Czy Wisła Płock zrobi w tym sezonie… Wisłę Płock? W 2022 roku Nafciarze rewelacyjnie rozpoczęli zmagania w Ekstraklasie, ale tylko po to, by zakończyć sezon spadkiem z ligi. W tej chwili mają jeszcze przewagę nad strefą spadkową, jednak ich postawa w rundzie wiosennej nie pozostawia wątpliwości – mistrzowie jesieni znaleźli się na najlepszej drodze, by lada moment uwikłać się w walkę o utrzymanie w elicie.
Aktualnie ich przewaga nad szesnastą w tabeli Legią wynosi zaledwie pięć punktów. No niebywały zjazd.
Wisła Płock znowu to zrobi? Koszmarna forma Nafciarzy po przerwie zimowej
Kryzys Wisły jest tym bardziej niepokojący właśnie z uwagi na analogię do sezonu 2022/23.
Wtedy drużyna z Płocka zajmowała najwyższe miejsce w ekstraklasowej stawce od pierwszej do dziewiątej kolejki ligowych zmagań. Na podium lub w jego okolicach utrzymywała się w zasadzie przez połowę sezonu. Natomiast pod kreską po raz pierwszy wylądowała dopiero w maju, po wyjazdowej porażce 1:3 ze Śląskiem Wrocław. No i już się Nafciarze z tego bagna nie wygrzebali – zakończyli rozgrywki dwiema kolejnymi porażkami i w zawstydzającym stylu pożegnali się z Ekstraklasą.
Wisła Płock w sezonie 2022/23:
- pierwszych 17 kolejek: 28 punktów (8-4-5)
- ostatnich 17 kolejek: 9 punktów (2-3-12)
Z dzisiejszej perspektywy można się oczywiście zastanawiać, czy błędem działaczy Wisły nie było wówczas zbyt mocne przywiązanie do Pavola Stano. Owszem, znakomite rezultaty Nafciarzy na pierwszym etapie sezonu były niewątpliwie jego zasługą, no ale Słowak ewidentnie nie miał pomysłu na wyciągnięcie drużyny z dołka i przerwanie jej fatalnej passy na wiosnę. Koniec końców wyleciał ze stanowiska dopiero po 32. serii spotkań, czyli po wspomnianej porażce ze Śląskiem. Tylko że wtedy to już było po herbacie. Marek Saganowski nie sprawdził się w roli ratownika. Poszedł na dno razem z tonącym, wiślackim okrętem.
Od lidera do spadku. Historia rozkładu Wisły Płock
Klub na „jakoś to będzie”. Co rozbiło Wisłę Płock?
Przyczyn tamtej klęski było jednak więcej. Chybione transfery autorstwa Pawła Magdonia, wewnętrzne tarcia w gabinetach, zaległości finansowe… A poza tym, Wisła nigdy nie była tak mocna, jak wskazywały na to jej początkowe wyniki. Podopieczni Stano „oszukiwali” wówczas współczynnik spodziewanych bramek (xG):
- w pierwszych sześciu kolejkach Wisła strzeliła 18 bramek przy 10,52 goli spodziewanych
- jej rywale mieli łącznie 9,16 xG, a zanotowali tylko 5 trafień
- w każdym z tych meczów Wisła strzelała więcej bramek niż zakładał algorytm, a rywal mniej niż zakładał algorytm
Jednak Pavol Stano na łamach Weszło bronił swojej pracy w Płocku.

Pavol Stano
Pamiętny spadek Wisły Płock. Jak Pavol Stano tłumaczył sezon 2022/23?
Zacytujmy fragmenty wywiadu z 2025 roku:
– Dziś, patrząc na spokojnie, mogę podzielić ten czas na trzy etapy. Pierwszy – pamiętajmy, że objąłem drużynę przed sezonem 2022/2023, w marcu, gdy była na dole tabeli. Awansowaliśmy na szóste miejsce. To był wielki sukces. Poznałem zespół i uzupełniłem go z dyrektorem sportowym, które też miał dobre oko do piłkarzy, o zawodników, którzy nie byli oczywistymi transferami, ale potwierdzili swoją jakość. Ściągnąłem do Płocka Steve’a Kapuadiego. Znałem go z ligi słowackiej, on w tamtym czasie 17 miesięcy nie grał w piłkę. […] W sześciu meczach wywalczyliśmy 16 punktów. Byliśmy liderem. Problem polegał jednak na tym, że Wisła miała problemy finansowe: większe niż wydawało się wielu osobom. Już gdy podpisywałem kontrakt, wiedziałem, że mam pracować tak, żebyśmy mieli zawodników, których da się dobrze sprzedać. Miałem tego świadomość, ale nie spodziewałem się, że po tak świetnym początku stracę po kolei tylu piłkarzy. Rozbita została para stoperów: nie chciałem sprzedawać Michalskiego, ale przez finanse klub był zmuszony już w sierpniu puścić go do Niemiec.
– Zatem odchodzi Michalski, później wyskoczyła w mediach afera z Wolskim (chodziło o prowadzenie samochodu pod wpływem alkoholu – przyp. red.). To było zdarzenie sprzed roku. W momencie, gdy dobrze graliśmy, sprawa została nagłośniona. Mieliśmy też w zespole kilka kontuzji. […] Skończyła się runda. Wciąż zajmowaliśmy dobre, wysokie miejsce, mogliśmy myśleć o europejskich pucharach, a ja czułem, że mam komfort pracy i zaufanie dyrektora sportowego oraz prezesa. I tu zaczyna się etap trzeci. Rozmawiałem z władzami o przedłużeniu kontraktu, chcieliśmy wybudować silny zespół na lata. Przed sezonem nie trafiliśmy ze wszystkimi transferami, były też niewypały, ale ci, którzy nie odpalili, nie byli drodzy albo mieli krótkie kontrakty. Patrzyłem na wszystko optymistycznie. Miałem tam do dyspozycji wszystkich graczy, ale okazało się, że z powodu zaległości niektórzy złożyli wezwanie zobowiązuje klub do zapłaty.
Pavol Stano: Moja Wisła Płock swego czasu biegała lepiej niż Raków [WYWIAD]
– Wtedy zapadła wspólna decyzja, że trzeba robić transfery, bo klub pilnie potrzebował pieniędzy. nastąpił odpływ ważnych zawodników. Odchodzi Davo, bo potrzeba pieniędzy. Odchodzi Krywociuk. Do tego Damian Rasak. To były transfery gotówkowe, za dobre pieniądze w realiach Wisły Płock – opowiadał Stano.
– My w Wiśle Płock na wiosnę nie graliśmy żadnej padliny. Jeżeli ktoś tak sugeruje, to zupełnie nie rozumie futbolu. Były może dwa mecze, z których ewidentnie nie byłem zadowolony, ale to normalne. Na Górniku Zabrze do przerwy prowadzimy 2:0. Przegrywamy 2:3. Tracone gole, często po indywidualnych błędach, podcinały nam skrzydła. Albo mecz z Jagiellonią: po 10 minutach jest 2:0 dla nas i gramy świetnie. A później Marc Gual ładuje nam trzy bramki, jedną Jesus Imaz. I kończy się 2:4. Wtedy Jagiellonię prowadził Adrian Siemieniec. To był jeden z jego pierwszych meczów, bronili się przed spadkiem. W kolejnym sezonie wywalczył mistrzostwo Polski. Tak bywa w futbolu. Wiele zależy od okoliczności – dodał Słowak.
Stano nie ukrywa, że zwolnienie przed końcem sezonu było dla niego bolesnym doświadczeniem.
– Strasznie mnie to wszystko bolało. W meczu ze Śląskiem w zasadzie urządzał nas remis. Oni też walczyli o utrzymanie i gdyby nie wygrali, mieliby wielkie problemy. Prowadziliśmy 1:0, ale później Śląsk strzelił trzy gole. Uważam i powiem to wprost, że druga żółta kartka dla Rzeźniczaka, która miała wielkie znaczenie, została pokazana niesłusznie. Pojechałem do domu. Zadzwonił Paweł Magdoń, dyrektor sportowy. Powiedział, że kończymy współpracę. Czułem żal, że nie będzie mi dane dokończyć sezonu, ale jednocześnie rozumiałem decyzję działaczy, bo miała ona racjonalne uzasadnienie. Musiałem się z nią pogodzić, choć żal mi było piłkarzy i całego projektu. On został świetnie rozpoczęty, ja tylko potrzebowałem czasu. Trzeba było jakoś przeżyć końcówkę rundy, utrzymać się w lidze. Jestem przekonany, że z możliwościami finansowymi, które teraz ma Wisła, osiągałbym z tym klubem długofalowo dobre wyniki.

Mariusz Misiura
Gorąco w Płocku. Nawet Arka Gdynia przełamała się meczu z Wisłą
Ile zatem znajdziemy punktów stycznych między Wisłą z 2023, a Wisłą z 2026 roku?
Teoretycznie – w bieżącą kampanię Nafciarze weszli jeszcze mocniej niż w tę sprzed trzech lat. Mistrzostwo jesieni nie wzięło się przecież znikąd. Ale jeśli już porównamy dorobek punktowy z obu sezonów, to różnice nie są tak duże, jak można by było przypuszczać. Wprawdzie płocczanie pod wodzą Pavola Stano po osiemnastu seriach spotkań zajmowali już siódme miejsce w lidze, ale mieli na koncie więcej wygranych (8) od podopiecznych Mariusza Misiury (7). Po prostu wyścig o mistrzowski tytuł toczy się obecnie w tak absurdalnie powolnym tempie, że nawet drużyny z ligowego topu punktują na poziomie typowym raczej dla średniaków.
- Wisła Płock po 18. kolejce sezonu 2022/23 – 28 punktów (7. miejsce)
- Wisła Płock po 18. kolejce sezonu 2025/26 – 30 punktów (1. miejsce)
Także i w tym sezonie Wiśle zdarzało się w wielu meczach oszukiwać przeznaczenie. Nafciarze wciąż legitymują się najszczelniejszą defensywą w Ekstraklasie (24 stracone bramki), ale ich współczynnik oczekiwanych goli straconych wynosi 30,9. Jeśli zaś chodzi o kreację, to bardziej jałową ofensywę dysponuje jedynie Arka Gdynia. Wisła wypracowała bowiem jak dotąd współczynnik xG na poziomie 28,67. Podopieczni Mariusza Misiury oddają średnio 8,54 strzału i 3,58 strzału celnego na mecz. Wszystko to sytuuje ich rzecz jasna w gronie drużyn mających zdecydowanie największe problemy ze zdobywaniem goli.
Utrata
Wisła Płock po przerwie zimowej:
- Wisła Płock – Raków Częstochowa 2:1
- Piast Gliwice – Wisła Płock 1:0
- Wisła Płock – Widzew Łódź 0:2
- Legia Warszawa – Wisła Płock 2:1
- Zagłębie Lubin – Wisła Płock 2:0
- Wisła Płock – Arka Gdynia 0:3
Forma drużyny dostarczony przez Superscore
Jak widać, po przerwie zimowej w grze Wisły nie zgadza się już właściwie nic. Zwycięstwo nad Rakowem należy w tym kontekście uznać za dzieło przypadku, ponieważ później zespół z Płocka stał się wręcz wymarzonym rywalem do przełamania dla drużyn pogrążonych w takiego czy innego rodzaju tarapatach. Właśnie w starciu z płocczanami pierwsze zwycięstwo w roli szkoleniowca Legii Warszawa odniósł Marek Papszun. Z kolei Igor Jovićević ostatnią wygraną w Widzewie Łódź zaliczył właśnie w Płocku. A jak gdyby tego wszystkiego było mało, to jeszcze Arka Gdynia przerwała niemoc w meczach wyjazdowych właśnie na Wiśle.
Zebrać u siebie lanie od Żółto-Niebieskich… No to już naprawdę blamaż.

Mariusz Misiura po porażce z Arką: Za wszystko jestem odpowiedzialny
Na obronę Mariusza Misiury i jego podopiecznych należy stwierdzić, że w statystykach ich ofensywa nie funkcjonuje aż tak nędznie, jak to wygląda na podstawie suchych wyników. W rundzie wiosennej Nafciarze zdobyli dotychczas zaledwie trzy gole i zaliczyli aż cztery mecze na zero z przodu, ale ich współczynnik xG wyniósł – według danych Superscore – aż 7,76. Brakuje więc Nafciarzom jakości z przodu, czego nie są w stanie dłużej tuszować skuteczną grą w destrukcji.
Rodzi się pytanie: co dalej z Mariuszem Misiurą?
Szkoleniowiec Nafciarzy zasłużył na zaufanie, bez dwóch zdań. Jednak w Płocku na pewno nie chcą powtórzyć historii z 2023 roku, a to może rzecz jasna prowokować do gwałtownych posunięć. Mimo że kadrowo, umówmy się, Wisła kręciła jak dotąd wyniki ponad stan. Na papierze ten zespół nie wygląda wiele lepiej od Arki, Motoru czy Bruk-Bet Termaliki, które to drużyny od wielu miesięcy są uwikłane w walkę o utrzymanie w Ekstraklasie. I trenerów przecież nie zmieniają.
– Jeśli nie zamieniamy na bramkę sytuacji w pierwszej minucie, a przytrafiają nam się takie błędy jak w drugiej połowie, to nie mamy prawa wygrać takiego meczu. Za wszystko, co się dzisiaj dzieje osobą odpowiedzialną jest trener Mariusz Misiura. Tyle mam do powiedzenia – oznajmił szkoleniowiec Nafciarzy po ostatnim niepowodzeniu. – Mamy jeszcze dzisiaj wieczorem spotkanie z zarządem. Porozmawiamy na ten temat. Jutro na pewno porozmawiamy ze sztabem. Wierzę, że znajdziemy najlepsze rozwiązanie w tej sytuacji. […] Wierzę, że będę trenerem Wisły Płock tak długo, jak drużyna będzie wierzyła w trenera. Jeżeli w jakimś momencie zauważę, że drużyna nie wierzy w trenera, to będę pierwszą osobą, która zakomunikuje do zarządu, że coś jest nie tak.
Jedno jest dziś pewne: Wisłą Płock włączyła się – cytując klasyka – do „walki o spadek”. I pruje od kilku tygodni w stronę czerwonej strefy w takim tempie, że trenerowi niełatwo będzie to zatrzymać i skierować zespół z powrotem na odpowiednie tory.
CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:
- Piłkarz Lechii zmienił narodowość. Może zagrać z Polską
- Szefowa Canal+ o prawach do Ekstraklasy: Mamy swój sufit
- Paradoks Cracovii. Nie wygrywa, a i tak jest wyżej w tabeli
- Kibice Lecha zdemolowali stadion. Ale zdobyli się na refleksję
fot. NewsPix.pl