Everton wyśmiał Garnacho. Szyderczy filmik z nieudanych zagrań

Patryk Idasiak

25 marca 2026, 16:30 • 2 min czytania 0

Reklama
Everton wyśmiał Garnacho. Szyderczy filmik z nieudanych zagrań

Alejandro Garnacho to piłkarz, który może budzić skrajne emocje. W Manchesterze stał się persona non grata, nie po drodze było mu z Rubenem Amorimem. Miał zostać legendą, pójść w ślady swojego idola Ronaldo, ale mu się to nie udało. Próbuje odbudować swoją karierę w Chelsea. Całkiem nieźle wyglądał na tle Matty’ego Casha i Aston Villi, ale w ostatnim meczu nie poszło mu najlepiej. Everton wyśmiał go w swoich mediach społecznościowych.

TikTok to całkiem specyficzne medium społecznościowe. SSC Napoli swego czasu pozwalało tam sobie na szyderkę z… własnych piłkarzy. Wystarczy wspomnieć tutaj historię Victora Osimhena, który obraził się za słynnego „Kokosa” i wyśmiewanie go za spudłowanego karnego.

Everton zaprezentował „zagrania” Garnacho

Prześmiewcza muzyka, ośmieszające zagrania, Garnacho, który próbuje wymuszać faule, udaje, ma pretensje do arbitra i w końcu dostaje żółtą kartkę za swoje marudzenie – to wszystko zostało zaprezentowane w krótkim filmiku na oficjalnym kanale TikTokowym The Toffees. Mają prawo się radować, bo pokonali The Blues w Premier League w niezłym stylu – aż 3:0.

Reklama

Garnacho wszedł na boisko na całą drugą połowę i – wg statystyk Superscore – przez 45 minut nie wsławił się kompletnie niczym, poza zdenerwowaniem sędziego – zero kluczowych podań, zero celnych dośrodkowań, zero wygranych pojedynków. Nie oddał też ani jednego strzału, nie mówiąc już o zdobyciu bramki. To był bardzo kiepski występ w wykonaniu Argentyńczyka. Mecz-widmo.

Na razie może się w zespole The Blues pochwalić siedmioma golami i czterema asystami na prawie 2000 rozegranych minut, co jeszcze nie wygląda tak tragicznie. Tu jednak skrzydłowy sprowadzony za 40 milionów funtów ewidentnie zespołowi nie pomógł. Everton był dla Chelsea bezwzględny i bił ją w podbrzusze, kiedy tylko nadarzyła się okazja. Wcale nie wykreował zbyt wielu szans, ale wynik 3:0 mówi sam za siebie.

CZYTAJ WIĘCEJ O ANGIELSKIEJ PIŁCE NA WESZŁO:

Fot. Newspix

Reklama
0 komentarzy
Patryk Idasiak

Jeżeli akurat nie pisze o piłce nożnej, to na pewno o niej czyta lub z kimś o niej rozmawia. Człowiek paradoksów, bo z jednej strony ma zarośnięte pajęczyną, osławione zero tituli, a z drugiej... mnóstwo tituli w ostatnich latach. Co to oznacza? Że mocniej bije jego serce, gdy na bramkę strzela Kamil Grosicki lub Erling Haaland. Ten mniej znany z rodziny Idasiak. Pogadasz z nim o filmowych klasykach lub starych teleturniejach. Uważa "Lot nad kukułczym gniazdem" za najwybitniejsze dzieło w historii. Chciałby zagrać kiedyś w "Milionerach", ale paraliżuje go możliwość ośmieszenia się na pierwszym pytaniu dotyczącym kulinariów. Może się przełamie, daj mu Boże.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Piłka nożna