Olimpijska forma, siedem goli i sygnał SOS. Zagłębie sięgnęło dna

Maciej Piętak

15 marca 2026, 20:09 • 3 min czytania 6

Reklama
Olimpijska forma, siedem goli i sygnał SOS. Zagłębie sięgnęło dna

W rundzie wiosennej Zagłębie Sosnowiec rozegrało cztery mecze i dwukrotnie się skompromitowało. Wydawało się, że ciężko będzie przebić domową porażkę 1:4 sprzed dwóch tygodni z rezerwami Śląska Wrocław, ale podopieczni Wojciecha Łobodzińskiego pokazali, że nie jest to niemożliwe. Tym razem przyjęli siódemkę od walczącej o awans Olimpii Grudziądz.

Quo vadis Zagłębie?

Aż trudno uwierzyć, że między tymi dwiema kompromitacjami Sosnowiczanie wygrali 1:0 z również walczącym o awans Podhalem Nowy Targ. Po tamtym meczu głównie mówiono nie o przerwanej serii siedmiu spotkań bez zwycięstwa, a o transparentach wywieszonych przez kibiców Zagłębia. Można było przeczytać m.in.:

  • Tak wygląda wasze zaangażowanie? Nie będzie przyjemne następne spotkanie„.
  • „Ch*ja warte piłkarzy obietnice, Zagłębie to my – kibice!!”.
  • „Myśleliście, że to jest polski Cristiano, a on przyszedł tutaj zarobić siano. Kwotę kontraktu ustalił telefonicznie, tak klubem rządzicie patologicznie”, odnoszący się do napastnika Zagłębia, Szymona Sobczaka.

W bieżącym sezonie ligowym były napastnik Wisły Kraków czy Arki Gdynia zdobył zawrotne zero bramek. Zdecydowanie lepiej radzi sobie jego konkurent w walce o wyjściowy skład, czyli Jewgienij Szykawka. Białorusin w trwającej rundzie wpisywał się na listę strzelców w każdym z trzech ostatnich spotkań.

Jego gol w meczu w Grudziądzu był trafieniem wyrównującym. Olimpia otworzyła wynik kilkadziesiąt sekund wcześniej, gdy rzut karny wykorzystał Iwan Ciupa. Worek z bramkami mógł się rozwiązać jednak znacznie wcześniej, bo w pierwszych dziesięciu minutach Grudziądzanie dwukrotnie obili poprzeczkę.

Reklama

Olimpijska forma Grudziądzan

Prawdziwy dramat dla Sosnowiczan rozegrał się jednak po zmianie stron. Olimpia wbiła rywalom aż sześć bramek. Zaczęło się już w 48. minucie, kiedy Bartłomiej Wasiluk sprezentował rywalom gola, podając piłkę do przeciwnika, Maxa Pawłowskiego. Następnie gole strzelali Łukasz Moneta, Kacper Jarzec, Artur Siemaszko, ponownie Max Pawłowski i ponownie Artur Siemaszko.

Swoją drogą Pawłowski miał dzisiaj sporo szczęścia, bo jego drugi gol również padł po wielbłądzie gracza Zagłębia – bramkarz gości przy wybiciu piłki trafił w Pawłowskiego i tak padł gol na 6:1.

Reklama

Po dziesiątej już porażce w sezonie Zagłębie zajmuje 14. miejsce w lidze i ma zaledwie punkt przewagi nad strefą spadkową. Olimpia z kolei walczy o bezpośredni awans i po zwycięstwie zrównała się oczkami z Wartą Poznań, choć ta ma jeden mecz rozegrany mniej. Liderem jest Unia Skierniewice, która za trzy dni zmierzy się z… Zagłębiem Sosnowiec.

Wydaje się, że podopieczni Wojciecha Łobodzińskiego będą musieli po tym spotkaniu nadać sygnał SOS.

Reklama

CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:

Fot. Newspix

6 komentarzy
Maciej Piętak

Liczy, pisze i komentuje - nie zawsze w tej kolejności. Studiuje matematykę, a wcześniej przewinął się przez redakcje 90minut, FutbolNews oraz Żyjemy Futbolem. Prywatnie kibic Wisły Kraków oraz Chelsea. Ma beznadziejny gust muzyczny, jeszcze gorsze poczucie humoru, ale tyle dobrego, że czasem napisze jakiś niezły tekst

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Niższe ligi