Lechia odzyska ujemne punkty? Urfer nie składa broni

Jan Broda

Autor:Jan Broda

19 marca 2026, 09:12 • 4 min czytania 15

Reklama
Lechia odzyska ujemne punkty? Urfer nie składa broni

Wraca temat ujemnych punktów dla Lechii. I nie, nie chodzi o zwiększenie kary, a jej… anulowanie. W Gdańsku są przekonani, że uda się odzyskać odjęte pięć oczek przed startem sezonu za nadużycia na tle finansowo-licencyjnym. W tym celu Paolo Urfer nie przebiera w środkach.

Z kronikarskiego obowiązku, na początek uporządkujmy fakty w kolejności chronologicznej, bo sprawa zaczęła się jeszcze w poprzednim sezonie, kiedy to Komisja Licencyjna PZPN nie przyznała Lechii licencji na grę w sezonie 2025/2026. Powód? Niewiarygodna prognoza finansowa. Koniec końców Gdańszczanie uszli ze stryczka, bo Komisja Odwoławcza w drugim terminie zmieniła pierwotną decyzję, lecz nie obyło się bez konsekwencji za praktykowanie przez Paolo Urfera i spółkę kreatywnej księgowości.

Urfer wygrał, Lechia dostała licencję. Decyzja PZPN jest ostateczna

Lechia dostała zgodę na przystąpienie do rozgrywek Ekstraklasy, ale warunkowo. Klub z Gdańska został bowiem objęty rozszerzonym nadzorem finansowym, a także ukarany całorocznym zakazem transferowym oraz odjęciem pięciu punktów w sezonie 2025/2026. Choć PZPN de facto dał ciche przyzwolenie na wielomiesięczne niewywiązywanie się ze zobowiązań wobec pracowników i kontrahentów, nad morzem i tak spotkało się to z głębokim niezadowoleniem, uznając werdykt za „arbitralną dyskryminację”.

Reklama

Sankcje częściowo złagodził potem wyrok Trybunału Arbitrażowego ds. Sportu przy Polskim Komitecie Olimpijskim, który wprawdzie cofnął nałożone na Lechię ograniczenia transferowe, lecz odjętych punktów już nie przywrócił. Tymi jednak w pewnym momencie przestano się w Gdańsku zamartwiać, bo ofensywnie usposobiona drużyna Johna Carvera (nawiasem mówiąc, ma 49 goli na koncie, najwięcej w lidze) zaczęła nieźle radzić sobie na boisku i szybko odbiła się od dna.

Mimo to, nikt o karze nie zamierzał zapominać, a pomogła w tym płaska jak naleśnik tabela Ekstraklasy, gdzie dosłownie kilka oczek różnicy dzieli ekipy ze strefy spadkowej od czołówki walczącej o puchary. Gdyby nie pięć minusowych punktów, znajdująca się aktualnie na 14. miejscu Lechia, zrównałaby się dorobkiem ze sklasyfikowaną na szóstym miejscu Wisłą Płock, a więc realnie walczyła o miejsce w europejskich pucharach.

Tomas Bobcek ma tylko jednego gola wiosną, ale z 14 trafieniami i tak prowadzi w klasyfikacji strzelców (ex aequo z Karolem Czubakiem). Był on rewelacją rundy jesiennej.

Reklama

Lechia chce odzyskać ujemne punkty. „Szatański pomysł” Urfera

No i właśnie z tego powodu Paolo Urfer nie zamierza składać broni i walczy o ich odzyskanie. Jak poinformowali Piotr Wołosik i Łukasz Olkiewicz w podcaście „Ofensywni”, Gdańszczanie ponownie wstąpili na ścieżkę prawną.

Jest wynajęta kancelaria, dobra kancelaria ze stolicy, która obsługuje Lechie prawnie za ciężkie pieniądze i walczy o przywrócenie tych punktów. No i nie ma naiwniaków, że ktoś wydaje pieniądze, wiedząc, że to nie przyniesie żadnego skutku – stwierdził Wołosik.

Co pozostało Lechii? Ta ścieżka sportowo-odwoławcza w kraju została wyczerpana, nic się jej nie udało ugrać. Pozostał więc zwykły sąd powszechny w Polsce lub ścieżka sportowa poza granicami kraju, czyli Trybunał Arbitrażowy (CAS) w Lozannie – podkreślił.

W Lechii dobrze zdają sobie sprawę, że na decyzje wymiaru sprawiedliwości trzeba będzie swoje poczekać, dlatego też postanowili działać dwutorowo i w międzyczasie złożyli PZPN ofertę nie do odrzucenia.

Reklama

Sezon się jednak kończy, a młyny sprawiedliwości mielą bardzo wolno i Lechia wpadła na szatański pomysł, proponując, na razie pokątnie, żeby oddać jej te punkty i po ewentualnym wyczerpaniu ścieżki prawnej wtedy się już ostatecznie rozliczyć. Czyli PZPN oddaje pięć punktów i czeka na rozstrzygnięcie albo w polskim sądzie, albo w Lozannie. W Lechii mówią wprost: zaakceptujemy ujemne punkty, kiedy wszystkie możliwe ścieżki prawne zostaną wyczerpane. I wtedy się rozliczymy. Ale na razie oddajcie i zobaczymy – dodał.

Co ciekawe, właściciel Lechii jest przekonany, że sprawa będzie wygrana, co przekazał już nawet zawodnikom. – Urfer spotkał się z piłkarzami Lechii i powiedział, że oni te punkty odzyskają, żeby oni się nie martwili, żeby nie patrzyli teraz na to – dodał Olkowicz.

Jaki będzie epilog tej historii, czas pokaże. Na razie jednak Lechia musi skupić się nie na walce o punkty przy zielonym stoliku, a na zielonej murawie. W następnej kolejce Gdańszczanie podejmą przed własną publicznością Pogoń Szczecin.

CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:

Fot. Newspix

Reklama
15 komentarzy
Jan Broda

Pasją do futbolu zaraził go tata, za co jest mu dozgonnie wdzięczny - głównie dlatego, że pierwszym meczem, jaki zaliczył z trybun, był bezbramkowy paździerz Wisły ze Śląskiem jesienią 2010 roku. Skoro przetrwał tamto 0:0, przetrwa już wszystko. Dumny wychowanek Bronowianki Kraków, którego nieuchronny marsz po Złotą Piłkę brutalnie zweryfikował chroniczny brak talentu i drewniane nogi. Zamiast więc w piłkę grać, zaczął o niej pisać. Z wykształcenia politolog, którego bardziej niż cyrk odbywający się w Sejmie interesuje wpływ rządów Nicolae Ceaușescu na sukcesy Steauy Bukareszt w latach 80. XX wieku. Kręci go piłkarski plankton, outsiderskie historie spoza mainstreamu i wersy Kaza Bałagane. Baczny obserwator zjawisk na styku świata sportu i brudnej dyplomacji. Z ciekawości nauczył się kilku języków, w tym rumuńskiego, ale najwięcej do powiedzenia ma chyba po polsku. W przeszłości związany m.in. z Tygodnikiem „Piłka Nożna".

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Ekstraklasa

Ekstraklasa

Lech drugi raz tak słabo nie zagra. Awans z Szachtarem wciąż w zasięgu?

Mikołaj Duda
23
Lech drugi raz tak słabo nie zagra. Awans z Szachtarem wciąż w zasięgu?