W Wielką Sobotę niespodziewanie lider Betclic 2. Ligi, Unia Skierniewice, uległ u siebie Podbeskidziu Bielsko-Biała aż 1:4. Gospodarzy mogła podłamać bramka numer dwa, która padła w naprawdę absurdalnych, niecodziennych okolicznościach. Bramkarz Jakub Murawski przepuścił piłkę pod butem.
Lider ze Skierniewiec ma do rozegrania jeszcze osiem spotkań ligowych i w dalszym ciągu pozostaje na dobrej drodze, by awansować do Betclic 1. Ligi. Nie zmienia tego nawet fakt, że ostatnie trzy spotkania były w wykonaniu Unii już słabsze. Zanotowała dwa remisy, a teraz również porażkę. Widać ewidentną zadyszkę, ale przewaga wciąż jest jeszcze bezpieczna. Przynajmniej na razie.
Plasujący się bliżej środka stawki, aktualnie sklasyfikowani na siódmej lokacie Bielszczanie już po 31 minutach prowadzili na terenie rywala okazale 3:0. W zasadzie w tamtym momencie było już pozamiatane i po meczu. Gospodarzy podłamało zwłaszcza drugie trafienie, bo było ono kuriozalne. Mateusz Stępień niczym kiedyś Michał Żewłakow podał piłkę w kierunku bramkarza Jakuba Murawskiego, a ten popełnił fatalny błąd, dzięki któremu Górale podwyższyli wynik.
A już od najmłodszych lat mówi się: „Nie podawaj w światło bramki”. Stępień chyba nie słuchał.
Przyznam, że ten sezon jest rekordowy pod względem baboli bramkarskich. Co kolejkę jakieś jaja. Teraz Jakub Murawski z Unii Skierniewice. pic.twitter.com/cRF4oxzsDP
— Dominik Pasternak (@Do_Pasternak) April 4, 2026
W ostatnim czasie w niższych klasach rozgrywkowych w Polsce golkiperzy potrafili popełniać błędy, po których pozostawało tylko złapać się za głowę. W starciu z Hutnikiem Kraków na przykład katastrofalnie zachował się bramkarz Podbeskidzia, Konrad Forenc, który sprezentował gol rywalom.
Dla beniaminka ze Skierniewic kolejny awans byłby największym wyczynem w historii klubu. Unia jeszcze nigdy nie grała bowiem na poziomie 1. Ligi. Mecz z Sandecją Nowy Sącz może wiele nam powiedzieć, bo także jest to jeden z kandydatów do awansu. Przewaga czołowej trójki (Unia, Olimpia Grudziądz, Warta Poznań) jest już jednak znacząca, a Zielonych czeka jeszcze mecz zaległy. Nie trzeba jednak zająć miejsca numer jeden lub dwa. Pozycje 3-6 gwarantują udział w barażach.
Fot. TVP Sport (screenshot)
CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:
- Siemieniec podjął decyzję! Wszystko na oczach kibiców!
- ŁKS wciąż zadziwia na wyjazdach. Coraz bliżej miejsca barażowego
- Vuković wściekły na sędziego. „Jako klub musimy zareagować”