Derby Mediolanu. Ostatnia wyspa niepodbita przez Polaków

Marcin Długosz

08 marca 2026, 13:14 • 9 min czytania 4

Reklama
Derby Mediolanu. Ostatnia wyspa niepodbita przez Polaków

Przez dziesiątki lat rozwijającego się futbolu Polacy doświadczyli w piłce klubowej już praktycznie wszystkiego. Wygrywali Ligę Mistrzów, brali udział w najważniejszych meczach na świecie, a gdyby nie słynny rabunek z 2020 roku to powiedzielibyśmy, że sięgali nawet po Złotą Piłkę. Pośród tych wszystkich sukcesów pozostaje jednak niezdobyta wioska Galów, której podbić nie zdołał jeszcze żaden z naszych rodaków. To triumf w derbach Mediolanu. W niedzielny wieczór podejście okrągłe, bo dziesiąte.

Jak wypadają Polacy w europejskich derbach?

Nim zagłębimy się w wyjątkowo nieudanej relacji Polaków z jednymi z najbardziej prestiżowych derbów w Europie, musimy zrobić rzut oka na inne czołowe walki o prymat w mieście na Starym Kontynencie. Jak się okazuje, absolutnie wszystkie – nawet te w krajach nieco bardziej „egzotycznych” z punktu widzenia polskiego piłkarza, jak Serbia czy Grecja – przynajmniej raz w historii padły łupem któregoś z biało-czerwonych.

Nie wierzycie? No to lecimy z wyliczanką choćby jednego przykładu triumfu Polaka w najważniejszych europejskich derbach.

Reklama
  • Derby Rzymu: Roma – Lazio 3:0 (2021/2022), 74 minuty gry Nicoli Zalewskiego
  • Derby Manchesteru: City – United 2:0 (1979/1980), 90 minut gry Kazimierza Deyny
  • Derby Lizbony: Sporting – Benfica 1:0 (1994/1995), 90 minut gry Andrzeja Juskowiaka
  • Derby Londynu: Tottenham – Arsenal 0:1 (2013/2014), 90 minut gry Wojciecha Szczęsnego
  • Derby Londynu: Chelsea – Arsenal 3:5 (2011/2012), 90 minut gry Wojciecha Szczęsnego
  • Derby Stambułu: Galatasaray – Fenerbahce 0:1 (2023/2024), 90 minut gry Sebastiana Szymańskiego
  • Derby Glasgow: Celtic – Rangers 2:1 (2009/2010), 53 minuty gry Artura Boruca
  • Derby Belgradu: Crvena zvezda – Partizan 4:1 (2007/2008), 90 minut gry Grzegorza Bronowickiego
  • Derby Aten: Panathinaikos – AEK 1:0 (2024/2025), 90 minut gry Bartłomieja Drągowskiego
  • Derby Sewilli: Sevilla – Betis 2:0 (2015/2016), 90 minut gry Grzegorza Krychowiaka

Przykłady możemy mnożyć i mnożyć. Oczywiście Polacy wygrywali także w derbach Barcelony, Turynu, Genui, Liverpoolu, Berlina czy wielu innych lokalizacji, ale wskazaliśmy powyżej te spotkania, które – łącząc wątki sportowo-kibicowskie – mają największy wymiar w Europie w kwestii derbów rozumianych jako rywalizacja w obrębie jednego miasta.

Oprócz jednego. Wnikliwy czytelnik pewnie już protestuje: „Ejejej, a gdzie derby Madrytu?!”. I oczywiście ma rację. Do tej pory dorobiliśmy się dwóch Polaków w klubach ze stolicy Hiszpanii – Romana Koseckiego w Atletico w latach 1993-1995 i Jerzego Dudka w Realu w latach 2007-2011.

I faktycznie – żaden z nich nie zdołał zwyciężyć w derbowym meczu będąc na boisku. „Kosa” dobierał się Królewskim do skóry w barwach Atleti sześciokrotnie, raz nawet strzelił gola, ale bez powodzenia. Dwa z tych spotkań zakończyły się remisami, czterokrotnie natomiast triumfował najbardziej utytułowany klub w Europie.

Reklama

Inaczej sprawa ma się w przypadku Dudka. Bramkarz w barwach Realu nie zagrał w derbach Madrytu ani razu, ale jego zespół potrafił zwyciężyć z lokalnym rywalem choćby i pod sam koniec przygody golkipera na Bernabeu. W marcu 2011 roku Królewscy pokonali Atletico na stadionie rywala 2:1, a polski zawodnik przesiedział całe spotkanie na ławce rezerwowych pełniąc funkcję zmiennika Ikera Casillasa. Drużynowo zatem w walce o prymat w hiszpańskiej stolicy zatriumfował.

A nie można tego powiedzieć w żaden sposób o Polakach, którzy starali się podbić Mediolan. W niedzielny wieczór czeka nas dziesiąta odsłona biało-czerwonego podejścia do triumfu w stolicy Lombardii. A to wszystko… w piątej wersji.

WERSJA 1.0. – ŚWIEŻAK NA ŁAWCE

Był 24 lutego 2013 roku. Kilka tygodni wcześniej Polacy rozemocjonowali się doniesieniami o pierwszym Polaku w historii pierwszej drużyny AC Milan. Bartosz Salamon, bo o nim mowa, zasilił szeregi Rossonerich z drugoligowej Brescii. Po kilku tygodniach treningów pod wodzą Massimiliano Allegriego, który prowadzi czerwono-czarną drużynę także w obecnym sezonie, defensor otrzymał premierowe powołanie na mecz.

I to nie byle jaki, bo od razu na derby Mediolanu. Co prawda nie wiadomo, co by się musiało stać, żeby akurat tamtego wieczoru nieopierzony niespełna 22-latek pojawił się na murawie, ale samo oglądanie takiego spotkania z perspektywy ławki rezerwowych na San Siro musiało być dużym wydarzeniem.

Reklama

Po pierwszej połowie prowadzili Rossoneri dzięki bramce Stephana El Shaarawy’ego, ale na niespełna 20 minut przed końcem wyrównał Ezequiel Schelotto i mecz zakończył się remisem 1:1. Salamon zaś opuścił Milan raptem kilka miesięcy później i nie doczekał się w ogóle debiutu w pierwszej drużynie. Być może nadszedłby on w ostatniej kolejce w Sienie, gdyby tydzień wcześniej Rossoneri pokonali Romę i zapewnili sobie awans do Ligi Mistrzów, a nie tylko zremisowali 0:0. Z tego powodu losy całego sezonu ważyły się do końca i dla mało doświadczonego obrońcy po prostu nie było miejsca w kadrze meczowej.

Pierwsza polska próba derbowa w Mediolanie pozostaje co najwyżej ciekawostką i za kilkadziesiąt lat będzie trzeba się natrudzić, żeby wyciągać ją z opasłych archiwów dotyczących starć obu drużyn.

Reklama

WERSJA 2.0. – PIO, PIO, PIO

Błyskawicznie doszliśmy do odsłony działającej na wyobraźnię Polaków najbardziej. Z perspektywy siedmiu lat fenomen Krzysztofa Piątka prezentuje się chyba jeszcze bardziej niewiarygodnie niż w czasach, w których faktycznie miał miejsce.

Tę historię zna każdy – po seryjnym strzelaniu goli w Genoi, styczniowy transfer do Milanu za 35 milionów euro. Dwa gole z Napoli w Pucharze Włoszech, potem sześć trafień w sześciu występach w wyjściowym składzie Rossonerich w Serie A. Legitymacja króla czerwono-czarnej części miasta wyrobiona ekspresowo.

No i nadeszły derby – niemal równo przed siedmioma laty, bo 17 marca 2019 roku. Dla Rossonerich walczących o powrót do Ligi Mistrzów po pięciu latach przerwy starcie to urastało do miana kluczowego. Polski supersnajper oczywiście w wyjściowym składzie. Armaty naładowane, mecz się rozpoczyna i…

Zawód. Bez gola Polaka, porażka 2:3. Potem Milan notuje też słabsze wyniki drużynowo, a sam Piątek zdobywa raptem jeszcze tylko trzy gole w sezonie. Cztery zwycięstwa na finiszu nie pomagają – Rossoneri przegrywają upragniony awans do Champions League na żyletki, dodatkowo rywalizując korespondencyjnie właśnie z Interem.

Reklama

W kolejnym sezonie Piątek zanotował jeszcze jeden 90-minutowy występ w derbach, ale we wrześniu 2019 Rossoneri odnieśli rozczarowującą porażkę 0:2. Więcej okazji do pokonania Nerazzurrich w barwach Milanu polski napastnik nie miał, bo w styczniu 2020 opuścił drużynę na rzecz Herthy Berlin.

Wejście do klubu – piorunujące. Ale to właśnie od przegranych derbów z Interem nic już nie było takie samo jeżeli chodzi o włoski rozdział Pio.

WERSJA 3.0. – NIESPODZIEWANE PORAŻKI ZIELIŃSKIEGO

Po trzech podejściach Polaków do derbów Mediolanu w barwach Milanu, zmieniamy stronę miasta i przyglądamy się Interowi. Pierwszym biało-czerwonym w szeregach tej drużyny okazał się Piotr Zieliński, który zasilił zespół latem 2024 roku. Na debiutanckie derby nie musiał czekać długo, bo odbyły się już w piątej kolejce – 22 września.

Reklama

Przed meczem to Nerazzurri byli zdecydowanymi faworytami, a porażka w trybie ekspresowym miała zwolnić trenera Rossonerich, Paulo Fonsecę. Tymczasem – niespodzianka. Najpierw były gole Christiana Pulisica i Federico Dimarco. Utrzymywał się remis 1:1, a na ostatni nieco ponad kwadrans na boisku zameldował się Zielu. Musiał jednak oglądać, jak to jego rywale cieszą się z triumfu – w samej końcówce gol głową Matteo Gabbii zapewnił wygraną 2:1 Milanowi.

Polak zatem znowu w derbach Mediolanu obszedł się smakiem. No dobrze, nie szło na San Siro, to może Arabia Saudyjska? W Rijadzie 6 stycznia zeszłego roku Inter zagrał z Milanem o Superpuchar Włoch. Po 50 minutach prowadził gładko 2:0 i wydawało się, że co jak co, ale teraz to drużyna polskiego zawodnika już musi być górą.

Inne plany mieli Rossoneri. Najpierw – gol Theo Hernandeza. Przy wyniku 2:1 na ostatnie 25 minut pojawił się Zieliński. Podobnie jak kilka miesięcy wcześniej, sprowadziło się to jednak tylko do tego, że miał lepszą pozycję do oglądania świętujących przeciwników. Wyrównał Pulisic, a już w doliczonym czasie gry Tammy Abraham skompletował niesamowity powrót swojego zespołu.

W niesamowitym stylu Milan pokonał Inter 3:2, a po pięciu „polskich” derbach Mediolanu licznik zwycięstw nadal wskazywał zero.

Reklama

WERSJA 4.0. – NICOLA DO POMOCY

Niespodziewane wypożyczenie na koniec zimowego okienka transferowego z Romy do Interu. Pierwszy mecz po dołączeniu – derby Mediolanu. Powołanie do kadry meczowej, wejście na ostatni kwadrans i… asysta! Przygoda Nicoli Zalewskiego w szeregach Nerazzurrich rozpoczęła się znakomicie, ale podanie Polaka do Stefana de Vrija wystarczyło Nerazzurrim jedynie do remisu 1:1. Na boisku na pół godziny pojawił się także Zieliński, zatem po raz pierwszy w historii – i jak dotąd jedyny – mieliśmy nie tylko polską asystę w starciu Interu z Milanem, ale i duet rodaków na murawie.

O losach derbowego dwumeczu w Coppa Italia kibice Interu chcieliby jednak zapomnieć. W roli gości zremisowali jeszcze co prawda 1:1 i przed rewanżem byli faworytem, ale jako gospodarze ponieśli sromotną klęskę i ulegli Milanowi 0:3.

W sezonie 2024/2025 odbyło się zatem aż pięć derbów Mediolanu, z czego trzy wygrali Rossoneri, a dwukrotnie padł remis. Z polskiej perspektywy doszliśmy natomiast do ośmiu starć o panowanie w Mediolanie bez ani jednej wygranej naszej rodaka – lekiem na przełamanie tej serii nie okazało się nawet podwojenie liczby Polaków występujących w Interze.

Reklama

WERSJA 5.0. – ZIELIŃSKI ZNOWU SAM. ALE W JAKIEJ FORMIE!

Sezon 2025/2026 to wciąż Polak w Mediolanie, ale już tylko jeden. Zalewski odszedł do Atalanty Bergamo, a Zieliński kontynuował przygodę w zespole finalisty ubiegłej edycji Ligi Mistrzów. 23 listopada derby – Zielu pojawił się na murawie na raptem niecały kwadrans, a Inter uległ Milanowi 0:1. Złotego gola strzelił Pulisic, a Nerazzurri dodatkowo nie wykorzystali karnego, którego zmarnował Hakan Calhanoglu. Może gdyby polski pomocnik był wtedy na boisku… Zmienił Turka chwilę później.

Te derby jednak, choć przegrane, dla Interu stanowiły absolutny punkt zwrotny – in plus. Od tego czasu w piętnastu kolejnych meczach Serie A ekipa Christiana Chivu wygrała czternaście razy i zremisowała tylko raz – 2:2 z Napoli. Chore liczby!

A przy tym wszystko działo się pod batutą Zielińskiego, który wreszcie na dobre przebił się do wyjściowego składu swojego zespołu i zaczął być czołowym piłkarzem nie tylko własnej drużyny, ale i całej ligi. To wszystko doprowadziło do sytuacji, w której Nerazzurri w niedzielny wieczór przystąpią do rewanżowych derbów – tym razem z Milanem w roli gospodarza – mając nad lokalnymi rywalami, drugimi w tabeli, aż dziesięć punktów przewagi.

Ta liczba dotyczy także historii Polaków w derbach Mediolanu. Po raz dziesiąty jeden z utytułowanych klubów stolicy Lombardii przystąpi do starcia o miasto mając w kadrze meczowej naszego rodaka. Dotychczasowy bilans – 0 zwycięstw, 3 remisy i aż 6 porażek!

Reklama

Pozycja Zielińskiego w wyjściowym składzie Interu na mecz z Milanem wydaje się niepodważalna. Do dziesięciu razy sztuka? A może to nawet Polak rozstrzygnie ten wielki mecz, tak jak miało to miejsce w przypadku Derby d’Italia z Juventusem? Czy jednak potwierdzi się, że mając biało-czerwonego piłkarza w składzie, o prymacie na San Siro marzyć nie możesz?

Odpowiedzi na te pytania poznamy w niedzielny wieczór. Tymczasem zwycięstwo w derbach Mediolanu, póki co przynajmniej, pozostaje wciąż jednym z ostatnich nieosiągniętych przez żadnego z Polaków sukcesów na mapie najważniejszych wydarzeń europejskiej piłki nożnej.

CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:

4 komentarze
Marcin Długosz

Serie A, Serie B, Włosi w europejskich pucharach - kocha wszystko, co spod znaku calcio. Za Milanem przemierzył sporo kilometrów, kocha zapach San Siro i będzie płakał przy wyburzeniu (które jest konieczne). Nie zapomina o starej, dobrej Ekstraklasie. Na weszlo.com i w WeszłoTV opowiada głównie o piłce włoskiej i polskiej.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Piłka nożna