blues byli czwartym najlepiej punktującym zespołem w pozostałej części sezonu 2024/25 Championship. Fazę zasadniczą skończyli na piątym miejscu, a w barażach dopiero w 122. minucie stracili bramkę, która pozbawiła ich finału. Dwukrotnie nie udało się przez baraże (w 2019 roku jego Derby przegrało finał z Aston Villą), ale przy trzeciej próbie Lampard wprowadził już swój zespół do Premier League i to bezpośrednio.

Spać spokojnie przez resztę sezonu nie może jeszcze Blackburn. Nad otwierającym strefę spadkową Oxford ma pięć punktów przewagi, lecz zespół Michała Helika i Przemysława Płachety rozegrał dwa mecze mniej. Niżej znajduje się Leicester, które w ostatniej kolejce sezonu przyjedzie na Ewood Park. W dokładnie dziesiątą rocznicę mistrzostwa Anglii Lisy mogą zaliczyć drugi w historii spadek do trzeciej ligi.

Reklama

CZYTAJ WIĘCEJ O ANGIELSKIEJ PIŁCE NA WESZŁO:

fot. Newspix

4 komentarze
Maciej Bartkowiak

Przede wszystkim fan uniwersum polskiej piłki i rodowity poznaniak, więc zainteresowanie Ekstraklasą było mu pisane. Kiedy pada zdanie, że "po takich historiach młodzi chłopcy zakochują się w piłce", to czuje się wywołany do tablicy w związku z mistrzostwem Leicester City. W wolnych chwilach lubi zmęczyć się bieganiem, a po nim zasiąść do czytania kryminału.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
La Liga

Media: 6–7 milionów euro za sezon? Włoski gigant kusi Lewandowskiego

Wojciech Piela
5
Media: 6–7 milionów euro za sezon? Włoski gigant kusi Lewandowskiego

Inne ligi zagraniczne

Reklama