Jeremy Sochan i trudne początki w Nowym Jorku. „Będzie dobrze”

Tomasz Kordylewski

Opracowanie:Tomasz Kordylewski

26 lutego 2026, 10:41 • 3 min czytania 2

Jeremy Sochan i trudne początki w Nowym Jorku. „Będzie dobrze”

Jeremy Sochan na razie nie błyszczy w barwach New York Knicks. Polski skrzydłowy, który trafił do nowojorskiej drużyny w połowie lutego, w czterech dotychczasowych spotkaniach rozegrał łącznie 30 minut i zdobył w tym czasie… tylko cztery punkty. W rozmowie z New York Post zapewnia jednak, że nadejdą lepsze czasy.

Reklama

Jeremy Sochan po pierwszych meczach dla Knicks

To był dla New York Knicks bardzo ważny mecz, bo z bezpośrednim rywalem w walce o topowe lokaty w tabeli Konferencji Wschodniej. Drużyna trenera Mike’a Browna przegrała jednak we wtorek 94:109 z Cleveland Cavaliers. Jeremy Sochan dostał tylko kilka minut gry, z czego większość tak naprawdę przy rozstrzygniętym już wyniku.

Liczby reprezentanta Polski z czterech meczów dla Knicks wrażenia na pewno nie robią, bo wyglądają następująco:

Reklama
  • 10 minut, 2 punkty, asysta, przechwyt, blok przeciwko Detroit Pistons
  • 4 minuty, 0 punktów przeciwko Houston Rockets
  • 11 minut, 2 punkty, 3 zbiórki, 2 asysty przeciwko Chicago Bulls
  • 5 minut, 0 punktów, 2 zbiórki przeciwko Cleveland Cavaliers

To łącznie pół godziny gry i zaledwie cztery punkty w nowych barwach. Z drugiej strony, 22-latek przynajmniej wreszcie regularnie gra, bo pod koniec przygody z San Antonio Spurs mecze w całości spędzał na ławce rezerwowych.

To proces. Za mną dopiero cztery mecze, więc rozwiążemy problemy i będzie dobrze – stwierdził w rozmowie z New York Post po meczu w Cleveland.

Po raz pierwszy w karierze muszę przystosować się do dynamiki innego zespołu. To zajmie trochę czasu, a do tego brakuje mi oczywiście formy meczowej. Więc będą wzloty i upadki. Ale cieszę się, że jestem w takiej sytuacji i naprawdę wierzę, że mogę pomóc tej drużynie – dodał.

Jeremy Sochan o największym wyzwaniu: Muszę nauczyć się, jak lubią grać koledzy

Prawdą jest, że Sochan po ponad trzech latach w San Antonio musi teraz nauczyć się gry w nowym systemie i z nowymi kolegami, a do tego zbudować sobie na nowo kondycję. Przed dołączeniem do Knicks nie grał dla Spurs prawie wcale. Teraz potrzebuje więc trochę czasu, by dojść z powrotem do odpowiedniej formy.

A co jest dla niego największym na razie wyzwaniem? – Myślę, że to nauka tego, jak każdy w zespole lubi grać. Nie jest mi trudno nauczyć się zagrywek, ale muszę poznać tendencje wszystkich zawodników. Co lubią i czego nie lubią. Tak w ataku, jak i w obronie – oznajmił polski skrzydłowy.

Nowojorska ekipa w tej chwili z bilansem 37-22 zajmuje trzecie miejsce w tabeli Konferencji Wschodniej. Ma niewielką stratę do Boston Celtics (38-20) oraz niewielką przewagę nad Cleveland Cavaliers (37-23). Kolejne starcie Knicks w nocy z piątku na sobotę w Milwaukee przeciwko tamtejszym Bucks.

CZYTAJ WIĘCEJ O NBA NA WESZŁO:

fot. Newspix

2 komentarze
Tomasz Kordylewski

Zakochany w koszykówce, odkąd w 2008 roku jako 13-latek zobaczył w akcji Rajona Rondo. Dumny fan Boston Celtics. Dziennikarz sportowy z pasji i wykształcenia. O NBA pisał dla newonce, Rzeczpospolitej i Kanału Sportowego. Od 2022 roku co roku na start sezonu wydaje "Przewodnik NBA". Za największy życiowy sukces uznaje jednak wygraną z rakiem jądra. I teraz niemal każdego faceta potrafi zapytać, czy badał sobie ostatnio jaja.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Ekstraklasa

Leśnodorski o Kapuadim: Sądziłem, że taki transfer będzie niemożliwy

Mikołaj Duda
5
Leśnodorski o Kapuadim: Sądziłem, że taki transfer będzie niemożliwy
Reklama

Koszykówka

Reklama
Reklama