Jarosław Królewski: Oczekuję najwyższej kary dla Śląska [WYWIAD]

Szymon Janczyk

09 marca 2026, 12:07 • 10 min czytania 69

Reklama
Jarosław Królewski: Oczekuję najwyższej kary dla Śląska [WYWIAD]

Jarosław Królewski w rozmowie z Weszło komentuje sprawę meczu Śląsk Wrocław – Wisła Kraków, na który goście nie pojechali, bo gospodarze nie chcieli wpuścić na stadion ich kibiców. Właściciel i prezes Wisły nie rozumie decyzji i wypowiedzi przedstawicieli PZPN oraz domaga się surowych kar dla Śląska Wrocław. Liczy też na powtórkę meczu. 

Jarosław Królewski: Liczymy, że PZPN powtórzy mecz Śląsk Wrocław – Wisła Kraków

Jak pan się czuje z tym, że trzy punkty za walkower z Wisłą Kraków pomogą Śląskowi Wrocław w walce o awans?

Jeszcze zobaczymy, czy te trzy punkty będą. Moim zdaniem ich nie będzie, natomiast staram się o tym nie myśleć.

Dlaczego walkowera nie będzie?

Reklama

Cały czas liczymy, że PZPN powtórzy mecz, bo sekwencja zdarzeń jest bardzo istotna. Najpierw w sposób drastyczny Śląsk Wrocław złamał przepisy. To była nasza reakcja, nie na odwrót. Z uwagi na nasze bezpieczeństwo, na sytuację, mieliśmy prawo się bronić i uważam, że ten mecz powinien się jeszcze raz odbyć.

I znów będziemy dyskutowali o tym, czy kibice Wisły Kraków będą mogli wejść na mecz.

Nie. To trzeba byłoby ustalić wcześniej, żeby nie popełniać tego samego błędu drugi raz.

Wszyscy jednak mówią o ukaraniu walkowerem Wisły Kraków. Wy mówicie, że takiego walkowera nie będzie, bo złamano przepisy, które nie rozróżniają kibiców i drużyny. Stanowią o bezpieczeństwie wszystkich.

Reklama

W regulaminie jest bardzo wiele nieścisłości. My powołujemy się na bardzo ważny dla nas kazus. W momencie, gdy mecz jest współorganizowany przez kiboli to nawet Konstytucja i Prawo Pracy mówią o tym, że nie mogę wysłać tam swoich pracowników, bo ich bezpieczeństwo jest bardzo mocno zagrożone. Dostaliśmy informację, że prezes jest naciskany w zakresie bezpieczeństwa meczu. Nie wyjaśniono nam niczego, nie wiedzieliśmy czego się spodziewać, co myśli policja i co ona zabezpiecza. Stwierdziliśmy, że nie wyślemy tam swoich przedstawicieli. Nie wiem, czy pan wysłałby tam swoich pracowników?

Ale prezes Remigiusz Jezierski wyrzeka się słów o nacisku kibiców.

To musi porozmawiać z prezesem Cezarym Kuleszą, który potwierdził to w swoim wywiadzie. Ja cytuję prezesa Kuleszę.

To wciąż słowo przeciwko słowu.

Reklama

Dwa słowa przeciwko jednemu!

Prezes Remigiusz Jezierski podczas „meczu” Śląska z Wisłą Kraków

Królewski: Wisła nie będzie jedynym niezadowolonym z walkowera na korzyść Śląska, mam takie sygnały

Rozumie pan, dlaczego PZPN zapowiada surowe kary, reakcję, ale dopiero po meczu? Był czas zająć się tym przed spotkaniem.

Reklama

Szczerze mówiąc: nie rozumiem. Między innymi dlatego wcześniej wszystkich powiadomiliśmy o tym, co zamierzamy. Mamy regulamin, który pozwala w sytuacji nadzwyczajnej przełożyć mecz, ale tego nie zrobiono. Co ciekawe – tak mówił pan Kulesza – oni dzwonili do Śląska, żeby ten mecz przełożyć. Czyli sami czuli, że coś jest nie halo, ale Śląsk się uparł.

PZPN chciał przełożyć, Wisła chciała przełożyć, Śląsk nie chciał.

Tego też nie rozumiem. To jest dziwna sytuacja, dlaczego Śląsk nie chciał tego meczu przełożyć, skoro prosił ich o to PZPN.

Dałoby radę rozegrać ten mecz, gdyby wcześniej zareagowano?

Reklama

Pewnie tak. Pewnie dałoby radę zagrać, gdyby Śląsk podszedł do tego profesjonalnie. Natomiast po prostu nie rozumiem całego tego cyklu. Zdzwoniliśmy się z prezesami Kuleszą i Jezierskim, umówiliśmy się na kolejny dzień na spokojną rozmowę. Po czym przeczytaliśmy komunikat Śląska. Trudno w taki sposób budować jakąś kooperację.

Na tym rozmowy się zakończyły?

Z panem Jezierskim nie miałem okazji już więcej rozmawiać. Rozmawiałem już tylko z panem Kuleszą, panem Łukaszem Wachowskim. I to kilkukrotnie. Nic to nie dało.

O czym rozmawialiście?

Reklama

O różnych możliwościach. Przekonywałem ich do tego, że mają prawo przenieść ten mecz, tłumaczyłem, wyjaśniałem nasze prośby, propozycje, stanowiska…

Chyba też przepisy PZPN, bo patrząc na ich wypowiedzi można było odnieść wrażenie, że bardzo dobrze wychodzi pozorowanie ruchów, grożenie palcem, ale egzekwowanie własnych przepisów już niekoniecznie.

Myślę, że przepis wprowadzony przez PZPN po prostu nie działa. Umówmy się, on po prostu nie działa. Teraz został nagięty w sposób najbardziej cyniczny, twardy. Trzeba coś z tym zrobić, bo za chwileczkę to będzie bardzo dużym problemem. Możemy skończyć z walkowerem, ale poza Wisłą są w tej lidze inne zespoły, które walczą o miejsce w tabeli ze Śląskiem. I jestem przekonany, że nie będziemy jedynymi niezadowolonymi z ewentualnych punktów dla Śląska poza boiskiem.

Jak PZPN i Śląsk Wrocław skompromitowały polską piłkę

Reklama

Nie jest pan przekonany, bo ktoś już to panu zasygnalizował?

Mam sygnał od pewnych osób, że uważają, że to niesprawiedliwe. Niektóre z klubów organizowały mecze podwyższonego ryzyka, ponosiły koszty, nikt im tego nie zwróci. Śląsk może sobie te pieniądze w dowolny sposób ściągnąć od miasta, a oni nie i nie są z tego zadowoleni.

Królewski: Gdyby prezes Jezierski nas nie obrażał, pewnie rozwiązalibyśmy tę sprawę

PZPN lata temu zmienił przepisy. Mógł zareagować wcześniej. Nie zrobił nic, teraz się oburza, zapowiada, ale znowu usłyszeliśmy, że nie ma narzędzi.

Myślę po prostu, że liczono, że się ugniemy i jednak na ten mecz pojedziemy, więc sytuacja sama się rozwiąże. Zdecydowaliśmy się na taki krok, bo – pan to rozumie, bo pan zna dane – są badania potwierdzające, że uczestnictwo kibiców gości w meczu ma wpływ na szanse na zwycięstwo. To jest istotne, ważne i tyle.

Reklama

Ludzie mówią, że istotne było też to, że akurat Śląsk łatwo zaatakować, bo ma złą passę. I że to było cyniczne, bo Wisła ma taką przewagę w tabeli, że mogła ryzykować walkowerem.

Absolutnie. Gdyby pan Jezierski nie zaczął chodzić po mediach i obrażać nas w każdym wywiadzie, że nie wiadomo jaka hołota przyjedzie… Jakby nie mówił cynicznie, że on sam tak zdecydował, plując wszystkim w twarz… Jakby nie kłamał o policji, o czym wiedzieliśmy… To pewnie byśmy tę sprawę rozwiązali. Umówili się na coś, znaleźli rozwiązanie, może przyjechałoby mniej kibiców. Coś byśmy wymyślili. Natomiast to nie było planowane, kalkulowane, moi akcjonariusze, pracownicy, też byli tym zaskoczeni. Decyzję podjęliśmy z minuty na minutę.

Ale gdyby przewaga w lidze była mniejsza to też ryzykowalibyście walkowerem?

Mieliśmy już taki pomysł w zeszłym sezonie. Nie powiem panu, co bym zrobił, ale to nawet teraz jest dla nas problem. Brak tych punktów to dla nas ogromny problem, wyzwanie, zagrożenie na kolejne mecze. To nie jest tak, że można to sobie dyskontować, bo patrzymy na moment podjęcia decyzji.

Reklama

Ryzyko przy takiej przewadze jest jednak mniejsze, nie ma co ukrywać.

Oczywiście, tak.

Śląsk Wrocław - Wisła Kraków skład

Pan w ogóle brał pod uwagę, że to może się skończyć walkowerem?

Reklama

Braliśmy i bierzemy to pod uwagę. Gdybyśmy tego nie robili, to byśmy tego nie robili. Natomiast to, że braliśmy to pod uwagę, nie oznacza, że się z tym zgadzamy. Mamy świadomość tego, że grozi nam walkower, ale się z tym nie zgadzamy i mamy tyle argumentów po swojej stronie, że uważam, że do tego nie dojdzie.

PZPN mówi jednak, że on się nie da zastraszać, szantażować, że bojkot meczu nie będzie metodą przez nich akceptowalną.

To też trochę dziwne w sytuacji, gdy mówimy jednak o respektowaniu przepisów, które PZPN sam stworzył, sam zaostrzył. Jestem bardzo zdziwiony tą wypowiedzią, bo my naprawdę prosimy tylko o to, żeby wykonywać prawo. Trudno jest nas nawet w tym temacie atakować. Bo co możemy zrobić? Naprawdę nie wiem.

Ciekawi mnie to, że prezes Cezary Kulesza mówił, że konsultował się z prezesem 1. ligi i ŁKS Marcinem Janickim. Czyli głos w sprawie miał człowiek, którego klub też Wisły na stadion nie wpuścił.

Reklama

Chodziło przede wszystkim o regulamin ligi, któremu podlegamy. To, czy mecz się odbędzie, czy drużyna przyjedzie, to regulamin ligi. Organizacji meczu tyczy się już regulamin dyscyplinarny. W przypadku meczu z ŁKS mieliśmy jednak długą komunikację ze strony pana Janickiego, klubu. Mieli sytuację, że były imprezy towarzyszące. Czasami mamy tak w Krakowie, jest jakiś maraton, cokolwiek i ciężko zorganizować mecz, bo jest wiele osób, które się tam po prostu kręcą, przyjeżdżają z innych miast. To mieliśmy udokumentowane po prostu. Też konsultowałem się teraz z panem Janickim, tak samo z panem Marcinem Animuckim, który jest w zarządzie PZPN. I obaj panowie w rozmowach ze mną byli za tym, żeby ten mecz przełożyć.

Królewski: Pakt antysprzętowy? Kraków jest spokojnym miastem, jeśli chodzi o takie rzeczy

Przed wami kolejne wyjazdy. Prezydent Opola zaangażował się w sprawę, deklaruje, że Odra kibiców Wisły przyjmie, ale wiadomo – nie tylko od niego to pewnie zależy.

Poczekamy, co będzie z tymi deklaracjami. Póki co Polonia i Odra wyraziły chęć przyjęcia nas. Odra wcześniej we Wrocławiu grała, to też był mecz podwyższonego ryzyka. Obydwa kluby nie są w romantycznej relacji. I kibice Odry na ten mecz weszli. Następny mecz był z Wisłą i już się tego zrealizować nie udało. To też będziemy przytaczać w dyskusjach na temat naszej potencjalnej kary.

Myśli pan, że reakcja PZPN, kara dla Śląska, wpłynie na to, co zrobią kolejne kluby?

To będzie miało duże znaczenie. Nie tylko dla kibiców Wisły Kraków, ale dla przyszłości polskiej piłki. Liczę na to, że tak będzie. Oczekuję najwyższej przewidzianej przez regulamin kary dla Śląska Wrocław. Czas pobłażania się skończył.

Jarosław Królewski, właściciel Wisły Kraków

Co zrobić z kibicami Wisły Kraków? Zwróci się pan do nich w kwestii osławionego paktu antysprzętowego? Żeby się jakoś ze środowiskiem kibicowskim dogadali?

Nie będę tego robił, bo nawet nie wiem, do kogo miałbym apelować. Do kogo miałbym pójść? Nie znam ludzi w Wiśle, którzy mogliby jakiś pakt antysprzętowy podpisywać.

Sami zainteresowani, grupy kibicowskie pewnie wiedzą o czym mowa. Nigdy pan nie wnikał, o co w tym tak naprawdę chodzi? Dlaczego wszyscy się na coś zgodzili, ale Wisła nie?

Ja naprawdę nie prowadzę takich rozmów ze swoimi kibicami. Serio. Nie potrafię sobie nawet wyobrazić, jakby one miały wyglądać. Wiem tyle, ile usłyszałem w jakichś nieformalnych rozmowach, plotkach. Że wcale nie jest tak, że Wisła dostała do podpisania jakiś pakt bez żadnych warunków. Ale to w ogóle nie jest mój świat. Jak ktoś mi zaczyna o tym mówić, to wychodzę, to jest poza moją wiedzą, kontrolą.

Jasne, ale chyba pan zdaje sobie sprawę, że w Krakowie ten konflikt pomiędzy kibolami Wisły i Cracovii momentami naprawdę jest stawiany dosłownie na ostrzu noża. Może to moment, w którym można też zaapelować do tego środowiska, żeby coś zmienić?

W ostatnich latach, miesiącach Kraków jest spokojnym miastem jeśli chodzi o takie rzeczy. Nie atakowałbym mocno kibiców Cracovii i Wisły w tym temacie, nie podkreślałbym tego, bo nie mamy do czynienia z taką sytuacją, jaka była wiele lat temu. To inny poziom.

Czyli nie da się z tego wybrnąć na punkcie kibicowskim?

Będzie bardzo trudno. Naprawdę nie wiem, do kogo miałbym pójść i powiedzieć: podpiszcie ten pakt, pokażcie mi go, przegadamy. Gdybym miał numer do takiej osoby, to pewnie próbowałbym to zrobić, natomiast to jest tak absurdalne… Co, jeśli podpiszemy, ale nie z tym, co trzeba? Kto zdecyduje, czy ten pakt istnieje, czy nie? Co, gdy ktoś stwierdzi, że pakt został złamany?

Nie idźmy w takie dywagacje. Zakładam, że akurat grupy kibicowskie między sobą orientują się w tym, jak to wygląda, jak to się rozwinie.

Nie wiem. Mój klub nie będzie się kontaktował z tymi ludźmi i rozmawiał o tym, czy nasi kibice, którzy w przepisach mają zapewniony pewien procent stadionu, biletów dla gości, będą mogli wejść na mecz. Naprawdę nie powinniśmy tego uzależniać od istnienia jakichś paktów. Jak się o tym mówi, a potem się czyta, że w jakimś mieście u kogoś znaleziono jakiś „sprzęt”… Jaki to ma sens? O jakim pakcie mówimy? Słyszałem już tyle śmiesznych, dziwnych wersji, że naprawdę, nie brnijmy w to, bo sami siebie po prostu ogłupiamy.

CZYTAJ WIĘCEJ O WIŚLE KRAKÓW NA WESZŁO:

ROZMAWIAŁ SZYMON JANCZYK

fot. Newspix

69 komentarzy
Szymon Janczyk

Liczby, transfery i reportaże. Dobrych historii szukam na całym świecie - od koła podbiegunowego po Rijad. Na Weszło od lat staram się przekazać, że polska piłka też jest ciekawa.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

La Liga

Laporta o Xavim: „Z nim nadal byśmy przegrywali”

Jan Broda
0
Laporta o Xavim: „Z nim nadal byśmy przegrywali”
Ekstraklasa

Zapeszamy: Stanie się cud i Arka zapunktuje w Płocku

AbsurDB
1
Zapeszamy: Stanie się cud i Arka zapunktuje w Płocku

Betclic 1. Liga