Bayer Leverkusen zremisował przed własną publicznością 1:1 z Arsenalem. Długo wydawało się, że Aptekarze sprawią niespodziankę, ale w samej końcówce aktu sabotażu dopuścił się Malik Tillman.
Christian Kofane – co za piłkarz
W 2020 roku Kai Havertz przeszedł z Bayeru do Chelsea za 100 milionów euro. Niemiec spędził u Aptekarzy 10 lat, jednak nie doczekał się pożegnania od wypełnionej kibicami BayAreny, wszak transfer miał miejsce w czasach pandemicznych. Dopiero dzisiaj przed meczem dostał brawa od fanów, a sam mecz rozpoczął na ławce rezerwowych.
Zaczynamy naszą relację od nazwiska Niemca, ponieważ wciąż pozostaje najmłodszym piłkarzem Aptekarzy, który kiedykolwiek zagrał w fazie pucharowej Ligi Mistrzów. Na drugie miejsce w tej klasyfikacji wskoczył w środę 19-letni napastnik Christian Kofane. Kameruńczyk jeszcze w październiku 2024 roku grał w ojczyźnie. W Europie zadebiutował w barwach drugoligowego hiszpańskiego Albacete, skąd latem minionego roku przeniósł się do Bayeru.
To właśnie on miał się przeciwstawić Gabrielowi Magalhaesowi oraz Williamowi Salibie – najlepszemu duetowi obrońców w Premier League i Lidze Mistrzów.
I co? Dał radę. Ba, był jednym z najlepszych piłkarzy na boisku w pierwszej połowie. Wygrywał pojedynki – siłowe i w powietrzu, zbierał drugie piłki, potrafił się utrzymać przy futbolówce, stojąc tyłem do bramki, mimo że zdecydowanie lepiej się czuje, gdy ma połacie wolnej przestrzeni. Jeśli Bayer wychodził z jakąś akcją ofensywną, swój wkład w to musiał mieć Kofane.
A wypadów Aptekarzy było całkiem sporo, tylko brakowało konkretów w postaci strzałów. Jedyne uderzenie w światło bramki posłał właśnie Kameruńczyk – spoza pola karnego.
Pewnie gracze Bayeru w pierwszej połowie atakowaliby większą liczbą zawodników, gdyby nie to, że przy jednej z takich prób nadziali się na kontrę Arsenalu, po której Martinelli trafił w poprzeczkę.
No corners, no party. Arsenal był długo bezzębny
Kanonierzy byli totalnie bezzębni. Tutaj trzeba pochwalić świetną organizację w defensywie miejscowych, a jeśli już mielibyśmy wyróżnić jakieś jednostki, to byłby to Exequiel Palacios. Mnóstwo wygranych pojedynków, sporo przechwytów, ale także podpowiadał często swoim kolegom, jak mają się ustawiać.
Pochwaliłbym także Roberta Andricha, kapitana Bayeru. Z jednej strony miał masę szczęścia, że nie wyleciał z boiska po pięciu minutach za dwie żółte kartki, ale z drugiej – przez kolejne 85 minut mocno się pilnował i nie popełnił żadnego błędu.
A przy okazji dołożył coś w ofensywie.
Kto rożnym wojuje, od rożnego ginie?
Po pierwszej połowie miałem poczucie, że obie drużyny potrafią, piłkarze mają spore umiejętności, ale grają zbyt asekuracyjnie, zbyt bezpiecznie, jakby się bali. Zubimendi wiódł w tym prym. Hiszpan podawał często w poprzek albo do tyłu – aż irytowali się koledzy, którzy bezradnie rozkładali ręce. Można zrozumieć z kolei, że Bayer nie chciał się wychylić, by nie dostać „strzała”, ale Arsenal wyglądał na zespół do ugryzienia.
Widział też to pewnie trener miejscowych Kasper Hjulmand, który w przerwie musiał mocno zmotywować swoich podopiecznych. Skąd takie wnioski? Ponieważ tuż po wznowieniu gry Terrier oddał groźny strzał głową. Raya sparował piłkę na rzut rożny i tu wracamy do wątku Andricha.
Kapitalne dośrodkowanie Grimaldo na dalszy słupek, Andrich urwał się Eze i z bliskiej odległości wbił piłkę do bramki głową. 1:0!
Bayer strzela gola po rzucie rożnym Arsenalowi! 🎯 Rolę się odwróciły! 🔄 Robert Andrich świetnie zamyka akcję! 🔝
📺 Oglądaj: https://t.co/xB1gR5SiDw pic.twitter.com/0uDOr5zpzl
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) March 11, 2026
Madueke odmienia Arsenal
W przypadku Arsenalu ten mecz możemy podzielić na erę przed Madueke i po Madueke. Anglik wszedł na boisko w 60. minucie, zmieniając bezbarwnego Sakę.
24-latek od razu zaczął wchodzić w pojedynki, dryblował i miał duży wpływ na kolegów, którzy również zaczęli grać odważniej.
Tylko wciąż brakowało dogodnych okazji.
Bayer momentami bronił się bardzo ofiarnie, momentami gołym okiem było widać, że brakuje paliwa (a ono ostatnio podrożało), natomiast Kasper Hjulmand nie chciał nic zmieniać w dobrze funkcjonującej maszynie.
I 89. minuta uzasadniła, dlaczego.
Madueke kolejny raz wdarł się w pole karne, a bezsensownym wślizgiem popisał się wprowadzony z ławki Malik Tillman. Wydaje się, że Amerykanin zahaczył Anglika, sam piłkarz nawet nie protestował i Arsenal miał wielką szansę na wyrównanie.
Kai Havertz trafia przeciwko swojej byłej drużynie i ratuje Arsenalowi remis w końcówce meczu! 🔥 Rzut karny wywalczył Noni Madueke! 👊
📺 Oglądaj Ligę Mistrzów UEFA: https://t.co/XS8msOYQlF pic.twitter.com/IrR1ATTffa
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) March 11, 2026
I mamy klamrę kompozycyjną. Zaczęliśmy od Havertza i na Niemcu zakończymy. Wychowanek Bayeru podszedł do rzutu karnego, pewnie ta chwila mu się dłużyła, wszak turecki arbiter długo nie dawał mu pozwolenia na wykonanie jedenastki.
Niemiec ruszył, czekał na ruch Blaswicha, nie doczekał się go, ale i tak udało mu się wykorzystać jedenastkę. Bramkarz gospodarzy był o krok, tak jak i cały Bayer, od sukcesu, ale ostatecznie się nie udało.
Mecz zakończył się remisem i z tego wyniku zdecydowanie bardziej powinni się cieszyć goście, którzy mają w perspektywie rewanż u siebie, tym bardziej, że sami nie wykreowali zbyt dużo w tym meczu. Piłkarze Bayeru z kolei mogą pluć sobie w brodę, bo byli bardzo dobrze zorganizowani przez prawie cały czas.
Ale cały wysiłek drużyny jedną błędną decyzją zniweczył Tillman.
Bayer Leverkusen – Arsenal 1:1 (0:0)
- 1:0 – Robert Andrich 46′
- 1:1 – Kai Havertz 89′ (karny)
CZYTAJ WIĘCEJ O LIDZE MISTRZÓW NA WESZŁO:
- Newcastle może pluć sobie w brodę. Gol stracony w ostatniej akcji
- Jeden, dwa, trzy, cztery, pięć, sześć. Galaktyczny Bayern w Bergamo
- Galatasaray z kolejnym skalpem. Turcy jadą na Anfield z zaliczką
Fot. Newspix